Żyjemy w czasach, kiedy wydarzenia medialne mają 2-3 tygodniowy żywot. Następnie zostają zepchnięte na dalszy plan przez kolejne tematy. Tak właśnie jest w przypadku epidemii eboli, która nadal pustoszy Afrykę.

Dziś ruszył do Liberii pierwszy transport eksperymentalnych szczepionek, wyprodukowanych przez brytyjską firmę GlaxoSmithKline (GSK) we współpracy z amerykańskim US National Institutes of Health. Niestety-nie ma pewności, czy w ogóle zadziała, choć eksperymenty w warunkach laboratoryjnych dawały pozytywne wyniki. W transporcie znajduje się trzysta dawek, które znajdą się w przyszły poniedziałek w Monrowii. Pierwsi ochotnicy zostaną zaszczepieni w przeciągu kilku najbliższych tygodni.

O tym, jak ważna jest ta szczepionka, może świadczyć fakt, że GlaxoSmithKline wstrzymał dwa inne programy badawcze. Skupiając siły i środki na wyprodukowaniu leki przeciwko wirusowi.

Tysiące chętnych do zaszczepienia

W Liberii chętnych do zaszczepienia jest tysiące. GlaxoSmithKline (GSK) ocenia, że bez trudu znajdzie 30 tysięcy ochotników. Mają być to osoby przebywające w miejscach, gdzie panuje epidemia, jak też i takie, które znajdują się w "czystych" rejonach. Szczepionka ma zostać zaaplikowana 10 tysiącom osób, z czego część otrzyma placebo. Efekty szczepienia zostaną porównane z wynikami, dwóch setek ochotników, którzy wzięli udział w testowym przyjęciu leków na terenie Wielkiej Brytanii, USA, Szwajcarii i Mali. GlaxoSmithKline zaznacza, że robi wszystko, co tylko możliwe, aby ochotnicy byli jak najmniej narażeni na skutki uboczne leku.

Top Videos of the Day

Nad jego produkcją czuwa Światowa Organizacja Zdrowia (WHO), a także brytyjskie i amerykańskie instytucje odpowiedzialne za wprowadzenie leków do powszechnego obiegu.

Jeżeli eksperyment się powiedzie, medycyna wykona pierwszy krok w stronę zwalczenia wirusa, mającego już na koncie setki tysięcy ofiar. Warto też dodać, że inne firmy również szukają leku na ebolę-eksperymentalne ich stosowanie obejmie wybranych ochotników w Sierra Leone, Gwinei oraz Liberii.