Rosjanie nie mają zamiaru przyjmować pouczeń na temat moralności od przywódców, którzy oskarżają Federację Rosyjską o państwowy terroryzm, nie przedstawiając żadnych dowodów. Zwłaszcza w sytuacji, gdy oburzenie w ONZ (wyrażane przez USA, W. Brytanię i Francję) z powodu cierpień, które dotykają ludzi w Syrii jak się okazuje dotyczy tylko jednej ze stron działań wojennych.

W wyniku prawdziwego czy też rzekomego użycia broni chemicznej w Syrii (na terenie dzielnicy Duma, wchodzącej w skład będącego do niedawna areną zaciekłych walk miasta satelitarnego Damaszku Wschodnia Guta) prezydent Donald Trump zagroził Rosji nieodwołalnym użyciem siły przeciwko syryjskiej armii.

Tak nawiasem, Wschodnia Guta właśnie się poddała. Do Dumy wkroczyli jako pierwsi żołnierze rosyjscy, w tym czeczeńsko-dagestańska policja wojskowa, której zadaniem jest nie dopuścić do aktów zemsty alawitów i chrześcijan na muzułmanach sunnickich.

Rosjanie wiedzą, że nie wolno im utracić panowania nad jedyną zagraniczną bazą ich marynarki wojennej i lotnictwa

Agencja informacyjna TASS donosi, że domniemane użycie gazu trującego w Dumie, zdaniem rosyjskich wojskowych, zostało sfabrykowane przez syryjską grupę aktywistów, tak zwane Białe Hełmy, na żądanie mocarstw zachodnich. Na początku tego tygodnia rosyjski ambasador przy ONZ ostrzegł podczas spotkania Rady Bezpieczeństwa ONZ w Nowym Jorku, że amerykański atak na "legalny syryjski rząd" miałby "niezwykle negatywne konsekwencje".

USA nie wysłały sił morskich, wystarczających do przełamania rosyjskiej obrony powietrznej w rejonie Lewantu

Każdy atak rakiet samosterujących prawdopodobnie wywołałby bardzo silną reakcję systemów rosyjskiej obrony antyrakietowej, dzięki której wszystkie pociski mogłyby zostać przechwycone.

Top Videos of the Day

Z tym, że możliwe byłoby również atakowanie i niszczenie statków lub samolotów, z których wystrzelono pociski samosterujące.

"New York Times" donosi, że administracja Trumpa rozważa tym razem bardziej gwałtowny atak, który może potrwać kilka dni. Jednym ze sposobów byłoby zaatakowanie przez Amerykanów wielu różnych celów. Obecnie niszczyciel USS „Donald Cook”, wyposażony w pociski samosterujące typu "Tomahawk", jest już na Morzu Śródziemnym. Również jeden atomowy okręt podwodny. Ocenia się jednak, że do przełamania obrony systemów S-300 i S-400, a także okrętów Floty Czarnomorskiej, która waruje niczym czujny pies gospodarza w rogu Morza Śródziemnego, byłaby niezbędna niejedna grupa uderzeniowa z lotniskowcem na czele.

Rosyjski ambasador w Libanie zagroził USA odwetem, jeśli zaatakują Syrię rakietami

"Gdyby doszło do ataku ze strony Amerykanów, rakiety zostałyby zestrzelone" – powiedział ambasador Aleksander Zasypkin w wywiadzie dla telewizji Hezbollahu al-Manar. Z tym, że doprowadziłoby to również do ataku na wyrzutnie, z których wystrzelono rakiety – powiedział Zasypkin, powołując się na oświadczenie rosyjskiego prezydenta Władimira Putina i rosyjskiego sztabu generalnego.

Zgodnymi z prawem międzynarodowym i dozwolonymi celami będą okręty wojenne Stanów Zjednoczonych we wschodniej części Morza Śródziemnego. Co prawda wydźwięk tej wypowiedzi został później nieco - ale tylko nieco - złagodzony w Moskwie.

Nadchodzi trzecia światowa, czy tylko Trump gra va banque?

To brzmi niczym dowcip, opowiadany w maglu itp. miejscach, ale… Niektórzy analitycy spraw międzynarodowych powiadają: Trump daje do zrozumienia, że albo prowadzone przeciw niemu śledztwa jako podejrzanemu o bycie agentem Kremla zostaną zakończone przekreśleniem zarzutów, albo doprowadzi do trzeciej wojny światowej. Mniej niepokojące wyjaśnienie jest takie, że ktoś musi w końcu odegrać rolę amerykańskiego Gorbaczowa. Tzn. ratować przyszłość narodu amerykańskiego czy też w ogóle Anglosasów. Ratować kosztem wywikłania się ze wszystkich zobowiązań żandarma świata, a także przekreślenia utopii światowego wolnego rynku.

Po likwidacji wszystkich amerykańskich baz wojskowych, znajdujących się poza W. Brytanią, Australią i strefą Pacyfiku, a także pokojowym zjednoczeniu Korei itd., dałoby się oszczędzić ogromne sumy i zacząć rozwiązywać olbrzymie problemy społeczno-gospodarcze krajów anglojęzycznych. W tym celu Trump musi w jakiś sposób złamać niezwykle silny opór zatwardziałych zwolenników światowej, demo-libertyńskiej misji USA. Podobnie jak Gorbaczow musiał sobie poradzić z twardogłowymi zwolennikami innej, prowadzącej do masowego opętania bzdurologii; marksizmu-leninizmu.

źródło: tagesschau.de, guardian.com

Kopiowanie i wykorzystywanie treści opublikowanych na blastingnews.com bez pisemnej zgody Blasting Sagl zabronione.