2

WIDEO ZNAJDUJE SIĘ PONIŻEJ

Na kilka godzin przed tym wydarzeniem zwróciłem uwagę na to, że planowany atak na siły zbrojne Syryjskiej Republiki Arabskiej wykazuje (przy w miarę dokładnej ocenie sytuacji na świecie) wiele podobieństw z okolicznościami zatonięcia "Tytanika". Na dodatek (co przewidziałem w moim felietonie w języku angielskim – Wilkie Nesbit, Dear Mr Trump! Please stop the Syrian Titanic) ta fatalna w skutkach dla mocarstw zachodnich operacja nastąpiła dokładnie w 106. rocznicę zderzenia tego słynnego olbrzyma z górą lodową. Przywódcy mocarstw zachodnich wdali się w kabałę!

Jak podało rosyjskie ministerstwo obrony, syryjska obrona powietrzna zdołała zestrzelić 65 do 70% nadlatujących manewrujących pocisków rakietowych

To oświadczenie wywołało panikę w anglojęzycznym internecie.

Oczywiście ujawniła się również inna postawa: Rosjanie celowo sieją fałszywą propagandę – nie wierzcie im! Jaka jest prawda? Prawda leży zazwyczaj gdzieś pośrodku.

Po pierwsze, w Damaszku i Moskwie wychwalano radzieckie uzbrojenie z lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych, przy pomocy którego podobno odparto uderzenie rakietowe wykonane przy użyciu znacznie bardziej nowoczesnych broni ofensywnych. Tylko, że twierdzenia, jakoby obrona powietrzna, oparta na tak starych przeciwlotniczych zestawach rakietowych, okazała się skuteczna w walce z 60 do 70% nadlatujących manewrujących pocisków rakietowych, są nie tyle zdumiewające, co wręcz nieprawdopodobne.

Po drugie, nie jest to zupełnie niemożliwe, aczkolwiek pod jednym, niezbędnym warunkiem: dodania do tego najwyższej klasy, ultranowoczesnego systemu dowodzenia i naprowadzania.

Top Videos of the Day

Radzieckie przeciwlotnicze zestawy rakietowe projektowano od lat siedemdziesiątych w taki sposób, aby były w stanie współpracować z radarami i komputerami wielu różnych typów – jako systemy z otwartą architekturą. Dotyczy to zwłaszcza przeciwlotniczych zestawów rakietowych S-125 Newa, które zapewne wyposażono w łącza odbioru danych cyfrowych.

Jeżeli Rosja rzeczywiście udzieliła Syrii istotnej pomocy w przywróceniu sprawności jej sił obrony powietrznej, w tym odbywając wiele wspólnych ćwiczeń tego rodzaju wojsk, to wynik końcowy mógłby być zdumiewająco dobry. Jak wynika z jednego z późniejszych doniesień rosyjskiego ministerstwa obrony...

W walce użyto również najnowocześniejszego systemu obrony powietrznej produkcji rosyjskiej

Pancir S1 to mieszany (artyleryjsko-rakietowy) system uzbrojenia przeciwlotniczego i antyrakietowego, bliskiego i średniego zasięgu. Został zaprojektowany w celu zapewnienia punktowej obrony powietrznej szczególnie ważnych obiektów przed samolotami, śmigłowcami, inteligentną amunicją, a także dronami i manewrującymi pociskami rakietowymi.

Według danych podanych przez rzecznika rosyjskiego ministerstwa obrony, ten jeden system obrony powietrznej osiągnął celność bliską 100%.

Wygląda na to, że prawdziwym celem ataku rakietowego mocarstw zachodnich były syryjskie lotniska wojskowe

Należy zdać sobie sprawę z tego, że nie odpala się 103 czy też 105 wielkich rakiet w kierunku zaledwie trzech celów. Każda taka rakieta ma głowicę wybuchową o masie około pół tony. Tak więc byłoby konieczne po 6 rakiet manewrujących w celu zniszczenia prawdziwych, albo rzekomych ośrodków produkcji gazów trujących, będących obiektami o rozmiarach budynku szkoły średniej. W sumie 18 rakiet. Skoro zatem państwa zachodnie podają, że odpalono 105 rakiet - to narzuca się pytanie: na co były potrzebne wszystkie pozostałe?

Otóż cała reszta była potrzebna do zniszczenia syryjskich lotnisk wojskowych, wraz z rozmieszczonymi tam samolotami bojowymi, które są wykorzystywane do ataków na cele naziemne oraz bliskiego wsparcia powietrznego, mając kluczowe znaczenie dla odzyskiwania terenu przez Syryjską Armię Arabską.

W ten sposób mocarstwa zachodnie nie zaatakowały w obronie ludności cywilnej w Syrii, a stanęły po jednej ze stron, walczących w zastępczej wojnie totalnej. Od samego początku było to zupełnie jasne, ale w tej grze wzięły też udział najnowsze rosyjskie radary i rosyjscy doradcy wojskowi. Oczywiście przywódcy zachodni nigdy się nie przyznają, że wyszli na błaznów. Patrząc w przyszłość do roku 2020 prawdopodobnie stwierdzimy, że tego dnia USS "Tytanik" zderzył się z górą lodową. No cóż, zaczęła się wojna zastępcza na pełną skalę. Witajcie znowu w Wietnamie! Tak się płaci za brak zrozumienia że i w wielkiej polityce co nagle, to po diable.

Zauważył to, ponownie myśląc bardzo logicznie, Krzyś Woźniak, zwany Atorem:

Źródło: guardian.com

Kopiowanie i wykorzystywanie treści opublikowanych na blastingnews.com bez pisemnej zgody Blasting Sagl zabronione.