3

WIDEO ZNAJDUJE SIĘ PONIŻEJ

Kilka tygodni temu wyraziłem opinię, że coś wisi w powietrzu w związku z konfliktem syryjskim. Pilot rosyjskiego samolotu bojowego został zestrzelony nad Syrią i zginął w walce z wrogiem. Narody Rosji odniosły się z ogromnym zainteresowaniem i współczuciem do jego ostatniego boju.

Utrata jednego samolotu bojowego przez Rosję jest zaledwie godna wzmianki, ale robiąca wrażenie, bohaterska śmierć młodego rosyjskiego lotnika ma duże znaczenie z punktu widzenia wielkiej polityki. Może to nawet doprowadzić do niezwykle poważnych następstw.

Ostatni bój Bohatera Federacji Rosyjskiej

Major Roman Filipow katapultował się bez szwanku z płonącego samolotu.

Jednak po wylądowaniu na spadochronie, został otoczony przez przeważające siły związanej z Al-Kaidą milicji.

Jak podało rosyjskie ministerstwo obrony, zaczął strzelać do nieprzyjaciela. Kiedy wrogowie osaczyli go, rozerwał się granatem. Prezydent Władimir Putin nadał pośmiertnie Filipowowi najwyższe rosyjskie odznaczenie – tytuł Bohatera Federacji Rosyjskiej.

Ukończył zaledwie 33 lata. Zostawił żonę i czteroletnią córeczkę. Zanim pociągnął za zawleczkę, wykrzyknął: "To za naszych chłopaków!", mając zapewne na myśli wszystkich lotników, których zamordowano w Syrii.

Komandosi Putina połączyli siły z tureckimi wywiadowcami, aby odzyskać jego doczesne szczątki.

Czy rosyjski pilot szturmowy został rzucony na pożarcie?

Samoloty typu Su-25 zostały wyposażone w imponujący system samoobrony. Ten samolot powinien automatycznie zacząć się bronić, w tym - wyrzucając w powietrze do 100 flar, mogących zmylić rakiety ziemia-powietrze.

Top Videos of the Day

Mimo tego możemy tu zobaczyć atak na bezbronny od tej strony samolot bojowy:

Pojawia się pytanie: dlaczego czujnik podczerwieni samolotu majora Filipowa albo jego skrzydłowego nie wykrył nadlatującej rakiety i nie uruchomił systemu samoobrony?

Wkrótce po odzyskaniu zwłok Filipowa, Rosyjskie Siły Lotnicze i Kosmiczne wykonały zmasowane uderzenie przeciwko wielu celom, znajdującym się na terenie, gdzie zestrzelono ten samolot bojowy i próbowano wziąć żywcem jego pilota.

Popierające Asada źródła informacji w Syrii i Libanie wyrażają nadzieję, że ta tragedia wywoła ostre reakcje ze strony Kremla. Powinno to doprowadzić do zwiększenia stopnia zaangażowania rosyjskich sił powietrznych i lądowych w działania w rejonie miasta Idlib.

Czy Putin zaniedbał swoje obowiązki jako zwierzchnik sił zbrojnych?

Otóż użycie tego rodzaju broni nie powinno być najmniejszym zaskoczeniem dla strony rosyjskiej. Oprócz ocierającej się wręcz o szaleństwo determinacji Waszyngtonu, by wysadzić z siodła Asada należy również wziąć pod uwagę, że kilka tysięcy przenośnych, przeciwlotniczych wyrzutni rakietowych znajduje się poza kontrolą jakiegokolwiek państwa.

Rozporządza nimi około 50 grup zbrojnej opozycji i band terrorystów, rozsianych po całym świecie.

W grudniu ubiegłego roku Putin w triumfie przybył z wizytą do rosyjskiej bazy lotniczej w Syrii, aby ogłosić totalne zwycięstwo w wojnie z terrorem w tym arabskim kraju. Zaledwie dwa tygodnie później dwóch rosyjskich wojskowych oddało swoje życie w wyniku ostrzału z moździerzy, ponieważ ta baza była zupełnie nieprzygotowana na takie zagrożenie.

Trzeci Rzym!

Powinienem koniecznie przytoczyć tutaj przynajmniej ten jeden mocny, jednoznaczny głos na temat tej wojny. Tak napisał komentator sekcji anglojęzycznej rosyjskiej agencji informacyjno-propagandowej Sputnik Konstantyn Siwkow: "Ci ludzie nie przestrzegają powszechnie uznanych zasad prowadzenia działań wojennych. W walce z nimi nie warto brać jeńców. Teraz już wiemy, że w całej tej strefie wokół miasta Idlib ukrywają się terroryści, którzy naruszają zawieszenie broni. Nie ma sensu się z nimi patyczkować! Niech zginą nakryci salwami artylerii rakietowej. Te nędzne łotry, niezdolne do niczego prócz popełniania przestępstw, będą ginąć całymi setkami za śmierć naszego pilota!" (Downed Su-25's Radar 'Unable' to Register MANPAD Attack – Military Expert, sputniknews.com)

W taki sposób przemawiał do wrogów wódz rzymski Tytus Flawiusz. Tak też niszczył najeźdźców cesarz Marek Aureliusz. Kluczowe jest to, że obaj, nie będąc bynajmniej okrutnymi despotami, zostali zmuszeni do bezwzględności w wyniku haniebnych wyczynów swoich wrogów. Barbarzyńców trzeba było najpierw złamać. Dopiero potem pojawiały się możliwości prowadzenia bardziej umiarkowanej polityki. Historia lubi się powtarzać, ale Rosja Putina nie powiela błędów Francuzów, Anglików i Amerykanów, którzy sami dali się złamać terrorystom - w Indochinach, Algierii i Rodezji-Zimbabwe. Cała reszta to zaś być może tylko wypadki przy pracy.

źródło: en.m.wikipedia.org

Kopiowanie i wykorzystywanie treści opublikowanych na blastingnews.com bez pisemnej zgody Blasting Sagl zabronione.