Przywódca Chin przybędzie do #USA 22 września - pierwszym przystankiem jego wizyty będzie Seattle. Tłumaczone jest to tym, że Seattle jest siedzibą dużej ilości firm inwestujących w Chinach, a prezydent Xi chciałby nadać tej wizycie jak najbardziej gospodarczy charakter. Podkreślane ma być zacieśnianie więzi, budowanie dobrych relacji. Tematów do omówienia pomiędzy Barackiem Obamą a Xi Jinpingiem będzie sporo.

Pola konfliktu

Przywódca Chin może jednak raczej spodziewać się, że wizyta będzie o wiele bardziej konfrontacyjna niż chińska strona sobie tego życzy. Wprawdzie doradca prezydenta Obamy do spraw bezpieczeństwa Susan Rice, która w sierpniu przybyła do Pekinu omówić szczegóły podróży Xi do Waszyngtonu, raczej stosowała retorykę pojednawczą (mówiąc choćby o "produktywnej relacji") nie zmienia to oczywistego faktu, że to raczej dobra mina do złej gry.

Pomijając już głośną w mediach sprawę włamania się przez chińskich hakerów do Amerykańskiego Biura Zarządzania Zasobami w czerwcu tego roku, polami konfliktu są: sprawa podstawowa to ekspansja polityczno-militarna Chin. Od początku rządów obecnego prezydenta, czyli 2012 r. Chiny wzmocniły swoje pretensje na Morzy Południowochińskim. #Chiny już od kilku lat stawiają inne kraje tego akwenu - Wietnam, Filipiny, Singapur oraz Indonezję, przed faktem dokonanym, budując sztuczne wyspy lub zajmując istniejące m. in. na archipelagu Wysp Paracelskich. Chiny uznają praktycznie cały akwen Morza Południowochińskiego za swoje wody terytorialne - a dokładnie za chińskie uznawane są mieszczące się tam wyspy. Od kilki miesięcy pojawiają się w mediach dowody działań marynarki chińskiej na wodach tego morza - w tym budowanie baz wojskowych. Drugim poważnym tematem na pewno będzie załamanie na giełdzie szanghajskiej z lipca tego roku, w wyniku którego z giełdy tej zniknęło 3 bln dolarów.

Top Videos of the Day

Tym co jednak budzi ze strony Waszyngtonu zasadniczy sprzeciw są, przynoszące nikły efekt, przeciwdziałania Pekinu. Pekin skupił się na ratowaniu dużych firm, często monopolistów na rynku wewnętrznym - ważnych w perspektywie długofalowych strategii politycznych i ekonomicznych prezydenta Xi i jego ekipy. USA i Międzynarodowy Fundusz Walutowy od kilku lat starają się wymusić na Chinach szereg reform, których Pekin nie chce do teraz zaakceptować.

USA na Dalekim Wschodzie

USA w odpowiedzi na działania Chin, od kilku lat, starają się być bardziej obecne na terenie Dalekiego Wschodu. To m. in. porozumienie z Filipinami o wydzierżawienia bazy marynarki wojennej. Pierwsze decyzje w tym temacie zostały podjęte już w 2012 r. podczas rozmów w Waszyngtonie. Hilary Clinton, ówczesna sekretarz stanu, i minister obrony Filipin, Leon Panetta, postanowili o restaurowaniu bazy amerykańskiej w porcie Subic. W marcu tego roku okazało się, że podobne rozmowy były prowadzone między Japonią a Filipinami, również o budowie bazy marynarki wojennej.

Szybko zareagowały Chiny, minister spraw zagranicznych Wang Yi, określił to jako wejście na ścieżkę konfrontacji. Dodać do tego trzeba ocieplenie relacji USA-Wietnam, wręcz dość zaangażowane partnerstwo - w tym militarne (łącznie z inwestycjami w armię swojego dawnego przeciwnika). Zwrot Japonii pod rządami premiera Abe, w kierunku bardziej aktywnej polityki zagranicznej, również militarnej, jest, jeśli nie zainicjowany to przynajmniej wspierany przez USA.

Cena polityki Chin

Kraje Indochin oraz Japonia i Korea Południowa pozostają często w trudnych relacjach - napięte pozostają stosunki japońsko-koreańskie, czy też relacje Filipin i Malezji, co do granic morskich. Polityka Chin paradoksalnie ułatwia Stanom Zjednoczonym prowadzenie polityki - Chinom udało się, w różnym stopniu, skonfliktować się z większością swoich sąsiadów. Amerykanie mogą więc wychodzić z pozycji protektora pokoju. 

źródła: theguardian.com, thediplomat.com #polityka zagraniczna