Plan "opozycji totalnej", realizowany w ciągu ostatniego miesiąca wydaje się dość klarowny. Miało dojść do zablokowania prac Sejmu, skutkującego nieprzyjęciem ustawy budżetowej w przepisanym prawem terminie, połączonego z wielotysięcznymi demonstracjami "obrońców demokracji". To wszystko zmusiłoby Prawo i Sprawiedliwość do rozpisania przedterminowych wyborów, których skutkiem miało być ponowne dojście Platformy Obywatelskiej (tym razem wraz z Nowoczesną) do władzy. Ambitne plany - inna sprawa, czy realne - spaliły jednak na panewce, a teraz "opozycję totalną" czeka bolesny powrót do rzeczywistości. Co gorsza, wiele wskazuje na to, że nie obejdzie się bez wysokich kar.

Miał być majdan, był 'ciamajdan'

"opozycja totalna" blokująca salę posiedzeń Sejmu, by sparaliżować jego pracę, nie wzięła chyba pod uwagę, że posłowie mogą zebrać się gdzie indziej celem prowadzenia obrad. O ile można zrozumieć, że nie wiedział tego Ryszard Petru, który nie ma żadnego doświadczenia w polityce, o tyle dziwi fakt, że zapomniał o tym Grzegorz Schetyna, który niegdyś, jako marszałek Sejmu, sam przewodniczył posiedzeniu na Sali Kolumnowej. Tej samej, na której 16 grudnia - po zablokowaniu sali plenarnej przez posłów PO i Nowoczesnej - zebrali się parlamentarzyści Prawa i Sprawiedliwości oraz części klubu Kukiz'15. Przegłosowali oni ustawę budżetową, co sprawiło, że protest "opozycji totalnej" został pozbawiony sensu, a mający obalić rządy PiS "majdan", o którym tak marzyli "obrońcy demokracji" zamienił się w pośmiewisko, czyli "ciamajdan".

Top Videos of the Day

Szef MSW: posłom blokującym mównicę grozi do 10 lat więzienia

Po tym, jak z "majdanu" nic nie wyszło, posłowie opozycji totalnej kontynuowali okupację sali sejmowej, a już niedługo być może drogo za to zapłacą. Do sprawy odniósł się minister spraw wewnętrznych Mariusz Błaszczak - jego zdaniem wobec posłów okupujących Sejm mogą zostać zastosowane regulaminowe kary finansowe. Na tym jednak nie koniec, bowiem zgodnie z przepisami kodeksu karnego "okupanci" mogą zostać skazani nawet na karę więzienia.

"Nie ulega żadnej wątpliwości, że uniemożliwianie marszałkowi wykonywania jego obowiązków jest przestępstwem przewidzianym w kodeksie karnym" - mówił szef MSW. Minister przypomniał, że za takie przestępstwo grozi do 10 lat pozbawienia wolności.

źródło: gazetaprawna.pl

Kopiowanie i wykorzystywanie treści opublikowanych na blastingnews.com bez pisemnej zgody Blasting Sagl zabronione.