Już jako kandydat do nominacji Partii Republikańskiej Donald Trump podkreślał, że najwyższym priorytetem jego prezydentury będzie odbudowa gospodarki Stanów Zjednoczonych. Jego głównym celem jest ponowne uruchomienie przemysłu – jako podstawy dobrobytu narodów – we wszystkich stanach. Pozwoli to zarazem na likwidację trwałego. masowego bezrobocia, które jest obecnie (obok katastrofalnych w swych skutkach prób likwidacji nierówności między Amerykanami) przyczyną ogromnych napięć społecznych. Obecnie Trump mówi twardo: „w pierwszej kolejności będziemy uprzątać własny bałagan”.

Wywiad dla „New York Timesa”: będziecie płacić albo płakać

W ocenie amerykańskich zobowiązań wobec zagranicy kandydat partii słonia jest nieubłaganie prawdomówny.

Uważa je za nadmiernie rozdęte i nieodpowiednie dla „kraju, który okres niewyczerpanego bogactwa ma już za sobą”. Prócz ogromnego bezrobocia i astronomicznego zadłużenia dzisiejsze USA zmagają się z ogromnymi nakładami na opiekę społeczną dla najuboższych. Trump i jego doradcy sugerują, że państwa liczące na czynną pomoc wojsk amerykańskich na mocy zawartych uprzednio układów powinny podwyższyć własne nakład na obronę do co najmniej 2 procent dochodu narodowego brutto.

W udzielonym wczoraj (dziś rano czasu europejskiego), na konwencji prezydenckiej Partii Republikańskiej wywiadzie, Trump wskazał palcem na kraje bałtyckie. Jak wiadomo, ich siły zbrojne są minimalne i składają się niemal wyłącznie z formacji milicyjnych. Ponadto ich wyjście ze strefy bezpośrednich wpływów amerykańskich nie spowodowałoby poważnych szkód ani dla amerykańskiego handlu ani dla innych działów gospodarki narodowej USA.

Top Videos of the Day

Ten wzgląd został w tym wywiadzie mocno podkreślony. Trump dodał, że w obliczu niezwykle dramatycznej sytuacji w dziedzinie praw obywatelskich oraz przestrzegania prawa w kraju Amerykanie nie mają już moralnego prawa do osądzania innych krajów. Odpowiadając na pytania dotyczące Turcji zapowiedział, że jako prezydent wstrzyma się od publicznej oceny polityki Erdogana. Wszelkie sprawy sporne z takimi przywódcami zamierza rozwiązywać w toku poufnych rokowań dyplomatycznych.

Co ze stosunkami amerykańsko-rosyjskimi?

Obecny główny lokator Białego Domu uczynił tak wiele jak żaden inny jego poprzednik (chyba z wyjątkiem Nixona) w celu poprawy atmosfery na linii z Kremlem. Zarazem posunął się najdalej w działalności antyrosyjskiej. Zniszczenie istniejącego uprzednio na Ukrainie układu równowagi między wschodnimi Ukraińcami i ukraińskimi Rosjanami z jednej strony, a zachodnimi Ukraińcami z drugiej, to jego dzieło. Wynikła z tego wojna domowa i zbrojna interwencja Rosji stanowiły nieuniknioną odpowiedź światowego mocarstwa na zagrożenie jego prestiżu i podstawowych interesów.

Nasuwa się analogia ze zwalczaniem komunistów w Ameryce Środkowej i na Karaibach przez Reagana.

Moja prywatna teoria jest taka, że Obama zrobił to nie z nienawiści do Rosji, ale chcąc ją wzmocnić. Sankcje gospodarcze i technologiczne wobec Federacji Rosyjskiej zostały ograniczone do rzeczy średnio dotkliwych. Spowodowały kontrsankcje, a wszystko to razem doprowadziło do zdecydowanych posunięć Putina i Miedwiediewa w ekonomii. Posunięć, które przyspieszyły rozwój rosyjskiego przemysłu i rolnictwa.

W jakim celu zaczęło się budzenie rosyjskiego niedźwiedzia i zmuszanie go do wzmacniania się? Cele są dwa. Raz, rosyjskie siły zbrojne są niezbędne do pomocy w walce z islamistycznymi szaleńcami. Dwa, w nie tak znów dalekiej przyszłości Rosja może się okazać niezbędna do osłabiania chińskich prób zdobycia rangi pełnowymiarowego supermocarstwa. Dlatego też w wypadku powszechnej wojny domowej w Europie Zachodniej wojska amerykańskie nie będą stały na drodze taranom pancernym Putina i masom zmotoryzowanej piechoty z krajów byłego ZSRR. Szpica NATO itp. posunięcia mają na celu zmuszenie Putina do przyspieszonego postawienia w stan gotowości jego wojsk lądowych. Ten scenariusz postaram się niebawem uzasadnić w osobnym artykule z działu Wielka polityka.