Niepolitycznie o polityce?

Na ulicach polskich miast planowane są nowe protesty pod hasłem „obrony zagrożonej w Polsce demokracji”. Politycy Prawa i Sprawiedliwości, Kukiz ’15, prawicowi publicyści i „źli, mali ludzie” – jak określa ich Mateusz Kijowski – twierdzą, że firmowane przez KOD manifestacje nie są wcale inicjatywą apolityczną. Nie da się zresztą ukryć, że marsze Komitetu Obrony Demokracji prowadzili dotąd w pierwszym szeregu – ramię w ramię z Kijowskim – politycy, tacy jak Ryszard Petru, Władysław Kosiniak-Kamysz, czy Barbara Nowicka. A także cała plejada twarzy PO, by wymienić choćby: Sławomira Neumanna, Marcina Święcickiego, Cezarego Grabarczyka, Andrzeja Halickiego, czy Małgorzatę Kidawę-Błońską.

Teraz KOD zapowiada, że manifestacje mają się odbywać bez wcześniejszych przemówień polityków partii opozycyjnych, choć nie bez ich udziału, bo „kibicują oni” temu ruchowi. Wspomnieć wypada, że obok czynnych polityków w antyrządowych zgromadzeniach brały również udział inne „znane medialnie” postacie, które łączy niechęć do Prawa i Sprawiedliwości: Roman Giertych, ks. Wojciech Lemański, Tomasz Lis, Andrzej Hadacz, czy Marek Barański.

Nie wszyscy z KOD-em, czyli artyści bronią się przed "obrońcami"

Wbrew kreowanemu przez dużą część mediów obrazowi nie wszyscy chcą być jednak utożsamiani z protestami Komitetu Obrony Demokracji. Po manifestacji z 12 grudnia niektórzy artyści, których utwory były wykorzystywane przez KOD wyrazili oburzenie i zaprotestowali przeciwko próbom łączenia ich z akcjami organizowanymi przez Kijowskiego.

Top Videos of the Day

Postąpiła tak między innymi grupa „Lombard”, której piosenkę „Przeżyj to sam” wykorzystali KOD-owcy. Na swoim profilu społecznościowym muzycy nie tylko odcięli się od organizatorów antyrządowej manifestacji, ale w dodatku poparli rząd, podkreślając, że posiada on wystarczającą legitymację społeczeństwa do rządzenia „według swojej wizji”. Jeszcze ostrzej zareagowała grupa „Ludola”, która organizatorów marszu nazwała „targowiczanami”, a same zgromadzenia pod flagą KOD-u – „zdradziecką inicjatywą”.

Polacy wybrali, Polacy protestują. Ale co na to sąsiedzi?

A jak na organizowane manifestacje reagują rządzący, którzy w tym roku dwukrotnie wygrali wybory i to z dość znacznym poparciem społecznym? „Polacy mają swój rozum i nie będą się nabierać na te hasełka” – przekonuje polityk Prawa i Sprawiedliwości, Ryszard Czarnecki. Może się jednak okazać, że nie tylko „polski rozum” będzie się głowił nad rozwiązaniem problemu Trybunału Konstytucyjnego. „Jeśli w rodzinie dochodzi do przemocy, to sąsiedzi powinni interweniować” – twierdzi Kijowski.

Organizator KOD-u powołuje się na „wspólnotę demokratycznych państw”, która miałaby w bliżej nieokreślony sposób wspomagać swoim doświadczeniem Polskę. W wypowiedziach Kijowskiego cały czas przewijają się mgliste, niekonkretne stwierdzenia, które mogą równie dobrze znaczyć wszystko, lub nic. Wpisują się one jednak dobrze, w ton ostatnich wypowiedzi przewodniczącego Parlamentu Europejskiego Martina Schulza, który sugeruje, że wydarzenia ostatnich tygodni w Polsce „mają charakter zamachu stanu”. Pytanie jednak, czy ewentualna zewnętrzna interwencja w polskie sprawy rzeczywiście stanie się ucieleśnieniem demokracji? I czy gdy wtedy pojawią się "apolityczne", uliczne protesty, w których wezmą udział politycy #PiS-u media również opisywać je będą równie przychylnie, co działania Komitetu Obrony Demokracji.

Źródła: polskieradio.pl, natemat.pl. gazeta.pl, wprost.pl, wp.pl #Platforma Obywatelska #Trybunał Konstytucyjny