8

Od setek lat ludzkość walczyła z różnymi żywiołami, z wieloma z nich nauczyła się zmierzać bardzo skutecznie. A przecież walka odbywała się przy wielce prymitywnym poziomie techniki. Czego zatem możemy się spodziewać i powinniśmy oczekiwać dziś? W dobie wysokiej techniki, rozwiniętej inżynierii, ogromnych możliwościach technologicznych, sprzętowych i wykonawczych?

Już w starożytności (Egipt, Mezopotamia, Chiny, Indie) budowano tamy, zapory, tworzono zbiorniki, wdrażano całe systemy irygacyjne. W miarę posiadanej wiedzy i możliwości regulowano sprawy gospodarki wodnej. Wówczas potrafiono już zapanować nad występującymi w przyrodzie zjawiskami hydrologicznymi, pojawiającymi się okresowo w różnych porach roku, o przebiegu bardziej lub mniej gwałtownym.

Skąd u naszych włodarzy taki brak przezorności?

Dziwi niepojęta niefrasobliwość, krótkowzroczność czy wręcz ignorowanie przez polską politykę działań w zakresie opanowywania żywiołu wody. Zwykle – to jedynie gaszenie pożaru. Mobilizacja pojawia się dopiero z chwilą zaistnienia groźnej, ekstremalnej sytuacji. Ileż to razy w ostatnich latach słyszeliśmy o ogromnych szkodach czynionych przez powodzie, o wylewaniu rzek, strumieni, podtopieniach, zawalaniu się gruntów i budynków?! Takie sytuacje gospodarz kraju musi przewidywać. Władze państwa i regionów powinni myśleć o zagrożeniach już na etapie planowania zagospodarowanie terenów. Dotyczy to: pól uprawnych, terenów pod zabudowę mieszkalną, industrialną czy inną. Plany winny być zatwierdzane dopiero po sprawdzeniu zagrożenia powodziowego czy zalewowego.

Top Videos of the Day

Możliwe sposoby

Żeby rozładować zagrożenia wynikające z gromadzenia się dużych mas wody lub też zbytniej suszy – istnieje wiele metod. Skoro niektóre znane i stosowane są już od stuleci – nie jest to problem na tyle trudny, żeby współcześni projektanci i inżynierowie nie potrafili się z nim uporać.

Jako znakomity przykład posłużyć może stworzony już w starożytności i sprawdzający się do dziś – system budowli hydrotechnicznych w Kotlinie Syczuańskiej w Chinach (w pobliżu miasta Dujiangyan, od którego pochodzi nazwa). To system skonstruowany w zgodzie z przyrodą, gdzie naturalny spływ wód nie jest sztucznie powstrzymany, lecz ułatwiony i uregulowany. Utworzono tam rodzaj odciętego wzgórza. Na okolicznej równinie wycięto dwa duże kanały, dzięki czemu wody rzeki znalazły bezpieczne ujście. Utrzymująca się w kotlinie wilgoć tworzy cieplarniany mikroklimat sprzyjający długiej wegetacji roślin. W monsunowym klimacie opady są bardzo nieregularne, przez letnie miesiące spada 70% ogółu deszczów.

Różnica w ilości opadów jest ogromna, w grudniu jest ich 40 razy mniej niż w sierpniu.

Dla porównania – w Krakowie różnica między najsuchszym a najmokrzejszym okresem jest najwyżej trzykrotna. Problemy w Polsce są więc dużo łatwiejsze.

Ktoś jednak powinien!

Na prace związane z budową solidnych zabezpieczeń przeciwpowodziowych, systemów rozprowadzających czy zatrzymujących wodę, budowę zapór, zbiorników retencyjnych, trzeba przeznaczyć niemałe pieniądze. Jednak fundusze i kompetentni zarządcy powinny się koniecznie znaleźć, bo cel jest priorytetowy. W końcu idzie o poczucie bezpieczeństwa, ochronę bytu i dobytku obywateli.

Problemem są też okresowe spadki poziomu wód, jej niedobory i susze. Latem tego roku wiele jest już terenów zagrożonych suszą np. obszar niziny mazowieckiej. Wisła stała się już zbyt płytka (stan nienotowany od lat), podobnie jest na innych rzekach w Polsce. W Warszawie, Włocławku, Toruniu obniżająca się woda odkrywa zatopione wraki, piaszczyste wyspy i kamienie. Uniemożliwia to żeglugę, kursy turystyczne są odwoływane. Rolnicze pola, a także lasy cierpią z powodu suszy i dużego zagrożenia pożarowego.

Podobnie, jak inne ważne sprawy (chociażby medyczne wynalazki, także niedoceniane i niefinansowane) – żywioł wody jest tematem w Polsce mocno zaniedbanym. Publicznym dotkliwym kosztem tych zaniedbań są gigantyczne wydatki państwa na zasiłki, odszkodowania, przesiedlenia czy odbudowę.