Wszystkie poważniejsze serwisy donoszą dziś o zdobyciu przez siły rosyjsko-separatystyczne miasta Debalcewe na wschodzie Ukrainy, gdzie od wielu dni toczyły się ciężkie walki- niezależnie od zawartego porozumienia w Mińsku. Jest to najpoważniejsza porażka sił ukraińskiej operacji antyterrorystycznej (ATO) od czasu przegranej bitwy pod Iłłowajskiem latem ubiegłego roku. Wpływ tej porażki na bieżącą politykę będzie z pewnością znaczący. W sferze polityki wewnętrznej Ukrainy, osłabiona zostania pozycja prezydenta Poroszenki i ekipy rządzącej, "pomajdanowej". Nieuniknione wydają się tarcia w koalicji parlamentarnej wyłonionej po zeszłorocznych wyborach parlamentarnych.

Wreszcie, do głosu mogą dojść siły "neobanderowskie", określane mianem faszystów przez stronę rosyjską. Ich twarzą jest osoba Dmytro Jarosza, szefa "Prawego Sektora".

W sferze międzynarodowej-po raz kolejny objawiła się słabość Zachodu, co jest szczególnym ciosem dla Angeli Merkel mieniącej się nową przywódczynią Europy. Jednocześnie Putin utwierdził się w przekonaniu, że jego postępowanie na Ukrainie jest właściwe-że ma, jeśli nie "carte blanche" to co najmniej "duże pole manewru" w sprawach Ukrainy i Donbasu. Dodatkowym atutem w rękach Kremla (i wielkim sukcesem polityki rosyjskiej) jest fakt rozbicia jedności europejskiej-co widać na przykładzie rozmów w "formacie normandzkim" (gdzie jest Wysoki Komisarz-Mogherini i Tusk?), a ostatnio także na przykładzie wizyty Putina w Budapeszcie i podjętych tam ustaleń.

Top Videos of the Day

Putin doskonale rozegrał tę partię, wykorzystał przy tym naiwność Orbana i węgierski, niezaleczony "kompleks Trianon".

Rodzi się zatem pytanie o przyszłe scenariusze dla Ukrainy, Rosji i "okolic". W bliższej perspektywie czasowej możliwe są kolejne "symboliczne" sankcje wymierzone w Rosję przez Zachód. Porozumienie mińskie to już przeszłość, separatyści zapewne niebawem ruszą do ofensywy na Mariupol, Kramatorsk i Słowiańsk. Nikt może poza Litwą, nie stanie w obronie Ukrainy a o dostawach uzbrojenia nie będzie mowy.

Jeśli chodzi o dłuższą perspektywę to w moim przekonaniu Ukraina jest na z góry przegranej pozycji-pytanie tylko, czy zostanie w całości inkorporowana do "rosyjskiego świata" jak Białoruś czy też będzie wegetować przeze wiele lat jako "chory człowiek Europy" z nierozwiązanym problemem Donbasu i anektowanym Krymem. Wydaje się, że Putin będzie dążył do ziszczenia tego pierwszego scenariusza, zakładającego dwa warianty. Pierwszy z nich oznaczałby federalizację Ukrainy z akceptacją utraty Krymu, wymianę przywództwa na wierne i posłuszne Kremlowi (kandydatem Rosji na prezydenta byłby zapewne Wiktor Medwedczuk-były szef administracji Leonida Kuczmy) i wstąpienie kraju do Unii Euroazjatyckiej.

Drugi zaś, według mnie mniej prawdopodobny, oznaczałby zabór terytorium Ukrainy na wschód od Dniepru-pod szyldem republik "ludowych" lub nawet samej Rosji, z pozostawieniem kadłubowego państewka-rządzonego zapewne przez siły nacjonalistyczne. Pierwszy scenariusz, zamrożenia status quo na długie lata nie jest w niczyim interesie, a zwłaszcza nie w interesie Rosji, która na wschód od Bugu dziś rozdaje karty.