Mariusz Sepioło - reportażysta, w swojej książce pod tytułem „Himalaistki. Opowieść o kobietach, które pokonują każdą górę”, przybliża sylwetki czternastu polskich himalaistek. Dlaczego akurat tylu? Bo tyle jest szczytów, tworzących Koronę Himalajów. Pozycja wydawnicza została podzielona na dwie części: wczoraj i dzisiaj. To historia i teraźniejszość zdobywania przez kobiety gór wysokich.

Autor nawiązał bezpośredni kontakt z jedenastoma himalaistkami. O trzech pozostałych paniach napisał w oparciu m.in. o wypowiedzi ich bliskich, znajomych. Chodzi o Halinę Kruger - Syrokomską, Dobrosławę Miodowicz - Wolf i Wandę Rutkiewicz.

Kobiety nigdy nie powróciły z gór…

Portrety powstały w oparciu o rozmowy, wywiady prasowe nie tylko z głównymi bohaterkami i ich rodzinami, ale także przyjaciółmi, osobami, które towarzyszyły im w trakcie wypraw.

Starsze pokolenie reprezentują w książce - oprócz wymienionych już wielkich nieobecnych: Alicja Bednarz, Anna Okopińska, Ewa Panejko- Pankiewicz, Joanna Piotrowicz. Młode pokolenie to: Kinga Baranowska, Agnieszka Bielecka (siostra Adama Bieleckiego), Izabela Czaplicka, Aleksandra Dzik, Katarzyna Skłodowska, Małgorzata Jurewicz i Sylwia Bukowicka.

Walka polskich himalaistek nie tylko z górami

Po lekturze tej jakże ciekawej pozycji nasuwa się jeden wniosek. Polki, które budowały legendę światowego himalaizmu, walczyły początkowo nie tylko z górami, ale także z mężczyznami, którzy chcieli wieść prym w wysokogórskich wyprawach.

Top Videos of the Day

Walka ze stereotypowym postrzeganiem kobiet i w tej dyscyplinie nie była łatwa. Panowie traktowali kobiety w górach jak maskotki. Do 1975 roku panie sporadycznie brały udział w zdobywaniu szczytów górskich. Przełom nastąpił w 1978 roku, wtedy to Wanda Rutkiewicz, jako pierwsza Europejka i trzecia kobieta na świecie, zdobyła najwyższy szczyt ziemi - Mount Everest. Żaden Polak (mężczyzna) nie odniósł przed nią takiego sukcesu.

Himalaistki z „wczoraj i dzisiaj” wiele dzieli: "To tak jakby porównać Grzegorza Latę i Roberta Lewandowskiego. To zupełnie inne czasy, inne metody treningu, inne organizmy. Ale także - na co zwraca się uwagę w środowisku - inny, dziś znacznie lepszy niż kiedyś sprzęt”.

Wspólny mianownik

W książce pada wiele pytań: czym dla himalaistek są góry, dlaczego się wspinają, czy w trakcie wypraw myślą o rodzinie? Sepioło docieka także: „Co się bardziej liczy? Droga do gór. Bycie w górach”. Najbardziej wzruszające i przejmujące w reportażu są wątki, dotyczące śmierci himalaistów.

Jaki miały one wpływ na życie głównych bohaterek? Czy powstrzymały je od kolejnych wypraw? Czy spotęgowały strach w trakcie wspinaczek?

W książce pojawiają się bardzo różne odpowiedzi, łączy je tylko jeden wspólny mianownik. To deklarowana przez kobiety wielka miłość do gór.

Lektura zawiera mnóstwo faktów, związanych z kobiecym himalaizmem, relacje z wielu wypraw, przybliża także życie prywatne himalaistek. Rozmówczynie przytaczają również szereg anegdot i ciekawostek. Można przeczytać na przykład, jak kobiety radzą sobie z potrzebami fizjologicznymi w ekstremalnych warunkach? Otóż Himalaistki wzięły przykład z panów i nauczyły się oddawania moczu… na stojąco.

Konstrukcja książki

Autor w bardzo ciekawy sposób zestawił legendy polskiego himalaizmu ze współczesnymi dziewczynami, wspinającymi się po górach wysokich. Wszystkie himalaistki cechuje wielka odwaga, determinacja i hart ducha. Przedstawicielki obu grup łączy osoba Joanny Piotrowicz, która na poważnie zaczęła wspinać się w 1980 roku, w wieku 17 lat i robi to do dzisiaj.

Książkę bardzo dobrze się czyta, została napisana sprawnym językiem. Jej atutem jest niepowtarzalny klimat, górski klimat…Można się w niej całkowicie zatracić, choć liczy ponad 300 stron. Ma pozszywane kartki, co nie zdarza się zbyt często. Zawiera naprawdę spory zbiór czarno - białych i kolorowych fotografii.

źródło: własne Autorki

Kopiowanie i wykorzystywanie treści opublikowanych na blastingnews.com bez pisemnej zgody Blasting Sagl zabronione.