6

Adam Sęczkowski: Miło Cię poznać. Dorastałaś na Maio, jednej z Wysp Zielonego Przylądka. Życie na wyspach kojarzymy jako wypoczynek i rekreację. Jak możesz opisać normalny dzień na Wyspach Zielonego Przylądka?

Elida Almeida: Miło Cię poznać. Wychowałam się w Matinho w małej wiosce w górach Santiago, pojechałam na wyspę Maio, gdy miałam 14 lat. Dzień we wsi zaczyna się bardzo wcześnie - z pianiem koguta, a każdy ma swoje zadania. Niektórzy chodzą po wodę do studni, inni idą na pola lub zajmują się zwierzętami. Pod koniec dnia wszyscy gromadzimy się na podwórku i tam śpiewamy i tańczymy taniec batuku.

Czy jest jakieś miejsce na Wyspach Zielonego Przylądka, które jest dla Ciebie szczególnie ważne, wyjątkowe?

- Matinho - wioska mojego dzieciństwa.

Przeżyłam tam bardzo ważne chwile w moim życiu i stąd pochodzi moja pasja do piosenki. Tam też napisałam swoją pierwszą piosenkę.

Pomagałaś swojej matce, która była uliczną sprzedawczynią, a jednocześnie nauczyłaś się śpiewać w lokalnym kościele. Czy masz ulubioną piosenkę religijną?

- W kościele nie było pieśni, ale śpiewaliśmy wersety Biblii, a ja szczególnie pokochałam psalm "Pan jest moim Pasterzem".

Pracowałaś w rozgłośni radiowej. Dlaczego nie chciałaś zostać dziennikarzem?

- Moim pierwszym pomysłem było studiowanie prawa, a drugim dziennikarstwo. Ale odeszłam od tego i ruszyłam dalej.

Udało Ci się kontynuować naukę i wychować nie tylko swoje dziecko, ale także swoich braci i siostry. Skąd pochodzi Twoja determinacja?

- Widząc determinację mojej matki, by wychowywać nas w najlepszy możliwy sposób, mogłam tylko podążać za jej przykładem.

Top Videos of the Day

Chciałam jak najlepiej dla mojej rodziny. Bardzo poważnie podjęłam się roli głowy rodziny.

Producent José da Silva, który wcześniej współpracował z Cesárią Évora, zainteresował się Twoją karierą. Jak wspominasz początki współpracy?

- Bardzo szybko upłynął czas do wydania mojej płyty. Nie mogłam uwierzyć własnym uszom. José da Silva jest w Republice Zielonego Przylądka producentem, którego chce mieć każdy artysta, więc poczułam się uprzywilejowana. Dzielimy się wielkim współudziałem i myślę, że to właśnie sprawia, że ​​nasza praca jest dobrym wynikiem.

Twój pierwszy album miał tytuł "Ora doci, Ora Margos" ("Słodkie czasy, gorzkie czasy"). Mam nadzieję, że teraz w Twoim życiu jest więcej chwil szczęścia, ale jak walczysz ze smutkami?

- Oczywiście w życiu nieuchronnie są gorzkie momenty, ale staram się je zmienić w dobre czasy. Każdy musi to robić.

Co powinniśmy wiedzieć o Elida Almeida, aby poznać i zrozumieć Twoją muzykę?

- Jeśli ludzie chcą mnie lepiej poznać, muszą wiedzieć, skąd pochodzę.

Powinni też wiedzieć, że lubię także spotkania z innymi kulturami.

Zostałaś matką będąc młodą dziewczyną. Jak zmieniło Cię macierzyństwo?

- To radykalnie zmieniło moje życie! Stałam się jeszcze bardziej odpowiedzialna. Moje pragnienie osiągnięcia sukcesu dla mojego syna oznaczało, że włożyłam więcej siły woli i agresywności we wszystko, czego się podjęłam.

W teledysku "Lebam ku Bo" widzimy bardzo szczególny gest powitania starszej osoby. Podnoszenie ręki i dotykanie głowy jest wyrazem szacunku dla osób starszych. Jak ważna jest dla Ciebie kultura?

- Moja kultura jest dla mnie bardzo ważna. Zostałam wychowana w szacunku do osób starszych. Inspirują mnie do pisania. Czasami używam starych słów, pochodzących od tych starszych ludzi. Bardzo zależy mi na moim pochodzeniu, mojej kulturze.

Przyjechałaś do Polski na cykl koncertów na zaproszenie Marcina Kydryńskiego. Jak go poznałaś?

- Kontakt został nawiązany przez mojego francuskiego agenta. Nie mogę się doczekać spotkania z nim, aby mu podziękować za wszystko, co robi dla mnie w Polsce.

Czy wiedziałaś coś o Polsce przed przyjazdem do naszego kraju? Czy coś Cię szczególnie zaskoczyło, albo zachwyciło w Polsce?

- Wiedziałam, że polscy fani uwielbiają muzykę pochodzącą z Wysp Zielonego Przylądka, ponieważ inni artyści, którzy tu występowali mówili mi, że publiczność w Polsce jest świetna. Nie mogłam się doczekać, aby do was przyjechać. Niestety, kiedy występowałam na festiwalach, stwierdzam, że moje dwa wcześniejsze pobyty były za krótkie. Nie miałam czasu, aby zwiedzić ten kraj. Mam nadzieję, że tym razem będę mogła zobaczyć trochę więcej.

Co myślisz o Polsce i polskiej publiczności?

- Na podstawie tego skrawka, który widziałam mogę wyznać, że to piękny kraj o bardzo silnej kulturze i wspaniałej publiczności. Myślę, że odbieracie muzykę z takim samym uczuciem jak my.

Tradycyjnym daniem na Wyspach Zielonego Przylądka jest catxupa. Czy miałaś okazję zjeść tradycyjne polskie potrawy?

- Pamiętam, że jadłam bardzo smaczne jedzenie, ale nie mogę powiedzieć, czy to była tradycyjna kuchnia tego kraju. Pamiętam tylko doskonałą kiełbasę wieprzową (śmiech).

Widziałem Twoje teledyski i muszę zadeklarować, że jesteś bardzo dobrą tancerką. Mieszkańcy Republiki Zielonego Przylądka tańczą bardzo dobrze?

- Myślę, że to jedna z mocnych stron naszego społeczeństwa, uwielbiamy tańczyć!

Przeczytałem jedną z recenzji Twojego nowego albumu "Kebrada". Word Listening Post napisał: "Z najbardziej żałobnymi dawkami rzeczywistości, ciepły głos Almeidy i łagodne lub optymistyczne rytmy przypominają nam, że muzyka jest balsamem na trudności". Jak się czujesz, czytając tak pozytywną opinię?

- Uwielbiam to! Kiedy czytam taką opinię o mojej muzyce, daje mi to znacznie więcej siły i woli, aby pójść jeszcze dalej. Myślę, że każdy artysta jest dumny z tego rodzaju pozytywnej krytyki.

Jaki jest Twój największy sukces?

- Moja pierwsza piosenka "Nta Konsuigui", ponieważ dotarła do wszystkich pokoleń na Wyspach Zielonego Przylądka.

Co sądzisz o miksowaniu muzyki z różnych kultur?

- Skrzyżowanie kultur jest potrzebne. Zawsze daje to dobre wyniki. Od czasów prehistorycznych cywilizacja postępuje, gdy ludzie spotykają się, wymieniają i mieszają swoje kultury. Ja sama tego potrzebuję i myślę, że każdy może poczuć to w mojej muzyce - mam taką nadzieję ...

Będziesz występować 16 marca w Bonn podczas koncertu w hołdzie Cesarii Evora. Jak pamiętasz Cesarię Evora?

- Niestety nie miałam okazji poznać jej osobiście. Niezależnie od jej muzyki, którą kocham i tego, co mi o niej opowiadano, jestem bardzo wdzięczna za wszystko, co zrobiła dla Republiki Zielonego Przylądka. Jestem bezwarunkową fanką jej muzyki, jej głosu, sposobu śpiewania.

Masz fanów w Polsce. Czy chcesz powiedzieć im kilka słów?

- Dziękuję za sposób, w jaki przyjęli mnie już dwa razy podczas mojego pobytu w Polsce. Mam nadzieję, że wkrótce zobaczę się ponownie z wieloma osobami, dziś w Łodzi.

Jakie są Twoje marzenia?

- Niech moja muzyka zostanie udostępniona większej liczbie ludzi i przyniesie im szczęście. To będzie prawdziwe uznanie mojej pracy.

źródło: własne Autora

Kopiowanie i wykorzystywanie treści opublikowanych na blastingnews.com bez pisemnej zgody Blasting Sagl zabronione.