2

To trzeci, po „Helu” i „Moich córkach krowach” fabularny film tej jednej z ciekawszych reżyserek w historii polskiej kinematografii. Podobnie jak w poprzednich obrazach, także w „Planie B” twórczyni opowiada historie przeciętnych osób w różnym wieku, które może nie są szczególnie oryginalne i z trudnym do przewidzenia finałem, ale narracja, jaką Dębska stosuje i sposób pokazywania rzeczywistości (tu przy współudziale operatora Andrzeja Wojciechowskiego) powoduje, że czas spędzony w kinie na jej filmie jawi się jako prawdziwa przyjemność.

Podstawa: dobry scenariusz

Po raz pierwszy w swoim dorobku fabularnym Kinga Dębska nie napisała sama scenariusza, a skorzystała z opowieści stworzonej przez Karolinę Szablewską (tę samą, która jest m.in.

autorką scenariusza pierwszych „Listów do M.”). Reżyserka przyznała w jednej z wypowiedzi po galowej premierze, że uległa urokowi tego scenariusza i wyznała, że sama nie potrafiłaby takiego stworzyć.

Szablewska przedstawia pięć wątków (cztery kobiece i jeden męski). Łączy je czas akcji – przedwalentynkowa atmosfera „na mieście” i emocje związane ze świętem zakochanych, które przyniesie Mirkowi, Natalii, Agnieszce i Januli nie takie doznania, jakich by oczekiwali. Może tylko Klara (bardzo przekonująco zagranej przez Romę Gąsiorowską) znajdzie, trochę nieoczekiwanie, prawdziwe – jak się wydaje – uczucie.

Losy kilku bohaterów, nie tylko tych głównych, interesująco wiążą się ze sobą (vide: Agnieszka - Natalia – Barbara; w niewielkiej roli tej ostatniej postaci kapitalną kreację stworzyła niezawodna Dorota Kolak).

Top Videos of the Day

Postawieni w – eufemistycznie rzecz nazywając – niekomfortowej sytuacji, bohaterowie próbują znaleźć tytułowy plan b na swoje dalsze życie. Okazuje się, że przy pomocy bratniej duszy, często również „po przejściach”, jest to łatwiejsze, niż by się wydawało.

I właśnie o tym jest film Kingi Dębskiej. Nie będzie chyba spoilowaniem informacja, że wszyscy bohaterowie znajdą sposób na siebie i dalsze funkcjonowanie w rzeczywistości. „Plan B”, jak na klasyczny komediodramat przystało.

Aktorstwo jak się patrzy!

Historia, opowiedziana przez Kingę Dębską i Karolinę Szablewską, ma bardzo sympatyczną atmosferę, stworzoną przez dających się lubić bohaterów. Ogromna w tym zasługa znakomitych aktorów, zaangażowanych przez reżyserkę. Wśród nich na pierwszy plan wysuwają się: Kinga Preis jako porzucona przez męża Natalia i Marcin Dorociński, rewelacyjny jako były więzień Mirosław Dzięcioł (nie traci swojej wielkości nawet w scenach powszechnie w środowisku aktorskim uważanych za trudne, a w których aktorowi towarzyszy genialny… pies Kotlet).

W „Planie B” pojawiają się także, poza wspomnianymi wcześniej, Edyta Olszówka (Agnieszka), Małgorzata Gorol (Ania "Janula"), Marian Dziędziel, Grażyna Barszczewska, Maciej Damięcki, Agnieszka Wosińska, Krzysztof Stelmaszyk i trudna do rozpoznania Anna Romantowska. Szczególne uznania należą się aktorkom, często filmowanym na zbliżeniach, gdy jedynymi środkami wyrazu aktorskiego jest twarz (bywa, że bez wyrazistego makijażu), mimika, spojrzenie…

Jeśli zatem ktoś nie ma innych planów na najbliższe dni, tudzież jest na życiowym zakręcie – powinien wybrać się na film Kingi Dębskiej, który 2 lutego 2018 roku wszedł na ekrany kin w całym kraju. Na pewno każdy ulegnie też urokowi piosenki „Jeszcze w zielone gramy” Młynarskiego i Matuszkiewicza, w oryginalnej interpretacji Darii Zawiałow.

źródło: własne Autora

Kopiowanie i wykorzystywanie treści opublikowanych na blastingnews.com bez pisemnej zgody Blasting Sagl zabronione.