Wydaje mi się, że dziś każdy ogląda seriale. Produkcje poruszają przeróżne tematy, dlatego każdy może znaleźć coś dla siebie. Także ludzie zainteresowani polityką mają w czym wybierać. Nawet jeśli nie doczekaliśmy się godnego serialu, osadzonego w naszych realiach. Lista jest długa, a większość reprezentuje bardzo dobry poziom. Dziś przygotowałem swoją, całkowicie subiektywną listę seriali o polityce, które szczerze polecam.

BORGEN

Nie miałem wcześniej doświadczenia z kinem duńskim, tym bardziej nie spodziewałem się, że zaskoczy mnie serialem. Głównym bohaterem Borgen jest Birgitte Nyborg Christensen - polityk, która po dość nieoczekiwanym zwycięstwie swojej partii zostaje premierem.

Politycy zabierają się za tworzenie rządu, a my oglądamy negocjacje, intrygi i polityczne programy. Jak na skandynawską produkcję przystało, pani premier godzi obowiązki zawodowe z wychowywaniem dzieci i byciem żoną.

Dla mnie najważniejsze jest jednak to, że Borgen opowiada zmagania polityków państwa zbliżonego ustrojowo do naszego. Możliwe, że i my doczekamy się podobnej produkcji. Duńczycy pokazali, że można. Moim zdaniem #serial najbardziej przypadnie do gustu typowym „political junkies”.

West Wing

Nic tak nie wciąga jak amerykańska #polityka. Dlatego do przewidzenia było, że najlepszy serial polityczny zrobią właśnie amerykanie.

West Wing opowiada o dwóch kadencjach Jeda Bertleda, fikcyjnego demokratycznego prezydenta. Cała akcja rozgrywa się w Białym Domu, a głównymi bohaterami są prezydent i jego doradcy.

Top Videos of the Day

Bardziej wrażliwi widzowie będą pewnie narzekać na liberalną propagandę, ale serial doceniany był także przez republikanów.

Za serial odpowiada Aaron Sorkin, co zaowocowało świetnym scenariuszem. Plus świetnie dobrani aktorzy z Martinem Sheenem na czele.

The Americans

Oglądam ten serial od pierwszego odcinka i jestem jego fanem. Jednak gdy podczas rozmowy o serialach pytam o to, czy ktoś go zna, za każdym razem słyszę: "Nie, nigdy o nim nie słyszałem".

Fabuła rozgrywa się w Stanach Zjednoczonych, w latach 80 XX wieku. Główni bohaterowie - Philip i Elizabeth - to para radzieckich szpiegów, którzy na co dzień wiodą normalne życie przedstawicieli amerykańskiej klasy średniej z przedmieść Waszyngtonu. Po godzinach realizują szpiegowskie misje, typowe dla czasów „zimnej wojny”.

Oboje należą do grupy tak zwanych Nielegałów, czyli szpiegów, którzy mają sfabrykowany życiorys, pozwalający im doskonale wtopić się w środowisko, w którym pracują, nie zwracając na siebie uwagi.

Oficjalnie nie są oficerami wywiadu ani dyplomatami.

Ich działalność jest ściśle tajna, więc niezwykle trudno ich zdemaskować. Tak się składa, że Związek Radziecki opanował tą strategię do perfekcji.

To chyba jedyny serial z listy, który nie ma wad. Do tej pory nakręcono pięć sezonów. Wszystkie trzymają wysoki poziom.

Alpha House

Większość twórców seriali traktuje politykę bardzo poważnie. Ten serial to pewny wyjątek.

Bohaterami jest grupa senatorów partii republikańskiej, a akcja rozgrywa się głównie w Waszyngtonie. Tytułowy Alfa House, czyli dom, który mają do dyspozycji politycy, gdy akurat pracują w stolicy, istnieje naprawdę. Ale w rzeczywistości korzystają z niego demokraci.

Serial to bardziej satyra na współczesną politykę. Głównym bohaterem jest senator GOP, grany przez Johna Goodmana, który nienawidzi kampanii wyborczych.

Alpha House to bardzo miła odskocznia od poważnej polityki i chyba jedyna okazja, żeby zobaczyć polityków partii konserwatywnej w tak zabawnych sytuacjach.

Tak, panie Ministrze

Brytyjski serial emitowany na początku lat 80 ubiegłego wieku. Głównym bohaterem jest Jim Hacker, który zostaje mianowany na szefa (fikcyjnego) Ministerstwa Spraw Administracyjnych.

Przyjmuje nominację z zamiarem wprowadzania zmian i reform. Szybko przekonuje się, że jego największymi przeciwnikami będą sami pracownicy ministerstwa i ich szef - przedstawiciel służby cywilnej - sir Humphrey Appleby.

Serial głównie dla fanów brytyjskich seriali.

House of Cards

Gdybym robił ten ranking kilka lat wcześniej, listę zaczynałbym od tej produkcji. Duży budżet, doborowa obsada i amerykańska polityka - to musiało się udać. Ale prawda jest taka, że poziom poszczególnych sezonów HoC był różny. Dodatkowo w ostatnim sezonie nie zagra Kevin Spacey.

Tak czy inaczej warto zobaczyć, bo to i tak najlepszy serial ostatnich lat.

źródło: przemyślenia Autora

Kopiowanie i wykorzystywanie treści opublikowanych na blastingnews.com bez pisemnej zgody Blasting Sagl zabronione.