W ostatni piątek w radomskiej Miejskiej Bibliotece Publicznej im. Józefa A. i Andrzeja S. Załuskich została otwarta wystawa prac malarza Longina Pińkowskiego. Pan Longin to radomski artysta plastyk. Studiował w Państwowej Wyższej Szkole Sztuk Plastycznych (obecnie Akademii Sztuk Pięknych) w Gdańsku, na Wydziale Malarstwa. Uprawia właśnie malarstwo. Był członkiem istniejącej od 1967 roku radomskiej Grupy M-5. Ma na swoim koncie wiele wystaw indywidualnych i zbiorowych tak w kraju, jak i za granicą. Jest laureatem licznych nagród i wyróżnień.

Frekwencja na medal

Podczas tegorocznej edycji Radomskiej Wiosny Literackiej - jak zwykle - spotkaniom z pisarzami, poetami i dziennikarzami towarzyszą liczne wydarzenia dodatkowe, na przykład wystawy.

Frekwencja jak zawsze dopisała. Na otwarciu wystawy Longina Pińkowskiego zebrał się pokaźny tłum. Byli przyjaciele artysty, podziwiający jego twórczość fani, uczniowie - pan Longin przez wiele lat uczył w radomskim Liceum Sztuk Plastycznych - stawili się dziennikarze, młodzież, ciekawscy.

Na początku malarz opowiedział o swoich początkach w Radomiu. Dlaczego właśnie tu? Studiował przecież w Gdańsku, później z żoną mieszkali w Kielcach. Tam istniały struktury - oddział związku artystów plastyków, tam też była przyszłość - władze proponowały mieszkanie, posadę. Longin Pińkowski postanowił jednak zaryzykować. Przeniósł się do Radomia i wraz z innymi członkami Grupy M-5 zaczął działać.

Mały format, mała pracownia

Wydawałoby się, że o Grupie M-5 wiedzą tylko rówieśnicy artystów.

Top Videos of the Day

Pod koniec lat 70. stworzyli ją Krzysztof Mańczyński, Leszek Kwiatkowski, Longin Pińkowski i Aleksander Olszewski. Nazwiska te są bardzo dobrze znane w artystycznym świecie Radomia. "M-5" stanowi skrót od "małe miasto, małe mieszkanie, mały format, mała pracownia". Wszyscy wymienieni twórcy działają do dziś. Mańczyński czasem pokazuje swoją "architekturę". Longin Pińkowski - pejzaże. Kwiatkowski - barwne abstrakcje, Aleksander Olszewski - czarno-białe konstrukcje geometryczne.

Jak wieszać płótna

Pińkowski podziękował pracownikom biblioteki za to, że ze znawstwem i starannością przygotowali ekspozycje. Zaznaczył, że ta - wydawałoby się - pozbawiona znaczenia czynność, czyli wieszanie obrazów na ścianach, to też sztuka! I to zadania pracownicy biblioteki wykonali na medal. Obrazy pana Longina ogląda się naprawdę z przyjemnością. Inspirowane naturą, często na poły abstrakcyjne, na poły metaforyczne, działają na wyobraźnię.

Otwarciu wystawy jak zwykle towarzyszył wspaniały poczęstunek (wino, słodycze, inne "delicje"). Goście w rozmowach w cztery oczy zadawali artyście liczne pytanie i wymieniali się miedzy sobą refleksjami. #książka #sztuka współczesna #Radom