3

Film o tytule "Polskie gówno" może dotyczyć praktycznie wszystkiego, jednak - jak zauważył pewnie już każdy, kto korzysta z polskiego internetu - mamy tu do czynienia z opowieścią o grupie prowincjonalnych rockmanów, którzy wchodzą w świat wielkiego show businessu. A właściwie - "szołbiznesu".

Wydany w serii "Strefa Komiksu" album "Polskie gówno" to opowieść stworzona na podstawie pierwotnego scenariusza filmu. Jego głównym bohaterem jest Jerzy Bydgoszcz - dorosły już człowiek, któremu marzy się kariera rockmana i jest frontmanem swojej własnej grupy - "Tranzystory", z którą od prawie dziesięciu lat pogrywa po klubach.

Pierwszy występ, jaki może zaobserwować czytelnik, ma miejsce przez publicznością składającą się z... jednej osoby - która w dodatku w trakcie występu wychodzi do WC! Biorąc pod uwagę fakt, że Bydgoszcz ma spory dług w skarbówce i pracuje na poczcie jako listonosz, nie ma on zbyt wielu powodów do uśmiechu. Jednak niespodziewanie pojawia się u niego w domu urzędnik ze wspomnianej skarbówki - nomen omen o nazwisku "Skandal" - który proponuje zorganizowanie trasy koncertowej "Tranzystorom" i wypromowanie ich w mediach. To pachnie sławą i gotówką, więc czy Bydgoszcz może się zawahać? Tak rozpoczyna się wielki tour, w trakcie którego dojdzie do mnóstwa zabawnych i absurdalnych sytuacji.

Śmiech... ale nieco przez łzy

"Polskie gówno" to satyra na rodzimy przemysł rozrywkowy, którą można odczytać na kilka sposobów.

Top Videos of the Day

Pierwszy to ukazanie zakulisowego świata show biznesu, w którym panuje prawo dżungli, a przeżyją tylko ustawieni, którzy mają najlepsze "wtyki" i znajomości. Drugi sposób - po prostu wesoła historia, skrząca autentycznie zabawnym humorem, przy której nie sposób się nie uśmiechnąć. I wreszcie trzeci - prawdziwe wspomnienia autora scenariusza, Tymona Tymańskiego, który od kilkunastu lat zna blaski i sławy życia zawodowego muzyka, podane w formie fabularnej. Przez kolejne strony przewijają się sparodiowane postacie prawdziwych gwiazd rodzimej sceny muzycznej (jak Doda i Muniek Staszczyk), gag goni gag, a jedna zabawna sytuacja drugą. "Polskie gówno" narysował Ryszard Dąbrowski, znany w komiksowym światku jako twórca postaci "Likwidatora" i zrobił to doskonale - jego kreska przedstawia postaci na granicy satyry i realizmu (co można zobaczyć zresztą na załączonych planszach, udostępnionych przez wydawcę do zilustrowania recenzji).

Jeżeli więc komuś spodoba się film, albo po prostu chciałby mieć u siebie w domu zabawny komiks, nie sposób nie polecić tego właśnie albumu. Wypada na koniec ostrzec, że jest on adresowany do dorosłego czytelnika, a rzucanie mięsem jest tam dość częste. Ale - jakby nie było - to przecież rock'n'nroll!