18 sierpnia 1946 roku odbito bez jednego wystrzału żołnierzy AK z ubeckiego więzienia. Cała operacja nie powiodłaby się bez pomocy strażniczki Ireny Odrzywołek.

Wiosną 1945 roku Irena Odrzywołek zatrudniła się jako strażniczka w więzieniu św. Michała w Krakowie. Pracowała, starając się nie angażować emocjonalnie ani po stronie władzy, ani przetrzymywanych. Mimo że w jej aktach figuruje ukończenie dwóch klas szkoły handlowej, mówiono o niej "prosta dziewczyna". W czerwcu 1946 nieoczekiwanie Irena złożyła podanie o zwolnienie ze służby więziennej. Powodami, które podała, miały być zamążpójście oraz pogarszający się stan zdrowia matki. Jednak nikt z krewnych pani Odrzywołek nie wiedział o istnieniu narzeczonego.

Dwa miesiące później podczas spaceru więźniów strażniczka poznaję Bolesława Probinisa, żołnierza Armii Krajowej, który został osadzony w więzieniu św. Michała za ucieczkę z tarnowskiego więzienia, gdzie odsiadywał wyrok za rzekomą kradzież dwóch prosiąt. To spotkanie zmienia życie Ireny.

Ikar

Porucznik Bolesław Pronobis pseudonim "Ikar" osadzony w krakowskim więzieniu planował swoją ucieczkę i uwolnienie pozostałych uwięzionych żołnierzy AK. Ważnym elementem całego planu stała się strażniczka Irena. Od czasu ich pierwszego spotkania zaczęli regularnie rozmawiać. "Ikar" opowiedział Odrzywołek o swojej przeszłości oraz planach ucieczki. 17 sierpnia Irena złożyła przed Bolesławem Pronobisem przysięgę na krzyż o treści: "Przysięgam na mękę Zbawiciela, że to, co tutaj usłyszę nikomu nie powiem".

Top Videos of the Day

Po złożeniu jej stała się członkinią Armii Krajowej. Na prośbę Pronobisa przemyciła mu do celi trzy pistolety i dwa granaty. Zrobiła to, ponieważ była "już od pierwszej chwili wrogo nastawiona do obecnego ustroju i szukała sposobności, żeby moc zwalczyć z tym ustrojem". Dostarczoną broń i granaty kupiła za własne pieniądze. Pistolet przyniosła pod spódnicą a granaty w torebce. Tego samego dnia o godzinie 13:30 zaniosła to wszystko "Ikarowi". Był to jej ostatni dzień w pracy.

Wtedy też dowiedziała się, że Pronobis nazajutrz organizuje bunt w więzieniu oraz odbicie wszystkich więźniów politycznych. Strażniczka dostaje adres żony – Anny Pronobis, do której ma natychmiast wyjechać. Obie też mają uciekać przed groźbą aresztowania.

Ucieczka

Kobiety pojechały do żony ciotki Pronobisa, która mieszkała w Zakopanem. Ukrywały się tam trzy tygodnie. Potem przeniosły się do Chrzanowa. Zamieszkały na ulicy 3. Maja 13, u kuzynki Pronobisa, która nie miała pojęcia, że kobiety się ukrywają i są poszukiwane przez Urząd Bezpieczeństwa. Irena Odrzywołek miała pracować dla podziemnej organizacji Narodowych Sił Zbrojnych.

W połowie października do Chorzowa przyjechał sam "Ikar" skąd nawiązał kontakt z grupą NSZ "Bartka", czyli Henryka Flamę, starając się o uzyskanie nowych dokumentów. Irena Odrzywołek dostaje fałszywe papiery na nazwisko Czesława Głowacka. Wyjeżdża do Gliwic. Tam zatrzymuje się u nieznajomej kobiety o imieniu Maria. Piątego listopada 1946 roku panią Irenę odwiedza człowiek, który powołuje się na Pronobisa. Każe jej wyjechać do Wrocławia. W drodze jeszcze w Gliwicach została aresztowana.

Szybki proces

Śledztwo było błyskawiczne, zakończyło się 15 listopada 1946 roku. W opisie zarzucanego czynu widniało – " … w Krakowie udzieliła pomocy członkom nielegalnej organizacji N.S.Z., którzy usiłowali przemocą zmienić ustrój Państwa Polskiego przez to, że przyjęła od nich [broń] które wręczyła więźniom [...] z wiedzą, że broń ta ma służyć do gwałtownego zamachu na funkcjonariuszy straży więziennej celem sterroryzowania ich i rozbrojenia oraz spowodowania ucieczki [...] przechowywała bez zezwolenia [...] broń [...] jako strażniczka więzienia [...] opuściła swoje stanowisko służbowe "
Proces zakończył się trzeciego grudnia. Sąd Rejonowy w Katowicach wydał wyrok: kara śmierci, utrata praw na zawsze, przepadek mienia. Składowi sędziowskiemu przewodniczył Mieczysław Janicki, oskarżycielem był Marek Szauber, a obrońcą Jakub Wilf.

Kara śmierci została wykonana 17 grudnia 1946 roku. Irena Odrzywołek została stracona na 4 dni przed jej 21 urodzinami. Irena Odrzywołek nie została do tej pory rehabilitowana.

Fałszywe dokumenty zostały załatwione za pośrednictwem "Lawiny" - Henryka Wendrowskiego-przez jego łącznika o ps. "Korzeń". Nie wiedziano wtedy, że obaj są agentami Urzędu Bezpieczeństwa.

Akcja w więzieniu św. Michała była najbardziej brawurową i skuteczną akcją żołnierzy antykomunistycznego podziemia. Dzięki niej uwolniono bez jednego wystrzału 64 ludzi współpracujących z podziemiem. #wojsko polskie