3

Najstarsze wierzenia i filozofie Indii głoszą jednego Boga Stwórcę. Potępiają morderstwo, kradzież i oszustwo. Nakazują walkę w obronie uciśnionych.

Łączą nas z Hindusami wspólni przodkowie i podobne zgłoski języka, a nawet całe wyrazy, jak: brata, radż, dewar. Pisałem już tu o odwiecznym, niezwyciężonym słońcu cywilizacji wysokich. Naturalnym symbolem czystości i środka tarczy słonecznej jest idealna biel. Naturalnym symbolem cierpienia i walki jest czerwień świeżo rozlanej krwi. W poetycko-historycznej wizji wybitnego indyjskiego pisarza Ashoki Bankera ucieleśnieniem obu tych rzeczy stał się bohaterski królewicz Aśoka Moria (ang.: Ashoka Maurya).

Wielki cesarz Aśoka – Chakravartin Ashoka Samrat i czakra nadana Lechitom

Niezwyciężone słońce dobra, prawdy i piękna nosi w sanskrycie krótką nazwę – czakra. Czakrawartin to ten, który walczy w imię zwycięstwa tych trzech rzeczy, a potem ich strzeże dla przyszłych pokoleń. Czakra jest żywa, bo pod jej wpływem działają żywi ludzi – najlepsi spośród żyjących. Czakra jest cudowna i niezniszczalna, bo przepływa przez nią moc Stwórcy. Dlatego też warto zapoznać się z zagadnieniem przedstawionym chyba najlepiej w tym materiale wideo:

Na tym tle pojawia się sprawa oceny roli Kościoła Rzymsko-Katolickiego w dziejach naszego narodu, wywodzącego się ze starożytnej Lechii. Oto próba alternatywnego zrozumienia znaczenia Zjazdu Gnieźnieńskiego, który miał połączyć narody europejskie w ramach Świętego Cesarstwa Rzymskiego:

Jak się okazuje, Hindusi przybywali na Wawel na medytacje

Hindusi są od dawna (i nader słusznie!) dumni ze swojej przeszłości.

Top Videos of the Day

Czasy starożytne w Indiach były pełne ogromnych zwycięstw, zaś Indie wyprzedziły wtedy resztę świata – oceniają. Prawdopodobnie wszystkie późniejsze religie wzorowały się na etyce Wedy i Bhagavatghita – objawienia Kriszny.

Czerwień jako barwa walki i ofiarnej miłości

Jeden z odcinków serialu Chakravartin Ashoka Samrat, od 12 do 17 minuty. Dobry i dzielny, ale wciąż jeszcze czasami niepoważny królewicz planuje nierozważne czyny. Jego wychowawca bramin Chankya (wym.: czarnaka) jest zmuszony wyjawić mu całą prawdę. Prawdę o proroctwie, zgodnie z którym Brahman wybrał sobie Aśokę na narzędzie odwiecznego, sprawiedliwego ładu. Jego droga będzie drogą przez mękę. Ujrzy gwałtowną śmierć i cierpienia wielu przyjaciół i krewnych, w tym własnej matki – kobiety świętej. Wzdraga się przed zabijaniem, ale jego miecz unurza się we krwi złoczyńców.

Wrażliwy nastolatek wybucha rozdzierającym płaczem. Upada na kolana i woła: „Nie mój mistrzu! Nie zniosę tylu nieszczęść!”. Pada odpowiedź: „Kapłan nie może zmienić woli Odwiecznego Pana.

Twoja walka odrodzi i ocali Indie”. Pragnąc pocieszyć ucznia, mistrz przepowiada mu, że stanie się niezwyciężonym wodzem i najlepszym władcą. Ludzie nigdy nie zapomną o dobrym cesarzu. Po śmierci doczesnej jego duch wielokrotnie powróci, ratując i jednocząc tych, co nawrócą się do Brahmy i usłuchają jego czakry.

Następnie błogosławi przyszłego wyzwoliciela, namaszczając go czerwienią przez środek czoła. Wpojone mu przez matkę oddanie Stwórcy bierze górę i królewicz oznajmia: „Awasz aczare” tzn: „Zrozumiałem cię, mój drogi mistrzu”.

Aśoka powrócił!

Zdaniem indyjskich patriotów między epoką bramińską, w której żył nieustraszony królewicz Aśoka, a dziejami najnowszymi został przerzucony duchowy most. Doszło do tego, kiedy hinduiści wyrzekli się bałwochwalstwa, rozbili posągi bożków i przyjęli ponownie znaki ustanowione przez czakrawartina. Ta reformacja ruchu Bhakti zwyciężyła w niemal całych Indiach. Indyjskich bogów, prócz trzech postaci boskich: Brahmy, Sziwy i Kriszny, od roku 1822 „zdegradowano” do rangi świętych (dewa, dewi).

Biel jako znak cierpienia i żałoby

Minęło wiele stuleci. Tak, jak przepowiedział Kriszna pielgrzymując po ziemi, ludzie ulegli poniżającemu cały ogromny kraj bałwochwalstwu. Ściągnęło to nań w końcu karę – trzech zaborców, poniżających Hindusów. Uciskani przez zaborców patrioci podnieśli w XX wieku wysoko biało-czerwone flagi. Tak jak Bhagat Singh, któremu poświęcono to dzieło sztuki filmowej (zwracam uwagę na drugą minutę tego wideo):

Biało-czerwone kwiaty

Netaji Subhas Chandra Boose (wym.: netadżi subasz czandra buus) wystąpił jak Aśoka – z bronią w ręku. Walczył po stronie państw Osi – nie o ich cele, ale o wyzwolenie swojego kraju spod zaborów. Zwracam uwagę na mnóstwo biało-czerwonych akcentów wokół trybuny netadżiego.

Po dziś dzień człowieka, który poświęcił życie walce za swoje ideały, żegna się w Indiach biało-czerwonymi kwiatami, biało-czerwonymi wieńcami.

źródło: YT, własne Autora

Kopiowanie i wykorzystywanie treści opublikowanych na blastingnews.com bez pisemnej zgody Blasting Sagl zabronione.