Żołnierze wyklęci to członkowie podziemia, którzy zdecydowali się na walkę z polskim państwem komunistycznym pomimo zupełnego braku szans na zwycięstwo w tym starciu. Walka z państwem zamontowanym przez Związek Radziecki oznaczała przede wszystkim mordowanie swoich rodaków. Przynależność do Wojska Polskiego lub Urzędu Bezpieczeństwa była wystarczającym powodem, aby zostać zabitym. W pogoni za prawdziwymi i rzekomymi wrogami nie było czasu na zastanawianie się, więc przy okazji ginęły postronne osoby. W tym wszystkim zupełnie zapominamy, że czasem kilkuletnia działalność konspiracyjna sprowadzała się do grabieży i gwałtów na rodakach. Wobec braku finansowania z jakiegokolwiek źródła, żołnierze wyklęci brali to, co chcieli nie pytając właścicieli o zdanie.

Mieli broń, więc mieli rację. Wielkie idee trzeba odłożyć na bok, gdy zaczyna dokuczać głód i zimno.

Historia pisana na nowo

Od dwóch lat obecna partia rządząca sprzedaje nam bez ogródek płytki obraz bohaterów z krwi i kości. Musimy go bezkrytycznie przyjmować. Mamy jeszcze nieco czasu, zanim nowa, lepsza wersja historii najnowszej zawita do szkół i okaże się, że wszystko dobre co nam się przydarzyło - to zasługa jednego wodza. Przerabialiśmy już kiedyś kult jednostki, ale widać ponowny zwrot w tym kierunku.

Nie wszyscy tacy święci jak nam wmawiają

W życiorysach znacznej części wyklętych istnieją fakty niegodne nowoczesnych bohaterów. Problem w tym, że nawet bohaterstwo ulega transformacji. Nacjonalizm i nietolerancja, wymieszane z prostym bandytyzmem, mają być dla nas paradygmatem patrioty.

Top Videos of the Day

Zygmunt Szendzielarz 'Łupaszko' - ostatnio jego cytaty trafiły nawet do podręczników historii w szkole podstawowej, co nie zmienia faktu, że jest odpowiedzialny za mord dokonany w miejscowości Dubinki na co najmniej dwudziestu siedmiu osobach pochodzenia litewskiego, w dniu 23 czerwca 1944 roku. W większości były to kobiety i dzieci.

Józef Kuraś 'Ogień' – nie mógł się zdecydować, czy być funkcjonariuszem Milicji Obywatelskiej czy zbrojnego podziemia, ostatecznie wybrał to drugie. Ponoć nie mordował Żydów tylko za pochodzenie. Mordował dlatego, że byli funkcjonariuszami Służby Bezpieczeństwa. Trudno do tej teorii dokleić zwykłe rozboje na ludności cywilnej. Szczególnie atakował Słowaków mieszkających na Spiszu i Orawie. Słowacki IPN oraz Towarzystwo Słowaków w Polsce zabiegają o śledztwo w tej sprawie, ale nie ma obecnie ku temu najlepszego klimatu. Kombatanci Armii Krajowej w 1990 roku ostro odcięli się od 'Ognia' stwierdzając, że należy odprawić nabożeństwo żałobne za jego czterysta trzydzieści ofiar.

Przed wojną był kapralem, w AK prawdopodobnie plutonowym. Później, niesiony emocjami, samodzielnie awansował się na majora, co zostało potwierdzone rok temu przez MON ministra Macierewicza.

Władysław Łukasiuk 'Młot' – podejrzewał, że część mieszkańców wsi Czaje-Wólka współpracuje z Urzędem Bezpieczeństwa i dlatego kazał swemu podwładnemu ich rozstrzelać. Jednak dla tego nieszczęśnika podejrzenie o współpracę wydało się za słabe, aby mordować cywilów, dlatego nie wykonał rozkazu. 'Młot' zastrzelił swego partyzanta, a wnet sam został zastrzelony przez jego brata, który był świadkiem tych wydarzeń.

Stanisław Sojczyński 'Warszyc'antysemita, który w swoich listach i odezwach twierdził, że Żydzi są traktowani jako obywatele pierwszej kategorii, a Polacy gorzej niż volksdeutsche. Proponował wypłacenie żołnierzom AK podobnych zasiłków - jak Żydom, którzy przeżyli okupację. Był przeciwny zwrotowi Żydom zrabowanego podczas wojny majątku.

źródło: wikipedia.org

Kopiowanie i wykorzystywanie treści opublikowanych na blastingnews.com bez pisemnej zgody Blasting Sagl zabronione.