WIDEO ZNAJDUJE SIĘ PONIŻEJ

#Tomasz Komenda, mężczyzna niesłusznie przebywający w więzieniu od 2000 roku, w końcu wyszedł na wolność. Komenda został uznany za winnego brutalnego gwałtu i zamordowanie nieletniej Małgosi na początku XXI wieku. O tragicznym wydarzeniu zrobiło się głośno dopiero niedawno, gdy prokuratura orzekła, że mężczyzna jest... niewinny. Decyzją wrocławskiego sądu 42-latek opuścił dzisiaj zakład karny, pod którym czekali na niego bliscy oraz wielu dziennikarzy. I w tym właśnie miejscu doszło do nieoczekiwanej sytuacji - stojący pod murami więzienia reporterzy stacji TVN24 zostali całkowicie zignorowani przez mężczyznę, którym wcale nie był Komenda.

Okazało się, że dziennikarze stacji zastali nie tego więźnia, co trzeba. Jako że przypadkowy skazaniec nie wiedział, o co chodzi, po prostu zignorował namolnych reporterów.

Warto również zobaczyć ten artykuł: Prezydentowi puściły nerwy. Tak skomentował najnowszy materiał TVN-u [foto]

Inny ciekawy materiał: Poszedł na ostatnią pikietę KOD w obronie Kijowskiego. Powitali go czymś takim

Patologia wymiaru sprawiedliwości

Tomasz Komenda został zatrzymany w 2000 roku, wielokrotnie potem twierdził, że słowa, które wypowiedział na jednym z przesłuchań, zostały wymuszone, a on sam poddany został ogromnej presji policji. Miał także zostać brutalnie pobity przez funkcjonariuszy, co rzekomo zaważyło o przyznaniu się do tego, iż był w wówczas w miejscowości, w której zamordowano nieletnią Małgorzatę.

Top Videos of the Day

Śledczy uznali, że to wystarczy do uznania Komendy winnym. Jednym z najbardziej istotnych dowodów w sprawie obciążających mężczyznę okazał się włos odnaleziony na czapce pozostawianej na miejscu zbrodni. Kod DNA z włosa oraz śladów zębów pozostawionych na ciele Małgosi według późniejszych ekspertyz rzekomo jednoznacznie miał należeć do podejrzanego. Badający sprawę dzisiaj wskazują na to, że organy były głuche na słowa świadków, którzy dali Komendzie alibi, jednocześnie też nie liczyli się z obroną samego oskarżonego odmawiającego poniesienia odpowiedzialności za zbrodnię. W 2003 roku sąd pierwszej instancji podjął decyzję o karze piętnastu lat pozbawienia wolności. Z kolei sąd drugiej instancji niecały rok później skazał mężczyznę na dwadzieścia pięć lat więzienia. Sąd Najwyższy oddalił wówczas kasację wyroku. Sprawa bulwersuje obecnie opinię publiczną i prowokuje do pytań o ówczesny stan polskiego wymiaru sprawiedliwości. Nie sposób uniknąć także powracającej jak bumerang kwestii prokuratury oraz sądownictwa. Sam poszkodowany, jak donoszą media, będzie mógł liczyć na sowite odszkodowanie będące wynagrodzeniem blisko dwóch dekad spędzonych w zakładzie karnym z łatką gwałciciela i mordercy.

źródło: twitter.com, tvn24.pl

Kopiowanie i wykorzystywanie treści opublikowanych na blastingnews.com bez pisemnej zgody Blasting Sagl zabronione. #TVP #TVN