WIDEO ZNAJDUJE SIĘ PONIŻEJ

Czy Radosław Sikorski powróci na polityczne salony? Znamienne "Stęskniłem się za wami" wygłoszone na ostatnim krajowym spędzie najbardziej prominentnych działaczy Platformy Obywatelskiej spotkało się z licznymi komentarzami od lewej do prawej strony sporu politycznego. Udział Sikorskiego w Radzie Krajowej PO nie obył się bez przepełnionego nienawiścią i frustracją języka, jak zauważają czołowi publicyści sympatyzujący z obozem rządzącym.

"Pamiętam naszą ostatnią rozmowę, bo byłem ministrem obrony w pańskim rządzie i prosiłem pana, żeby świra Macierewicza odwołać" - takie niewybredne słowa padły z ust Radosława Sikorskiego, byłego szefa Ministerstwa Sprawa Zagranicznych w rządzie Donalda Tuska, a potem marszałka Sejmu.

Co ciekawe, sam prezes Prawa i Sprawiedliwości Jarosław Kaczyński zapytany, co myśli o kontrowersyjnych zwrotach i wyrażeniach "ćwierkacza", odparł lakonicznie: "Krótko mówiąc, mamy tutaj do czynienia z czymś, co pewien psychiatra świetnie opisał: Indukowany obłęd".

Warto również zobaczyć ten artykuł: Biedroń powiedział, co zrobiłby dla Słupska. Jeżeli stoicie, lepiej usiądźcie

Inny ciekawy materiał: Internauci donoszą: Tarczyński po raz kolejny stanął na wysokości zadania

Platforma odgrzebuje polityczne trupy?

Udział Radosława Sikorskiego w sobotniej konwencji Platformy Obywatelskiej z pewnością zadziwił wszystkich. Powrót dyplomaty znanego z niezbyt dyplomatycznego języka okazał się zaskoczeniem nie tylko dla twardych i zagorzałych sympatyków partii Grzegorza Schetyny, ale również samych komentatorów i polityków z obozu rządzącego.

Top Videos of the Day

Sięgnięcie po Sikorskiego w obliczu ciągle żywej afery taśmowej oraz niezwykle nieprzychylnych sondaży dla Schetyny wydaje się nie tyle faux pas porównywalnym do strzału w stopę, co w obydwa kolana. Platforma zamiast zaprezentować swojemu kurczącemu się elektoratowi nowe twarze, nadal sięga po starych partyjnych wyjadaczy oraz autorytety cieszące się wątpliwym uznaniem społeczeństwa. Dobrym tego przykładem wydaje się usilne forsowanie kandydatury syna Lecha Wałęsy na prezydenta Gdańska - zamiast sprawdzonego przez cztery kadencje Adamowicza. Brak woli walki u władz PO oraz pewnego innowacyjnego spojrzenia na współczesny teatr polityczny może poskutkować jednym - kolejną kadencją rządów PiS.

źródło: facebook.com, Tygodnik Lisickiego - Do Rzeczy

Kopiowanie i wykorzystywanie treści opublikowanych na blastingnews.com bez pisemnej zgody Blasting Sagl zabronione.