W sumie to odkrycie prawdy miało miejsce w Toruniu, a dokładnie w znanej, co nie oznacza, że szanowanej uczelni medialnej ojca Rydzyka. Na ślad zbrodni wpadła Hanna Karp, lubiąca rezerwować dla siebie miano medioznawcy i będąca silnie związaną ze wspomnianą uczelnią.

Na podstawie jej ekspertyzy #KRRiT wydała z całą mocą swego urzędu decyzję o ukaraniu wspomnianej stacji. Przy typowaniu paragrafu dla opisywanego procederu wspomniano o art. 18 ustęp 1 i 3 ustawy o radiofonii i telewizji. W znajdowaniu odpowiednich paragrafów, przedstawiciele partii rządzącej poczynili ostatnio oszałamiające postępy. Przyszła pora na rozwój ich poczynań w sferze stacji telewizyjnych i innych mediów, określanych przez nich jakże barwnie jako lewackie, by nie przytaczać tu mniej wyszukanych określeń.

Ale o co chodzi?

Jednak ze strony KRRiT należy nam się garść wyjaśnień, albo bardziej dokładniej to określając, doprecyzowania zaistniałej sytuacji. Powstaje pytanie, czy szlachetna Rada ukarała TVN za wstyd i zgorszenie spowodowane upublicznianiem łamania przez #sejm własnego regulaminu, wykluczania posłów opozycji, wreszcie obradowania bez kworum i bez niezależnych mediów? A może jednak Rada wydała tak surowy wyrok, aby po prostu ukarać wolne media za samą bezczelność w patrzeniu na pozakonstytucyjne prowadzenie obrad sejmu i zwracanie uwagi na łamanie prawa?

Powinniśmy otrzymać komentarz do nałożonej kary, aby móc spać spokojnie lub co bardziej prawdopodobne, aby spać jeszcze gorzej. Rozumiem, że dla elektoratu #PiS-u wyjaśnienia są zbędne, ale nie wszyscy na nich głosowali. Przynajmniej na razie.

Top Videos of the Day

Dowody bez możliwości podważenia

Idąc śladem naruszonych zapisów z ustawy o radiofonii i telewizji, trzeba uznać winę po stronie TVN. KRRiT nieopatrznie wybrała zamocowanie prawne. Transmisje z sejmu faktycznie w rzeczowy sposób ukazywały widzom propagowanie działań sprzecznych z prawem przez posłów PiS-u. Nie mówiąc już o polskiej racji stanu i dobru społecznym.

Nie wiem, jak czytelnicy, ale ja nie znalazłem w transmisjach treści nawołujących do nienawiści, a tym bardziej na tle płci, wyznania lub narodowości. Być może nie przykładałem się. Dość trudno również było zobaczyć przekazy, mogące sprzyjać zachowaniom zagrażającym zdrowiu lub bezpieczeństwu, chyba że uznamy, że bezczynne stanie pod sejmem na mrozie zagraża zdrowiu protestujących, a być może również ich bezpieczeństwu.

Z tym ostatnim argumentem należy się zgodzić. Bezpieczeństwo protestujących było faktycznie zagrożone przez tłumy policjantów wyposażonych w przeróżne gadżety, od popularnych pałek począwszy, a na plecakowych miotaczach gazu łzawiącego kończąc.

Miotacze gazu na pierwszy rzut oka wyglądały w sumie jak miotacze ognia z ostatniej wojny światowej.

W ustawie mowa także o propagowaniu zachowań zagrażającym środowisku. Tu bić się trzeba w pierś. Setki policjantów na pewno wydeptały trawnik wokół sejmu, a nieekologiczne piecyki protestujących, przy których próbowali się ogrzewać, przysporzyły atmosferze zanieczyszczeń.

źródło: gazeta.pl

Kopiowanie i wykorzystywanie treści opublikowanych na blastingnews.com bez pisemnej zgody Blasting Sagl zabronione.