#Krystyna Janda. Niezapomniana Helena Modrzejewska, walcząca Agnieszka z filmów Andrzeja Wajdy, zapadająca w serce i w pamięć Antonina Dziwisz z "Przesłuchania". Można by mnożyć role filmowe i teatralne pani Krystyny, która nie spoczywa na laurach. Gra, śpiewa, prowadzi teatr, pisze blog i udziela się w Internecie. Można ją podziwiać, można za nią nie przepadać, a nawet szczerze nie lubić. Są tacy, którzy uważają, że jest marną aktorką, są tacy, którzy uważają ją za fenomen. Jakby nie było, Janda jest niezaprzeczalnie diwą polskiego teatru i filmu.

Aktorka, ale nie tylko

I wszystko byłoby w porządku, bo tak już jest, że człowiek jest zawsze oceniany i przez jednych lubiany, a przez innych nie. Pani Krystyna Janda robi to, co robi, z wielkim zaangażowaniem i oddaniem i tu nic nie można jej zarzucić.

Można nie chodzić na spektakle, można nie czytać tego, co pisze, bardzo skądinąd ciekawie, na swoim blogu. Problem w tym, że pani Janda od jakiegoś już czasu czuje przemożną potrzebę wypowiadania się na tematy, które nic nie mają wspólnego z jej powołaniem i pracą. 

Agituje publicznie, wypowiada się na ogólnodostępnym forum. I niby nic złego w tym nie ma, bo przecież każdemu wolno mieć swoje poglądy na każdy temat. Zastanawia jednak sposób, w jaki aktorka to robi. Jest w tym bowiem jakaś histeria z jednej strony, a z drugiej brak szacunku dla tych, którzy prawdopodobnie myślą inaczej. Zupełnie jakby nie uznawała prawa innych do tego, czego domaga się dla samej siebie. I tu jeden, bardzo dobitny przykład, potwierdzający moje wcześniejsze słowa.

Otóż pani Janda na swoim facebookowym profilu zamieściła grafikę, na której przeciwstawiono dwa rodzaje patriotyzmu.

Top Videos of the Day

Tu grafika do wglądu. Jeden #patriotyzm to ten straszny: słuchanie radia Maryja na klęczkach, oddawanie hołdu Jarosławowi, hajlowanie w celu zamówienia piwa, inwazja krzyży i tzw. herezja smoleńska. Drugi rodzaj patriotyzmu, ten dobry to sprzątanie po psie, segregowanie śmieci, kasowanie biletów, płacenie podatków, udział w wyborach...

Po co, na co i co z tym patriotyzmem

Nie będę się pastwić, bo już się pani Jandzie mocno dostało w komentarzach do postu. Chcę jedynie zapytać, dlaczego i po co to było? Pod sztandarami wzajemnego poszanowania poglądów, uznawania prawa do podejmowania decyzji każdego z nas taka jawna wręcz niechęć, a może nawet nienawiść do tych, którzy myślą inaczej?  Może wynika to z faktu pewnego oderwania od rzeczywistości?  Bo każdy artysta żyje jednak tak naprawdę w innym świecie. Coś widzi, coś dostrzega, wyciąga wnioski, ale jednak przetwarza to wszystko we własnym wnętrzu  i dopasowuje do wyznaczonych sztuką, spektaklem, powieścią, kompozycją ram. Niektórzy artyści bardzo mało mają wspólnego z rzeczywistością zwykłego Kowalskiego. Dlatego może jednak najlepiej by było, żeby każdy zajął się tym, co potrafi najlepiej i do czego czuje się powołany?

A tak już zupełnie na marginesie.

Kasowanie biletów, sprzątanie po psie czy segregacja śmieci to na pewno patriotyzm? Czy, jeśli wyjadę gdzieś za granicę i będę się po prostu stosować do ogólnie obowiązujących zasad, już będę mogła nazwać się patriotką w tym nowym miejscu, czy będę patriotką polską? Bo już się trochę pogubiłam. A co z korzeniami, historią, bohaterami? Co z kultywowaniem tradycji, wywieszaniem flagi w święta, śpiewaniem hymnu na baczność. Co z pamięcią o tych, którzy walczyli za nas i dla nas, z dbaniem o ich groby, opowiadaniem o nich dzieciom? Co z kibicowaniem naszym sportowcom i wspólnymi z nimi wzruszeniami, kiedy im gdzieś tam grają Mazurka Dąbrowskiego? To wszystko jest śmieszne? Niepotrzebne? Zaściankowe.

Źródło: onet.pl