Jak podaje die Welt 3,5 tysiąca lewicowych młodych aktywistów przeszło wczorajszej nocy ulicami Berlina. Demonstranci rzucali kamieniami, petardami i podpalali auta, niszczyli sklepowe witryny. W wyniku całego zajścia ucierpiało 123 policjantów, a 86 osób zostało zatrzymanych. Powodem zamieszek jest oczyszczanie pod ochroną policji budynków, które w sposób nielegalny zostały zagospodarowane przez lewicowe bojówki. Dziwi natomiast to, że protesty te są w sposób pośredni wymierzone przeciwko imigrantom, ponieważ pomieszczenia te mają  służyć jako miejsca mieszkalne dla syryjskich azylantów.  Czyżby lewicowi aktywiści zmienili wobec nich zdanie i nie będą już ich witać z kwiatami w rękach ?

Kompromis niemożliwy ?

Konflikt o dziko przejęte zabudowania z lewicową młodzieżą trwa już od kilkunastu lat.  Bezskutecznie starano się odzyskać je na drodze prawnej, a lewicowi ekstremiści nie opuścili zabudowań nawet po przedstawieniu sądowych eksmisji.

Nie chcieli przyjąć również proponowanych lokali zastępczych, żądając aby miasto podjęło się w nich najpierw prac remontowych. Eskalacja konfliktu nastąpiła poprzez policyjną akcję, przeprowadzoną wspólnie ze służbami sanitarno-porządkowymi. Brało w niej udział aż 300 policjantów. Wtedy to zlikwidowano zagospodarowaną przez lewicowych ekstremistów knajpę, ulokowaną w parterowej części budynku przy ulicy Rigaer 94. Wywołało to prawdziwą falę złości lewicowych bojówek, które zaczęły zwoływać się w mediach społecznościowych do wspólnych akcji demonstracyjnych.

Politycy kłócą się o metodę rozwiązania sporu

Niemieccy politycy po ostatnich wydarzeniach, kłócą się o metodę rozwiązania sporu. Die Linkpartai podobnie jak i partia Piratów, pomimo zaistniałej agresji solidaryzuje z lewicowymi aktywistami, a polityk partii Zielonych Canan Bayram  na swoim Twitterze obwinia policję o szykanowanie mieszkańców budynku.

Top Videos of the Day

Odmiennego zdania są natomiast politycy SPD. Obwiniają oni za całą sprawę rodziców, którzy rozpieścili swoje dzieci i traktują je zbyt pobłażliwie, natomiast polityk tej partii Tom Schreiber wypowiedział się, że należy to wszystko zakończyć zdecydowanym i bezkompromisowym rozwiązaniem sporu przez policję. Póki co sprawa zostaje otwarta, a o postanowionym rozwiązaniu przekonamy się zapewne w najbliższych dniach.

Warto by tutaj wspomnieć o polityce Niemiec wobec obywateli, którzy są eksmitowani z własnych domów,  aby mogli w nich zamieszkać imigranci. Tam z nimi nie dyskutowano, jak w przypadku lewicowych bojówek. Wiadome również jest, jak politycy niemieccy traktują antyimigracyjne protesty. Widocznie lewicowa młodzież czymś sobie zasłużyła na wyjątkowe traktowanie. Obserwując takie sytuacje trudno powiedzieć, że Niemcy są państwem prawa i że jest ono równe dla wszystkich.

źródło: welt.de, rmf24.pl

Kopiowanie i wykorzystywanie treści opublikowanych na blastingnews.com bez pisemnej zgody Blasting Sagl zabronione.