Brytyjski rząd ostro zabiera się do pracy. David Cameron uznał, że nie ma, na co czekać i trzeba jak najszybciej rozpocząć pracę nad spełnieniem obietnic z kampanii wyborczej. Sytuacja w Wielkiej Brytanii nie jest zła, ale zawsze może być lepiej. Pracy jest dużo, co kusi tysiące imigrantów, w tym wielu naszych rodaków.

Polacy nadal wybierają Anglię, Walię i Szkocję

Według informacji TVN24, jeszcze w tym roku liczba Polaków w Zjednoczonym Królestwie przekroczy 850 tysięcy osób, co zdaniem wielu Brytyjczyków jest nie do zaakceptowania. Dlatego David Cameron chce zablokować to, co przyciąga imigrantów na Wyspy - benefity.

Koniec z turystyką zasiłkową - alarmują dziennikarze Daily Express, podając szczegóły proponowanej przez Partię Konserwatywną modyfikacji polityki imigracyjnej Wielkiej Brytanii. Torysi dostali mandat do wprowadzenia zmian, wszak walka o ograniczenie przywilejów dla obcokrajowców była jednym z podstawowych elementów tego ugrupowania w walce o zwycięstwo w wyborach powszechnych. George Osborne, kanclerz skarbu w rządzie Davida Camerona już zapowiedział, że partia rozpoczyna walkę z wykorzystywaniem brytyjskiego budżetu przez przyjezdnych z innych państw.

4 lata bez państwowej kasy

Ograniczenia będą poważne, a kary za nieprawomocne korzystanie z przywilejów - surowe. Politycy chcą, aby imigranci mogli ubiegać się o pomoc dopiero po czterech latach pobytu w Wielkiej Brytanii. W tym czasie będą musieli znaleźć i utrzymać pracę.

Top Videos of the Day

Bezrobotni będą, bowiem deportowani, jeśli nie znajdą zatrudnienia przez sześć miesięcy od daty przyjazdu. David Cameron zapowiedział również, że imigranci nie będą mogli ubiegać się o dodatki na dzieci, które nie mieszkają wraz z rodzicami na Wyspach.

Brytyjski premier twardo upiera się przy swoich planach, mimo sygnałów z Brukseli, że Unia Europejska nie zaakceptuje tych zmian. Stoją one wbrew prawu unijnemu, które obowiązuje wszystkich członków Wspólnoty. Cameron jednak chce zagrać kartą o nazwie "referendum", czyli jeśli nie pozwolicie nam zmienić naszej polityki imigracyjnej, my wyjdziemy z UE. Takie głosowanie miało pierwotnie odbyć się za dwa lata. Jednak według ostatnich informacji, w przypadku konfliktu z brukselskimi urzędnikami, Brytyjczycy będą mogli wypowiedzieć się na temat swojej obecności w Unii Europejskiej już w 2016 roku. #Wyspy Brytyjskie #emigracje