Rozwój inżynierii genetycznej dał naukowcom możliwość przenoszenia poszczególnych genów między gatunkami w taki sposób, aby uzyskać zmiany jakościowe, pożądane cechy - do których nie można doprowadzić metodami naturalnego krzyżowania i selekcji. Można też wyłączać wybrane geny lub je kopiować. Niestety manipulacje genowe dają trwałe rezultaty, a to oznacza, że raz spowodowana sztuczna mutacja będzie już na zawsze u danego gatunku obecna.

Pierwszy był pomidor

Pierwszym produktem #GMO wprowadzonym do regularnej sprzedaży były pomidory, które dzięki inżynierii genetycznej dłużej pozostawały świeże. Eksperyment okazał się jednak zbyt drogi w porównaniu do osiągniętych zysków, dlatego po kilku latach pomidory te wycofano z rynku.

Obecnie prawie żaden kupowany w sklepie produkt spożywczy nie jest pozbawiony modyfikacji genetycznych lub modyfikowanych surowców, jakich użyto do produkcji. Kupujemy na przykład mięso zwierząt, które karmione były paszami zawierającymi GMO. Szczególną uwagę warto zwrócić na oleje i produkty je zawierające.

Obowiązek oznakowania produktów GMO

Unia Europejska nakazała obowiązkowe oznakowanie produktów, które zawierają GMO. W związku z tym oznakowane muszą być nie tylko owoce czy warzywa, ale również wszystkie wyroby, które zawierają genetycznie modyfikowane składniki (np. sos pomidorowy, ciastka) lub pochodzące od zmodyfikowanego płodu rolnego (np. olej). Odpowiednie przepisy nie mówią jednak, jakiej wielkości napis ma się znaleźć na opakowaniu. Dlatego bardzo łatwo przeoczyć dopisek “modyfikowany genetycznie”, który zwyczajowo napisany jest bardzo małą czcionką i z tego powodu rzadko czytany przed zakupem. Sprawa się komplikuje, jeśli chodzi o mięso. Obecnie wszystkie zwierzęta rzeźne oraz ryby hodowlane skarmiane są paszami genetycznie modyfikowanymi, ale nie ma obowiązku umieszczania takiej informacji na opakowaniu.

Znacznie łatwiej wypatrzeć na sklepowej półce produkty wyraźnie oznakowane “wolny od GMO”. Gwarancją jest przyznany producentowi certyfikat ekologiczny. Niektórzy sprzedawcy szczycą się handlem wolnym od GMO i starają się w widocznym miejscu taką informację zamieścić.

Konsekwencje zdrowotne

Intencje inżynierów genetycznych były dobre. Modyfikowana żywność miała pomóc w zażegnaniu głodu na świecie, poprawić plony, zwiększyć możliwości przechowywania płodów rolnych oraz zapoczątkować żywność funkcjonalną - dla wspomagania leczenia poszczególnych chorób cywilizacyjnych. Była też nadzieja na zmniejszenie zużycia herbicydów, pestycydów i innych środków chemicznych. Niestety brutalna prawda okazuje się być zupełnie inna. Przede wszystkim zużycie chemii w produkcji rolnej wcale się nie zmniejszyło, a wręcz przeciwnie. Ponadto wysiewanie ziaren modyfikowanych genetycznie wymusza na rolnikach coroczny zakup nasion u producenta, ponieważ nasiona GMO zostały opatentowane. Uprawa roślin modyfikowanych znacząco wpływa na uprawy zwykłe, o ile nie zostanie zachowana bezpieczna odległość między polami i w ten sposób nie dopuścimy do wymieszania gatunków. Raz przeniesiony materiał genetyczny na zawsze skaża uprawę, a zmian nie można odwrócić.

Prowadzone są już badania nad długofalowymi skutkami spożywania produktów GMO. Naukowcy, obserwujący zwierzęta karmione paszami z roślin modyfikowanych, biją na alarm. Dostarczenie modyfikowanej paszy powoduje zmiany metaboliczne i w efekcie - organizm wytwarza nowe związki chemiczne. Zwierzęta chorują, zapadają na nowotwory i szybciej umierają.

Szykujemy sobie apokalipsę

Wysokie dawki sztucznych nawozów i preparatów chemicznych w rolnictwie oraz stale powiększany areał roślin GMO stały się przyczyną masowego wymierania pszczół. Są miejsca na ziemi (np. Chiny), gdzie z powodu braku pszczół, człowiek musi ręcznie zapylać rośliny. Brak pszczół oznacza brak plonów. Brak plonów - to powolna śmierć głodowa organizmów żywych na całej kuli ziemskiej.

Źródła: biotechnolog.pl, ekologia.pl

Kopiowanie i wykorzystywanie treści wymaga pisemnej zgody Blasting Sagl. #jedzenie