Środki chemiczne w produktach są dziś tak powszechne, że nawet nie chce nam się czytać napisów na opakowaniach. Producenci sprytnie nam to utrudniają - małe literki, angielskojęzyczne nazewnictwo i tworzenie iluzji, że dany produkt został zrobiony z rumianku i siana zbieranego wysoko w górach, gdzie wędrują tylko krowy oraz pasą się świstaki.

Producenci kosmetyków sami nie są świadomi wszystkiego, ponieważ chemiczne półprodukty, które wykorzystują do produkcji kosmetyków, dostarcza im w gotowej formie przemysł farmaceutyczny. Te same półprodukty chemiczne funkcjonują pod różnymi nazwami handlowymi, a wpływ na zdrowie zawartej w nich chemii nie jest poddany obiektywnym i długoterminowym testom na ludziach, bo zabrania tego prawo. Buntujemy się także, gdy producenci testują swoje produkty na zwierzętach. Skutek jest taki, że nikt właściwie nie wie, jak wpływa na nasze zdrowie cała ta chemia razem wzięta.

Badania a etykiety

Amerykańska instytucja Center for Environmental Health, działająca od 1996 na rzecz ochrony przed niebezpiecznymi środkami chemicznymi, ujawniła wyniki niezależnych badań, potwierdzających ryzyko nowotworów wywoływane przez nadużywany składnik wielu popularnych kosmetyków, zwany DEA - cocamide diethanolamine, używany pod handlową nazwą cocamide DEA. DEA jest syntetyczną modyfikacją oleju kokosowego, którego zadaniem jest pienienie się i tworzenie zwartej konsystencji kosmetyków (szamponów, płynów do mycia). Problem w tym, że wiele produktów przekracza bezpieczne normy zawartości tej substancji, które w USA ustanowiono na 10,000 ppm (parts per million). Substancję tę znaleziono w USA, także w produktach oznaczonych jako naturalne (organic), co niezgodne było z prawem stanowym niektórych regionów tego kraju. Dla potwierdzenia wyników badań Center for Environmental Health, skupywała produkty od różnych producentów oraz dystrybutorów i dokonywała niezależnych testów. Ryzyko wywoływania nowotworów przez tę substancję potwierdziła także International Agency for Research on Cancer - instytucja działająca przy Światowej Organizacji Zdrowia.

Zrób własny szampon

Niestety, nie mamy możliwości #badania składu i zawartości kosmetyków we własnym zakresie, ale istnieje możliwość zrobienia prostych kosmetyków z naturalnych produktów. Poniżej podajemy przepis na szampon domowej roboty:

1/2 szklanki mleczka kokosowego,

2/3 szklanki mydła kastilijskiego (naturalne mydło dostępne w sklepach ze zdrową żywnością lub w dobrych sklepach internetowych),

10-15 kropel dowolnego olejku zapachowego,

2 łyżeczki oliwy z oliwek lub olejku migdałowego.

Zmieszaj wszystkie składniki i wstrząśnij mocno w pojemniku. Pojemnik wstrząsaj także przed każdym użyciem.

Taki szampon będzie droższy niż w sklepie, ale macie gwarancję jego bezpieczeństwa. Nie ma także tak doskonałej konsystencji, ale nie o to chodzi.

Artykuł nie został napisany po to, aby zasiać panikę i skłonić do wyrzucenia wszystkich kosmetyków, lecz w celu zwiększenia wiedzy na temat otaczającej nas rzeczywistości. Pamiętajmy, że to, jak bardzo jesteśmy narażeni na choroby wywołane przez produkty chemiczne, zależy od wielu złożonych czynników: trybu życia, sposobu odżywiania, częstości korzystania i narażenia się na kontakt z substancjami chemicznymi w codziennym życiu czy stosowania np. środków ostrożności przy używaniu domowej chemii. Przed szaleństwem w tym zakresie może nas uratować tylko obiektywna wiedza oraz umiar i rozsądek.

źródło: ceh.org; iarc.fr

Wszelkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie i wykorzystywanie treści opublikowanych na stronie www.blastingnews.com bez zgody Blasting Sagl zabronione. Niniejsza strona internetowa podlega ochronie na mocy prawa szwajcarskiego. #Ekologia