Według tradycyjnych zaleceń, przy słabym stanie kości powinniśmy zwiększać spożycie pokarmów i suplementów zawierających wapń. Jednak może okazać się to nie tylko nieskuteczne, ale wręcz szkodliwe. Bez odpowiedniej mobilizacji organizmu spożywany wapń nie dotrze do kości, a jego zwiększone ilości osadzą się w postaci płytek w naczyniach krwionośnych. Arterie usztywnią się, zmniejszy się ich przekrój, powstanie nadciśnienie tętnicze, co prowadzić może do chorób układu krążenia i serca. To poważne schorzenia, a wynikają głównie z zaburzonej gospodarki wapniowej, spowodowanej upośledzeniem białek, których aktywowanie następuje dzięki witaminie K. Obecność witaminy K okazuje się niezbędna.

Ważna witamina

Witaminę K odkryto w 1930 roku. Początkowo dostrzegano jej znaczenie jedynie jako czynnika krzepliwości krwi. Obecnie znane są inne, bardzo istotne funkcje tej witaminy, w tym aktywacja i wzmacnianie białek GLA. Do zadań witaminy K należy m. in. udział w budowie kości oraz przeciwdziałanie zwapnieniom chrząstek i naczyń krwionośnych.

Rozróżnia się 3 główne formy witaminy K:

  • K1 – zwana filochinonem, zawarta w produktach roślinnych (zielone liście warzyw, algi morskie, oleje roślinne)

  • K2 – grupa zwana menachinonami, syntetyzowana przez bakterie, obecna w żywności pochodzenia zwierzęcego (z hodowli na świeżym powietrzu) np. w mięsie, podrobach, serach, jajach, jogurtach, a także produktach fermentacji roślin. Najwięcej K2 ma tradycyjne japońskie natto stanowiące przefermentowane nasiona soi. To właśnie witamina K2 odpowiada za stan naszych kości, chrząstek i naczyń krwionośnych

  • K3 – zwana menadionem, otrzymywana drogą syntezy chemicznej, nie występuje w naturze. Stosowana w leczeniu nowotworów (cytotoksyczność w stosunku do komórek rakowych).

    Związki te zawierają wspólny pierścień „chinonu”, ale różnią się między sobą liczbą wiązań i długością łańcucha, a w konsekwencji sposobem działania i dostępnością biologiczną.

    Działanie

    Witaminy grupy K muszą zostać dostarczone organizmowi w formie pokarmu, a absorbowane są w jelicie cienkim. Są jednak trudnowchłanialne i krótkotrwałe. Kolonie bakteryjne wytwarzające witaminę K2 znajdują się w jelicie grubym, gdzie nie ma już soli niezbędnych do jej wchłonięcia. Stąd skuteczność jelitowego wchłaniania witaminy K nie jest duża. Często wystarcza jej tylko dla zapewnienia krzepliwości krwi, ale już nie do pełnienia innych funkcji. Witamina K magazynowana jest w wątrobie, dopiero jeśli jest jej wystarczająca ilość może być transportowana do innych organów.

Nasza #dieta nie zapewnia potrzebnej dawki K2 (wyjątkiem jest model spożycia Azjatów). Ponadto zjadamy coraz mniej świeżej zielonej żywności. Sposób pozyskiwania i przetwarzania pożywienia (chów zamknięty, paszowy, bez świeżych pokarmów, wielkoprzemysłowe metody) pozbawia go gatunków bakterii, które wytwarzają witaminę K2. Białka przenoszące w naszym organizmie wapń (MGP GLA czy osteokalcyna) mogą być aktywowane przez K2. Jeśli poziom witaminy będzie zbyt niski, białka nie będą odpowiednio funkcjonowały. Tylko pod wpływem K2 nastąpi wychwycenie wapnia z tętnic i przeniesienie go oraz wbudowanie w kości.

Wskazania

Suplementacja witaminy K okazuje się niezbędna, zwiększy bowiem poziom białek aktywnych, Nie tylko zatem powinniśmy docenić wyjątkową witaminę D, ale także K. Liczne badania potwierdzają wpływ witaminy K2 na zdrowie układu kostnego i krążenia. Szczególne zapotrzebowanie na witaminę K występuje u:

  • noworodków, u których brak jeszcze odpowiedniej flory jelitowej

  • chorych na wątrobę,

  • chorujących na zespół złego wchłaniania,

  • przyjmujących antybiotyki,

  • u kobiet w wieku okołomenopauzalnym

  • osób starszych.

Przyjmowanie witaminy K2 nie tylko powstrzymuje, ale także cofa proces wapnienia tętnic i poprawia skład kości. W licznych badaniach odnotowano 50 % redukcję zwapnienia naczyń krwionośnych. Samo tylko zwiększone spożycie wapnia, mleka, przechytrzanie natury, trwające od wieków, niestety, nie pomoże.

Zródło: czytelniamedyczna.pl, naturalnamedycyna.com, nazdrowie.pl #odżywianie #leczenie