O dzieciach poczętych w wyniku zapłodnienia pozaustrojowego krąży wiele mitów, jak choćby częstsze niż zwykle występowanie uszkodzeń i zespołów wad wrodzonych lub typowe tylko dla nich rysy twarzy.

W szkle

#in vitro dosłownie znaczy "w szkle" i wprost tłumaczy, gdzie następuje zapłodnienie komórki jajowej. Popularnie przyjęło się mówić, że in vitro jest metodą leczenia niepłodności, jednak nie jest to prawda. To nie jest metoda leczenia, a jedynie sposób na przechytrzenie natury. Dzięki zapłodnieniu pozaustrojowemu niektóre dotąd bezpłodne pary mogą się cieszyć własnym potomstwem. Kobiecie podaje się hormony, które powodują dojrzewanie kilku lub kilkunastu jajeczek. Następnie nakłuwa się jajnik w celu pobrania dojrzałych komórek jajowych i w tym samym czasie pobiera się od przyszłego ojca plemniki. Jajeczka i plemniki są umieszczane w specjalnie przygotowanym środowisku, przypominającym środowisko organizmu kobiety. Po zapłodnieniu odczekuje się jeszcze kilkadziesiąt godzin, a następnie umieszcza się dwa-trzy zarodki w ciele kobiety. Nadprogramowe zarodki powinny być zamrożone. Skuteczność tej metody jest mniejsza niż 35%.

Klonowanie i selekcja zarodków

Trwają prace nad polską ustawą o in vitro. W niektórych kręgach ustawa ta wzbudza niekłamane emocje, a dyskusje bywają naprawdę gorące. Największe kontrowersje wzbudza możliwość klonowania zarodków oraz ich selekcjonowania. Wprawdzie zakazuje się niszczenia prawidłowo ukształtowanych zarodków, ale dopuszczalne ma być pobieranie komórek macierzystych z zarodków "niezdolnych do prawidłowego rozwoju". Chińczycy wykorzystali już ludzkie zarodki do eksperymentowania z ludzkim genotypem, można się więc obawiać o pomysły innych naukowców. Ustawa dopuszcza także możliwość przeprowadzenia badań genetycznych przed implantacją zarodków do ciała matki - w celu wykluczenia ciężkich, nieuleczalnych chorób przekazywanych przez rodziców na dzieci. Niestety, przepisy nie określają o jakie choroby chodzi, co może prowadzić do nadużyć. Wprawdzie nie wolno przeprowadzać badań genetycznych w innych celach, np. dla wyboru płci dziecka, ale czysto teoretycznie rzecz ujmując - pary obciążone genetycznie będą taki wybór miały, np. w przypadku hemofilii. To tylko kilka przykładów rażących luk prawnych, jakie w tym projekcie występują. Warto we własnym zakresie zapoznać się z projektem ustawy i głęboko się zastanowić nad poszczególnymi jej zapisami.

Burza w Sejmie, każdy chce przepchnąć swój pomysł

Jest bardzo prawdopodobne, że jeszcze w pierwszej połowie czerwca ustawa o in vitro mogłaby zostać poddana głosowaniu w Sejmie. Warunkiem jest tylko przekazanie Wysokiej Izbie sprawozdania komisji na posiedzenie Sejmu w dniach 8-10 czerwca. Komisja Zdrowia ma na to czas do 9 czerwca. Narasta jednak przekonanie, że ustawa w tej kadencji nie zostanie uchwalona - z powodu wzmagającej się siły głosu przeciwników proponowanych przez polski rząd przepisów. Wątpliwości natury prawnej i moralnej jest naprawdę bardzo wiele i przy tak poważnym temacie nie powinno się ich bagatelizować. Kilka ugrupowań przygotowało własne projekty ustaw. Łącznie jest ich pięć.

Węgrzy idą własną drogą

W węgierskiej klinice Kaposvar wiele osób decydowało się (w celach kosmetycznych) na wstrzyknięcie komórek macierzystych, pobranych z ludzkich embrionów. Policja zatrzymała tam dziewięć osób podejrzanych o handel komórkami macierzystymi, osiem zostało już skazanych na grzywnę lub pozbawienie wolności. Kary uniknęła recepcjonistka, której nie udało się udowodnić, że miała wiedzę o przestępczych procederach. Może więc nie warto się śpieszyć i na siłę uchwalać "dziurawej" oraz dającej wiele możliwości nadużyć ustawy? Posłowie PO mają na ten temat inne zdanie, ale premier Ewa Kopacz deklaruje, że nie zamierza wywierać nacisków na posłów w sprawie ustawy o in vitro.

Źródła: W Polityce, 300polityka, Onet. #rodzicielstwo #społeczeństwo