Pacjenci ze złośliwym nowotworem skóry wrócili do zdrowia dzięki nowemu lekowi opartemu na wirusie opryszczki. Możliwe, że otwierają się nowe perspektywy w leczeniu raka.

Leczenie

Naukowcy tłumaczą, że testowany lek T-VEC powoduje, że mniej groźna dla człowieka choroba atakuje tę poważniejszą. Potencjalnie, lekarstwo będzie mogło pokonać nowotwór, nawet jeśli miały już miejsce przerzuty na inne organy. Da, tym samym, nadzieję na wyzdrowienie pacjentom z najbardziej ponurymi diagnozami. Kevin Harrington, specjalista od biologicznej terapii nowotworowej w Londyńskim Instytucie Badań nad Rakiem, stwierdził, że lek daje wielkie nadzieję na przyszłość. "Po raz pierwszy terapia wirusowa okazała się skuteczna już w trzeciej fazie testów klinicznych" podkreślił.

Na 400 pacjentów z czerniakiem złośliwym, którzy brali udział w próbnym leczeniu, co czwarty pozytywnie zareagował na terapię. Po upływie 6 miesięcy u 16 procent objawy wciąż ustępowały, a u 10 procent całkowicie zaniknęły. Oczywiście nie można jeszcze mówić o pełnym wyleczeniu, ponieważ da się je z całą pewnością stwierdzić dopiero 5 lat po diagnozie.

Harrington podkreśla, że wyniki rokują tym lepsze nadzieje, że wszyscy pacjenci mieli nieoperowalne, nawracające i złośliwe czerniaki i nie było dla nich dostępnej żadnej konwencjonalnej metody leczenia. Tłumaczy, że nowa terapia polega na dwustronnym ataku w nowotwór. Lek bazuje na genetycznie "zneutralizowanej" wersji wirusa opryszczki, która atakuje tylko komórki nowotworowe, a ponadto mobilizuje układ odpornościowy do walki z nimi. Wirus namnaża się w chorych komórkach, rozsadza je i rozprzestrzenia się na kolejne wywołując reakcję układu immunologicznego.

Profesor Paul Workman z Instytutu Badań nad Rakiem zauważa, że "choć zwykle uważamy wirusy za wrogów człowieka, to właśnie ich szczególna zdolność zarażania i zabijania ludzkich komórek czyni z nich tak obiecującą szansę na walkę z nowotworami. W tym wypadku wykorzystujemy zmodyfikowaną wersję wirusa do zabijania komórek rakowych i stymulowania układu odpornościowego".

Lek podawany jest zastrzykami, a pierwsi pacjenci przyjmowali go co 2 tygodnie przez 18 miesięcy. Efekty uboczne były dużo słabsze niż wypadku chemioterapii. Po kilku zastrzykach u niektórych pacjentów zaobserwowano grypopodobne objawy.

Naukowcy szacują, że lek może stać się powszechnie dostępny w przyszłym roku.

źródła: The Guardian, latinoshealth.com #NFZ