Tabletki antykoncepcyjne weszły do sprzedaży w Stanach Zjednoczonych w 1960 roku. W Polsce pojawiły się 6 lat później. Jak każda forma antykoncepcji inna niż "naturalne", jest przez nieakceptowana przez Kościół. I wszystko by było w porządku, gdyby nie fakt, że media pod Kościół się podpinające, takie jak Fronda.pl rozpowszechniają na ten temat informacje nie do końca zgodne z rzeczywistością. Dzisiaj pojawił się, na wyżej wspomnianym portalu, tekst autorstwa Małgorzaty Terlikowkiej (żony Tomasza Terlikowskiego), zatytułowany "Nie daj się oszukać. Antykoncepcja to trucizna". To co tam napisała jest ewidentną manipulacją faktami, w celu uzyskania satysfakcjonujących wniosków.

Antykoncepcja twój wróg!

Zdaniem pani Terlikowskiej antykoncepcja miała być "przyjacielem kobiet", a stała się winowajcą wielu złych rzeczy. Autorka obwinia "pigułki" o zdrady i pozamałżeńskie dzieci. Chyba zmartwi panią fakt, że to było zawsze, tylko łatwiej było ukryć zarówno zdradę jak i dzieci z nieprawego łoża. Badania DNA to dość nowy wynalazek, dzięki któremu można ustalić ojcostwo. Wcześniej tak łatwo nie było. W większości mężczyźni po prostu wychowywali dzieci. Nawet pokuszę się o stwierdzenie, że zdrada częściej kończyła się ciążą niż teraz, więc bękartów było więcej. Pani Terlikowska pisze: "Miliony kobiet na świecie kupiło kłamstwo firm farmaceutycznych, że antykoncepcja jest niezbędna (...) jest ona bezpieczna i nie ma najmniejszych skutków ubocznych". Uznajmy to za niewielkie przekłamanie, ponieważ nikt nie twierdzi, że antykoncepcja hormonalna nie ma skutków ubocznych. Ma, jak każdy środek medyczny. Mówią o tym lekarze, jest to też wyraźnie napisane na ulotce informacyjnej, która znajduje się wewnątrz opakowania. Jeśli ktoś nie czyta informacji o leku i opiera się jedynie na tym co im ktoś zareklamuje, nie powinien sięgać nawet po aspirynę. Kłamstwem jest również stwierdzenie: "Wszystkie badania pokazują, że antykoncepcja ma liczne skutki uboczne, choć sama niczego nie leczy". Jak nie leczy? "Pigułki" są przepisywane kobietom m.in w celu uregulowania cyklu miesięcznego. Jest to leczenie zaburzeń hormonalnych. W tym przypadku działanie antykoncepcyjne jest dodatkiem.

Hormony a zakrzepica

Zakrzepica to bardzo niebezpieczna choroba, która może doprowadzić do zgonu. Nie jest to nic innego jak tworzenie się skrzepów w żyłach. Uniemożliwia to prawidłowy przepływ krwi. Dodatkowo skrzeplina może przesunąć się w kierunku serca i doprowadzić do zatoru tętnicy płucnej. Z tej przyczyny zmarła m.in Kamila Skolimowska, mistrzyni olimpijska z Sydney. W chwili zgonu miała 26 lat.

Tak, to prawda, że przyjmowanie tabletek antykoncepcyjnych zwiększa ryzyko wystąpienia zakrzepicy. Ale na pewno nie w takim stopniu jak chce to pokazać pani Terlikowska. Wspomina o trzykrotnie większym ryzyku wysępienia zakrzepicy u kobiet stosujących doustną antykoncepcję hormonalną, w porównaniu z kobietami, które jej nie stosują. Póki co się zgadza z danymi WHO z 1998 roku. Światowa Organizacja Zdrowia podała, że przy stosowaniu wyżej wspomnianych tabletek ryzyko zakrzepicy wzrasta 3-6 krotnie. Problem jest w interpretacji tych danych oraz uwzględnieniu innych czynników.

Ryzyko zakrzepicy

W tekście pani Terlikowskiej zabrakło informacji na temat innych czynników wpływających na ryzyko wysępienia zakrzepicy. Podam kilka z nich. W trakcie prawidłowej ciąży ryzyko zakrzepicy zwiększa się 4-5 krotnie. Czyli podobnie jak w przypadku przyjmowania doustnej antykoncepcji. W trakcie połogu wzrasta nawet do 20 razy, zostawiając "pigułki" w tyle. Kolejne czynniki zwiększające ryzyko: palenie tytoniu (1,4-3,3 razy), otyłość (1,7-2,4 razy), uraz / operacja chirurgiczna (2-5 razy), dalekie podróże / loty samolotem (2-4 razy), występowanie mutacji Leiden czynnika V (4-8 razy). Czyli sama pigułka nie zwiększa aż tak bardzo ryzyka wystąpienia zakrzepicy. Jednak w połączeniu, z którymś z powyższych czynników stanowi już bardzo poważne ryzyko. Właśnie dlatego nie zaleca się jej stosowania kobietom otyłym lub palącym. Ryzyko wzrasta odpowiednio do 10-24 razy i 8,8 razy. Tak samo przed planowaną długą podróżą warto zastanowić się nad ich odstawieniem, bo ryzyko wystąpienia zakrzepicy może wzrosnąć nawet 20-krotnie. Największa szansa na wystąpienie zakrzepicy jest u kobiet, u których występuje wyżej wspomniana mutacja. WHO podaje, że ryzyko wystąpienia zakrzepicy może być nawet 35 krotnie większe niż u kobiet, które są w pełni zdrowe i nie stosują doustnej antykoncepcji hormonalnej.

Przede wszystkim badania kontrolne

Nie należy popadać w skrajności. Antykoncepcja hormonalna niesie za sobą ryzyko. Jak zresztą wszystko. Nawet tabletka na ból głowy ma swoje skutki uboczne. Warto jednak zwrócić uwagę na inne czynniki ryzyka. Jeśli u ciebie w rodzinie występowała zakrzepica, możesz ale nie musisz być nosicielem zmutowanego czynnika V. Warto wtedy zrobić w tym kierunku badania. Jeśli przypuszczenia się potwierdzą, bezpiecznie jest zrezygnować z "pigułek". Mutacja ta występuje u około 20% pacjentów z zakrzepicą żył głębokich przed 45 rokiem życia. Częstość występowania tego czynnika jest dość duża. Na świecie około 16%, w Polsce 5%. Czyli teoretycznie jedna na dwadzieścia Polek ma naturalne predyspozycje do występowania zakrzepicy. Mało która jest tego świadoma. Dlatego tak często zakrzepica występuje u młodych kobiet stosujących tą metodę antykoncepcji. Oczywiście o tym pani Terlikowska nie raczyła wspomnieć, bo po co?

Źródło: Fronda.pl, zakrzepica.mp.pl, wikipedia.org #Tomasz Terlikowski #otyłość