Zwykły, codzienny obrazek - kobieta w ciąży. W dobie ujemnego przyrostu naturalnego widok przyszłej matki powinien cieszyć oko przechodnia oraz być powodem do dumy dla jej rodziny. Niestety, w naszych szpitalach rodzi się więcej #dzieci z zespołami poalkoholowych i innych ponarkotykowych wad wrodzonych niż... z zespołem Downa!

Alkohol, nikotyna, kofeina to też narkotyki tyle, że legalne

Definicja określa, że narkotykiem jest każda substancja działająca na ośrodkowy układ nerwowy. Jedne działają zmieniając percepcję dostarczanych bodźców, inne zaburzają działanie mózgu (halucynogeny) stając się źródłem relaksacji lub aktywacji i mogą dostarczać bardzo przyjemnych doznań. Ich stosowanie prowadzi do uzależnienia. Według Światowej Organizacji Zdrowia narkotykami są wszystkie substancje, które oddziałują na świadomość, w tym - alkohol, kofeina oraz nikotyna, dla uznania ich za narkotyk nie ma znaczenia, czy jest to środek pozyskiwany ze źródeł naturalnych, czy też jest on wyrobem całkowicie syntetycznym. #narkotyki towarzyszą człowiekowi od zawsze. Początkowo służyły one do nawiązania swoistej łączności ze światem bóstw lub z duchami zmarłych członków plemienia. Były, zatem wykorzystywane w celach rytualnych, w ściśle określonych warunkach i wyłącznie przez wybrane jednostki - rzadko były to kobiety w okresie rozrodczym. Podawano je także chorym lub rannym w celu niesienia ulgi w cierpieniu. Niektóre współczesne plemiona nadal praktykują szamanizm.

Jeszcze przed pierwszą wojną światową można było w aptekach legalnie zakupić heroinę (na sen oraz jako środek przeciwbólowy), kokaina, opium oraz marihuana były równie łatwo dostępne. W XX wieku kolejno penalizowano narkotyki, jednak alkohol, kofeina i nikotyna po dziś dzień są legalnie sprzedawane i masowo używane.

Dlaczego milczymy?

Praktycznie kilka razy w ciągu każdego roku zderzamy się z kampaniami dotyczącymi aborcji, ostatnio także zapłodnienia in vitro lub problemów par jednopłciowych. Wszyscy na te tematy dyskutujemy, spieramy się i żonglujemy kolejnymi argumentami "za" i "przeciw". Są one szeroko obecne w mediach, na wystawach, happeningach i wielkoformatowych bilboardach a politycy różnych opcji usiłują przekonać swoich wyborców o własnej nieomylności w danej kwestii. Bardzo popularne stało się także nawoływanie do prowadzenia zdrowego stylu życia, zażywania ruchu, do dbałości o prawidłowe wyżywienie i suplementację w celu przedłużenia okresu życia w dobrym zdrowiu.

W powodzi tematów zapomnieliśmy jednak zadbać o zdrowie dzieci nienarodzonych. Używanie jakiegokolwiek narkotyku (w tym alkoholu) podczas ciąży powoduje nieodwracalne uszkodzenia systemu nerwowego nienarodzonego dziecka! Nie ma "bezpiecznej" dawki, nie ma też "bezpiecznego okresu" ciąży, umożliwiającego przyszłej matce bezkarne odurzanie się.

Oczywiście, wady powstałe w wyniku zatrucia płodu mają różne oblicza. Nie każde dziecko urodzi się z pełnoobjawowym FAS (Fetal Alkohol Syndrom) lub bardzo podobnym do niego zespołem wad wrodzonych dotyczącym dzieci matek stosujących inne narkotyki, szybkim i łatwym w diagnozie, bo widocznym gołym okiem. Większość z nich będzie się po prostu borykała z problemami w rozwoju ruchowym, emocjonalnym i intelektualnym. Dzieci te w przyszłości sprawią rodzicom, nauczycielom lub opiekunom trudności wychowawcze, będą miały kłopoty szkolne oraz mogą niewłaściwie funkcjonować społecznie. Bez oporów sięgną też po narkotyk (w tym alkohol) i prawie z marszu totalnie pogrążą się w nałogu. W każdym większym mieście jest "zakazana" dzielnica, do której mało, kto się zapuszcza. Opowieści o wydarzeniach z tych dzielnic tylko potęgują odrazę lub oburzenie, proponuję jednak zrobić mały rekonesans i przyjrzeć się mieszkańcom Alei FAS w Dzielnicy Bełta. Nie zapominajmy, że te inaczej wyglądające i niezrozumiale się zachowujące dzieci cierpią przez to, co ich matki radośnie w siebie wtłoczyły będąc w ciąży. A po powrocie do domu zróbmy rachunek sumienia, bo może problemy naszego własnego dziecka mają dokładnie to samo źródło.