Nie pamiętam, kto to powiedział, ale jest w tym trochę racji: instrument nie musi być duży. Ważne, żeby był długi i gruby. Po pierwsze, zdania na temat relacja wielkości członka i sprawności seksualnej są podzielone. Tyle opinii, ile aktów seksualnych odbywamy codziennie na całym świecie. Niemało. Po drugie ten tekst powinna pisać kobieta, koniecznie szczęśliwa i doświadczona. Osoba zgorzkniała, sfrustrowana czy mająca nadmierną predylekcję do fantazjowania, wymądrzania się, nie może w tej sprawie zabierać głosu. Nie chodzi tu o teorie, marzenia czy fantazmaty. Tu chodzi o życie.

Literatura i "w ogóle"

Wiedzę na temat seksualności "w ogóle" czerpiemy z różnych źródeł. Zazwyczaj są to: własne doświadczenia, profesjonalne poradniki i wydawnictwa naukowe, bezpośrednie rozmowy dyskusje ze znajomymi, bliskimi. Są jeszcze rubryki w gazetach, serwisach i portalach internetowych: zdrowie, uroda, seks, intymność. Jest ocierająca się o tę tematykę literatura erotyczna i kinematografia, w której ludzka seksualność pełni istotną składową wątku filmowego. Jest zakazana, demonizowana i powszechnie, obłudnie deprecjonowana "czarna" sfera porno. Temat dotyczy wszystkich, w równym stopniu kobiet i mężczyzn. Jedni i drudzy roszczą sobie prawo do wyrokowania w tej sprawie. I jednych i drugich można podzielić na trzy grupy. Pierwsza to osoby, które rozsądnie przyznając, że wielkość nie ma fundamentalnego znaczenia, utrzymują jednak, że im większy, tym lepszy. Druga kategoria to zwolennicy teorii wyższości innych czynników: uważają, że jeśli wystarczająca ilość uczucia, maestria techniczna, odpowiednio długa i intensywna gra wstępna, wtedy rozmiar nie ma najmniejszego znaczenia. Do trzeciej kategorii zaliczają się amatorzy seksu koniunkturalnie opowiadający się to za mniejszym, to za gigantycznym przyrodzeniem, w zależności od kontekstu i sytuacji życiowej, w jakiej się znajdują. Lub też zwracają uwagę na inne jeszcze, często przez większość pomijane sfery, jak kościstość: "Nie ważna wielkość penisa, ważne wystające, przebijające spod skóry kości, które hardcorowo obijają".

Norma sprzętu

Czy usłyszymy coś oryginalnego, ciekawego, odkrywczego, zależy od tego, z kim rozmawiamy. Pierwsze generalne rozróżnienie to takie: mężczyzna czy kobieta. Facet dysponujący członkiem mniejszym niż standardowe kilkanaście centymetrów będzie pewnie utrzymywał, że rozmiar nie ma znaczenia, a zapytany z zaskoczenia o rozmiar swojego "sprzętu" doda sobie bez wahania te kilka centymetrów dzielące go od normy. Obdarzony przez naturę penisem ponadprzeciętnie długim facet taktownie nie wyraża jakichś radykalnych opinii. Z własnego doświadczenia wie, że przerośnięty członek równie dobrze może być błogosławieństwem, co przekleństwem. Z pozoru najwięcej do powiedzenia powinny mieć osoby doświadczone, które widziały wiele męskich członków, (określenie "widziały" nie do końca oddaje istotę sprawy i niezbyt dokładnie odzwierciedla to, jak się rzeczy miały) a takimi w większości przypadków są kobiety. I tutaj niestety możemy rozbić się o powszechne w społeczeństwie skały koniunkturalizmu, obłudy, tchórzostwa i wstydu. Ale są kobiety opowiadające uczciwie. Atrakcyjna blondynka żyjąca od lat w udanym związku z facetem noszącym w rozporku średniej wielkości penisa opowiada, że widziała w życiu setki męskich członków. I wie.

Minus continuum

Pokutuje u nas stereotyp, że dziewczyny wypowiadające się na ten temat można podzielić według jeszcze innej kategorii. Mianowicie według ilości punktów w teście IQ. Że niby te, które dysponują największym, mogą pochwalić około 90 IQ, natomiast najmniejsze to minus continuum. Nie zgadzamy się oczywiście z tą krzywdzą opinią. Sami wielokrotnie temat poruszamy w towarzystwie dam wytwornych i oczytanych. I one nas oświecają.

Doświadczona trzydziestosześcioletnia brunetka opowiada, że przez całe życie dzieliła z większością przekonanie, że wielkość członka nie jest ważna. Może być istotna, ale nie jest kluczowa. Wiadomo, decydującego wpływu na sprawność seksualną rozumianą jako zdolność odbywania stosunku wielkość członka nie ma. Ilość aktów seksualnych, czas ich trwania, techniki, intensywność: to wszystko wykracza poza granice wyznaczone wielkością męskiego penisa. Nieoceniona w sprawach intymnych wyobraźnia oraz libido też rozwijają się niezależnie od parametrów przyrodzenia. Koleżanka dzieliła owo przekonanie przez całe życie, aż do chwili, kiedy spotkała swojego wesołego dumnego architekta, którego "wyposażenie" ostatecznie przekonało ją do tezy, że im większy, tym lepszy. Mimo tego, że zna opowieści o poobijanych wątrobach i spenetrowanych żołądkach, oraz piekielnym torturom, jakie przeżywają dziewczyny w łóżku z wielkim penisem, pozostaje przy swoim zdaniu i z radością pielęgnuje w smudze pamięci wrażenia rozkoszy, jakiej doświadczyła dzięki dużemu członkowi. "I jaki on był dumy! - opowiada z nostalgią. "Nierzadko paradował nago po pokoju ze sprzętem w brawurowym wzwodzie gotowym do działania … Jakiż to był widok!"

Czarny Koszalina

Uważa się, że czarnoskórzy mężczyźni obdarzeni są przez naturę wielkimi penisami. To kolejny mit, a może raczej nie do końca prawda. Być może średnia wielkość w przypadku mężczyzn czarnoskórych jest większa, być może zdarzają się częściej przypadki gigantyzmu, chorobliwego przerostu penisa. Jednak w większości czarni faceci są mniej lub bardziej szczęśliwymi posiadaczami standardowych 20. centymetrów. Opowieść znajomej, bywającej w świecie i doświadczonej w związkach z różnymi facetami mówi chyba wszystko. Zapytana, opowiedziała, że owszem, zdarzali jej się czarnoskórzy partnerzy dysponujący niemałym przyrodzeniem, ale nie zawsze pożytek z tego faktu był oczywisty. I oznajmiła, że raz spotkała białego faceta z Koszalina, który swoimi trzynastoma centymetrami doprowadził ją do takiej rozkoszy, że tej szczęśliwej trzynastki nie zapomni do końca życia i nigdy nie będzie wyrokować w sprawie przewagi większych nad mniejszymi. "Ale wiadomo, Polak potrafi"- dodała.

Zalety małych i dużych

Jak widać są zalety małych, jak i wady wielkich penisów. Te pierwsze potrafią być niezwykle zwinne, ruchliwe a nawet figlarne, co doprowadza większość kobiet do szczęścia nieopisanego. Te drugie wyglądają imponująco, zdziałać także mogę wiele, są obiektem westchnień kobiet i powodem kompleksów u niektórych facetów. Mały, a raczej średni członek, to norma. Nie powinien być powodem do wstydu. Zawsze może być dobrze wykorzystany. Kwestia techniki, uczucia. Duży, jak zostało powiedziane, może być przekleństwem. Może być błogosławieństwem. Zbyt małe rozmiary małego mogą wywołać niedowartościowanie u nieśmiałego mężczyzny. Wzwód zbyt dużego może spowodować zatrzymanie akcji serca. #Plotki #film