Statystyki z każdym rokiem odnotowują wzrost liczby zachorowań na raka. Pojawiają się też wzmianki o dziwnych nie do końca zdiagnozowanych chorobach, zwłaszcza u dzieci. Poradnie alergologiczne i dermatologiczne na bieżąco oblegane są przez pacjentów skarżących się na różnego rodzaju problemy skórne. Gastroenterolodzy też mają ręce pełne roboty.
Choć choroby atakują ludzi w każdym wieku, to jednak porażająca jest liczba chorych wśród młodego pokolenia. Wszyscy zastanawiają się, czym spowodowana jest wciąż rosnąca liczba pacjentów?

Składniki chemiczne w żywności

Z całą pewnością postęp techniki przyczynił się do udoskonalenia sposobów przetwarzania surowców na produkty lub półprodukty, które w opinii badaczy mogą bezpiecznie zastąpić świeży produkt (np. jaja w proszku). Regularnie jako substancję słodzącą w wielu artykułach spożywczych stosuje się nie cukier a syrop glukozowo-fruktozowy. Tak, więc wszelkie napoje izotoniczne, alkoholowe, soki owocowe, desery, jogurty, galaretki, dżemy, itd., zawierają tę właśnie substancję. Syrop glukozowo-fruktozowy to oczyszczony, zagęszczony wodny roztwór cukrów prostych uzyskany w wyniku hydrolizy węglowodanów. Najnowsze badania donoszą, że w/w substancja spożywana w nadmiernych ilościach może przyczynić się do rozwoju otyłości, cukrzycy typu 2, zwiększenia poziomu trójglicerydów a także zwiększenia możliwości wystąpienia zespołu drażliwości jelita grubego.

Syrop glukozowo-fruktozowy na szeroką skalę został wprowadzony w latach 70 i choć jego zastosowanie wzbudza wiele kontrowersji, ze względów praktycznych stosowany jest częściej aniżeli sacharoza czy inne substancje słodzące.
Inną niebezpieczną substancją stosowaną w większości produktów jest glutaminian sodu. Jest to tzw. wzmacniacz smaku i zapachu. Podejrzewa się, że jest on główną przyczyną objawów choroby znanej pod pojęciem: syndromu chińskiej restauracji (zawroty głowy, palpitacje serca, uczucie niepokoju, nadmierna potliwość i wysypka).

Glutaminian potasu - kolejny wzmacniacz smaku. Występuje w: koncentratach spożywczych, zupach i daniach w proszku, sosach, przyprawach w proszku, wędlinach i konserwach. Zażywany w większych ilościach wywołuje: bóle głowy, przyspieszone bicie serca, nudności, bezsenność, osłabienie, otyłość.

Długo można by wymieniać substancje chemiczne, które spożywamy świadomie czy też nieświadomie, na co dzień. Zazwyczaj nie zastanawiamy się nad tym, co wkładamy do ust. Staramy się zaspokoić głód, przeznaczając jak najmniej czasu na przygotowanie posiłku.

Często żartujemy sobie, że jeśli nie będziemy wnikliwie czytać treści ulotki na opakowaniu, to może dzięki nieświadomości będziemy zdrowsi.

Niestety w ten sposób to nie działa, statystyki chorych mówią za siebie. Producenci na przysłowiowe oko są "w porządku" gdyż informują nas o składzie preparatu. Nikt nam niczego nie narzuca, w sumie to sami dokonujemy wyboru, powiedzmy...

Jaki mamy wybór?

Ostatecznie można wyeliminować ze swojego codziennego menu te produkty, ale nie bardzo jest je, czym zastąpić. Wędliny błyszczą od chemikaliów, warzywa i owoce wyhodowane na sztucznych nawozach, spryskane środkami chemicznymi, też nie bardzo nadają się do spożycia. Szanse na wyhodowanie czy zdobycie prawdziwie zdrowej żywności obecnie są prawie równe zeru. Jakie mamy perspektywy na przyszłość? Jeszcze dłuższe kolejki do lekarzy, jeszcze więcej pieniędzy wydamy na leki.