Kilka dni temu media obiegła informacja, że Ministerstwo Zdrowia zamierza refundować operacje tzw. korekty płci. Rozpętała się burza. Mnie także pomysł ten wydał się po prostu niestosowny. Nie refunduje się wielu zabiegów czy operacji ratujących zdrowie i życie. Sytuacja służby zdrowia jest fatalna. Dlaczego więc MZ miałoby opłacać operacje zmiany płci z publicznych pieniędzy?

Intencja ministerstwa

Posłowie, którzy projekt ustawy o uzgodnieniu płci przygotowali, tłumaczą, że dokument nie dotyczy spraw medycznych i refundacji zabiegów, a tylko "określa procedurę prawną i skutki uzgodnienia płci osób, których tożsamość płciowa różni się od ich płci metrykalnej (wpisanej do aktu urodzenia)". To prawda. Jednakże podczas prac specjalnej sejmowej podkomisji, która projektem się zajmuje, rozmawiano o możliwości refundacji zabiegów. A wiceminister zdrowia Igor Radziewicz-Winnicki przyznał, że ustawa może "proces refundacji przyspieszyć i usprawnić". Na pytanie przewodniczącej podkomisji poseł Joanny Muchy czy "jest taka intencja ministerstwa?", Winnicki odpowiedział: "ja myślę, że tak jak wszystkich chorych ludzi, minister zdrowia chce leczyć. Jeżeli dzisiaj krajowy konsultant złożyłby do ministra zdrowia wniosek o wprowadzenie takich świadczeń, to w trybie normalnym przechodzi on przez Agencję Oceny Technologii Medycznych i jeśli opinia Agencji byłaby pozytywna, to świadczenia mogłyby być refundowane".

Płeć to odczucie subiektywne?

O co dokładnie chodzi w tej ustawie? Przede wszystkim o zmianę obecnej definicji płci. Według projektodawców nie ma płci biologicznej, a jest tylko płeć psychiczna. Subiektywne odczucie każdego człowieka decyduje o tym, czy jest się mężczyzną czy kobietą. Ustawa wprowadza takie pojęcia jak "płeć metrykalna" (płeć, która po przyjściu na świat, wpisywana jest do aktu urodzenia, zgodnie z cechami biologicznymi) oraz "tożsamość płciowa" (zdefiniowana w art. 2 pkt 3 jako "utrwalone, intensywnie odczuwane doświadczanie i przeżywanie własnej płciowości, która odpowiada lub nie płci metrykalnej"). Autorzy projektu proponują szybką i uproszczoną procedurę sądową pozwalającą na określenie (uzgodnienie) płci i co za tym idzie - wymianę wszystkich starych dokumentów na nowe (bezpłatnie). Osoba, która wystąpi do sądu o "uzgodnienie płci" będzie musiała okazać dwie niezależne opinie lekarskie potwierdzające, że czuje się kimś innym niż zapisano to w jej akcie urodzenia. Nie musi wcześniej poddawać się żadnym zabiegom medycznym (terapii hormonalnej, operacjom) dostosowującym jej wygląd do płci, z którą się utożsamia. Innymi słowy, człowiek, który urodził się jako mężczyzna, ale czuje się kobietą będzie mógł "uzgodnić" swoją płeć w sądzie i na tym koniec. Co więcej, mężczyzna, który prawnie stanie się kobietą, będzie mógł zawrzeć związek małżeński … z mężczyzną. Jan, który zgodnie z sądowym orzeczeniem stanie się Zofią, będzie mógł zawrzeć związek małżeński z Kazimierzem. Przeciwnicy ustawy podkreślają, że jest to obejście przepisów, które obecnie wykluczają możliwość zawierania małżeństw między osobami tej samej biologicznie płci i przyzwolenie na małżeństwa homoseksualne.

Koszty operacji zmiany płci

Doświadczenie pokazuje jednak, że osoby, które nie akceptują swojej płci biologicznej, nie lubią też swojego ciała i pragną zmienić swój wygląd. Dlatego poddają się terapii hormonalnej oraz skomplikowanym i bolesnym zabiegom chirurgicznym. Ile za takie zabiegi trzeba zapłacić? To zależy oczywiście od rodzaju i liczby zabiegów. W Polsce jest taniej niż za granicą. Średni koszt to około 30 tys. złotych. Klinika Chirurgii Plastycznej dr A. Sankowskiego w Warszawie oferuje zabieg zmiany płci z żeńskiej na męską od 20 tys. złotych. Klinika Chirurgii Plastycznej, Medycyny Estetycznej i Flebologii Solumed w Poznaniu korektę płci z żeńskiej na męską wycenia na 32,5 tys. złotych. A zabieg korekcyjny płci z męskiej na żeńską na 27 tys. złotych. Największe doświadczenie w przeprowadzaniu takich operacji ma zespół chirurgów Akademii Medycznej w Gdańsku. Tam korekta płci z męskiej na żeńską kosztuje ok. 14 tys. złotych. Na Zachodzie jest znacznie drożej. W USA średnia cena zabiegu to około 30 tys. dolarów, a w Wielkiej Brytanii około 15 tys. funtów. Zbliżone ceny do polskich są natomiast w Tajlandii, kraju, w którym przeprowadza się najwięcej tego typu operacji. Zabieg wytworzenia pochwy kosztuje tam ok. 10 tys. dolarów. Poseł #Anna Grodzka operację korekty płci przeszła właśnie w Tajlandii, w klinice w Bangkoku.

Gdzie za darmo?

Jedynym krajem w Europie, który refunduje takie zabiegi jest Wielka Brytania. Od 2000 roku wykonuje się je w ramach systemu National Health Service (NHS). Od tego czasu ich liczba potroiła się. W Stanach Zjednoczonych od 2013 roku studenci Uniwersytetu Browna mogą poddawać się operacjom korekty płci w ramach studenckiego ubezpieczenia. Pokrywa ono zarówno operacje, jak i terapię hormonalną do kwoty 50 tys. dolarów. Za darmo chirurgiczną korektę płci przeprowadza się od kilku lat na Kubie.

***

Według różnych statystyk transseksualizm występuje u 1 na 30 tys. osób o płci biologicznej męskiej i 1 na 100 tys. osób o płci biologicznej żeńskiej.