Tradycyjnie sezon przeziębień rozpoczyna się od jesieni i trwa mniej więcej do połowy wiosny. Nie jest to regułą, gdyż w zależności od pogody i skoków temperatury, objawy chorobowe mogą nawracać jeszcze w ciągu lata.

Większość osób przy pierwszych symptomach grypy od razu wpada do apteki prosząc o najlepsze środki na przeziębienie czyli takie, które po jednej tabletce/saszetce w magiczny sposób powinny rozprawić się z chorobą. Głównie dotyczy to pacjentów pracujących, którzy w obawie o utratę pracy nie chcą korzystać z przysługującego im w okresie choroby zwolnienia lekarskiego.

To wszystko w późniejszym okresie procentuje powikłaniami ale w tym momencie jest to (zdaniem większości) nieważne. Chodzi tylko o to, by przetrwać tu i teraz. Na herbatki wywołujące pocenie i łóżko nie ma czasu. Pozostają radykalne środki farmaceutyczne, które z czasem nie działają tak doskonale, jak być może za pierwszym razem.

Bez recepty nie znaczy bezpieczny

Producenci, zauważając spadek sprzedaży dotychczasowych preparatów, podstępnie wprowadzają na rynek kolejne, których skład przeważnie pokrywa się z poprzednimi, tyle, że te tzw.: "nowe leki" występują pod inną nazwą. Niezrozumiały pozostaje fakt, że pacjenci, którzy na ogół bardzo szczegółowo studiują ulotki leków zapisanych przez lekarza, rzadko kiedy interesują się treścią ulotek lekarstw dostępnych bez recepty.

Zakupują więc po kilka preparatów, nierzadko stosując je jednocześnie (albo jeden po drugim), żeby jak najszybciej wyzdrowieć. Mimo iż na ulotkach znajdują się bardzo ważne dla ich zdrowia i życia informacje, na przykład, że: "Bez zalecenia lekarza nie stosować dłużej niż 5 dni" lub: "Aby uniknąć ryzyka przedawkowania, należy sprawdzić czy inne przyjmowane leki nie zawierają..." - chodzi o ten sam składnik, bagatelizują sprawę.

Zdarza się, że pacjent/pacjentka od dłuższego czasu stosuje naprzemiennie preparaty zawierające jeden i ten sam składnik podstawowy, odczuwając coraz to większe osłabienie, brak apetytu, podwyższenie ciśnienia i nierzadko zawroty głowy. Po dłuższej rozmowie z farmaceutą, okazuje niemałe zdziwienie na temat uwag niewłaściwego samoleczenia. Cóż, warto czasem poradzić się aptekarza, co zaleca w danej sytuacji. Koniecznie należy wspomnieć również o aktualnie lub dotychczas stosowanych lekach.

Jeśli chodzi o środki chemiczne, tu trzeba zachować dużą ostrożność. Pojęcie: "bez recepty, to znaczy bezpieczny"- jest jak najbardziej błędne. Poza tym - warto zastanowić się, nad sensem zażywania kolejnego leku skoro pierwszy nie zdał egzaminu...

Domowe sposoby na przeziębienie najlepsze!

Stare, sprawdzone preparaty polecane przez nasze babki i prababki, to: syrop z cebuli, duże ilości cytryn i herbatka z lipy. Myślę, że warto rozpocząć kurację od tych znanych, mniej skomplikowanych i zarazem bezpieczniejszych form leczenia. Zamiast aplikować w siebie chemię, lepiej zainwestujmy w tradycyjny: tran, czosnek, zioła i soki owocowe. Tak więc przysłowiowa: terapia "3 x C" (cytryna, cebula + czosnek) jest jak najbardziej wskazana i bezpieczna!