Edukacja pomaturalna stała się zmorą powiększającą grono tzw. Freshman 15. Chodzi o syndrom studentów, którzy przytyli o jakieś 15 funtów, tj. 7 kg. Polskim studentom nie powodzi się tak jak amerykańskim, ale tendencja również jest niebanalnie wzrostowa.

To nie tylko nadwaga

Okres matura-studia to początek prawdziwych kłopotów z wagą. Nieporęczny rozkład wykładów, rozwleczonych na cały dzień z niepotrzebnymi okienkami po drodze powoduje, że nie mamy okazji uprawiać na serio żadnego sportu. W końcu po wykańczającym maratonie wykładów odechciewa się wszystkiego. Dlatego studenci w testach sprawnościowych wypadają aż o kilkadziesiąt procent gorszej niż ich rówieśnicy ćwierć wieku temu. Katastrofalna okazuje się również ogólna diagnoza zdrowotna. Przypadłościami, które stały się niestety powszechne są oprócz otyłości również anemie, skrzywienia kręgosłupa czy inne zwyrodnienia. Studentów bez przypadłości można wręcz uznać za osoby niezgodne z normą. 

Studenci nie radzą sobie z kilogramami

Jakie są tego powody? Uczelnie, z misją kształtowania raczej umysłu młodego człowieka, niż pomagania całemu organizmowi. Wychowanie fizyczne traktuje się tam jako fakultet, przymyka oko na lewe zwolnienia. Na mojej uczelni -Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie funkcjonuje konwersatorium "Promocja zdrowia", ale popularne są też wykłady z historii czy teorii sportu. Istnieją również kwiatki tego typu, że członkowie Chóru Akademickiego, jeśli posiadają zaświadczenie o 50 proc. obecności na spotkaniach chóru, mają zaliczenie zajęć z wychowania fizycznego w tej formie.

To jednak my - coraz grubsi studenci i nasze złe wybory stoimy za statystykami. I oto kolejny dowód na to, że wszystko pędzi nieubłaganie w stronę Stanów Zjednoczonych, gdzie wszystkiego jest pod dostatkiem, a nawet w nadmiarze.

Brak czasu, brak myślenia o kaloriach

Uczelnia to nasz drugi dom. Patrząc nie raz na stertę notatek, które trzeba jeszcze przeanalizować, zastanawiam się, czy dom nie jest drugą uczelnią. Jednak na uczelni nie odpoczywamy. Wzmożona praca umysłu wysysa z nas resztki wewnętrznej energii, a kiedy poczujemy się całkowicie wypaleni, drzwi stołówki naszej Alma Mater stoją przed nami otworem. Mózg zużywa 1/5 energii wyprodukowanej przez ciało. Przestaje dziwić, że w czasie wzmożonego wysiłku intelektualnego może szybko wyczerpać zapasy.

Najbardziej zapasów brakuje podczas sesji egzaminacyjnej. Ważne, by w okresie przygotowań odpowiednio odżywić ten najważniejszy dla studenta organ (tak; nadal piszę o mózgu). Zarwane noce, hektolitry energetyków, bo kawa okazuje się przeżytkiem, a wszystko po to, by zakuć, zaliczyć i może nie wszystko później zapomnieć.

>>> warto przeczytać również: Rower dla warszawskich i wrocławskich studentów za free

źródło pomocnicze: pmpg.pl
#społeczeństwo #odżywianie #otyłość