Czy coś może być bardziej fascynującego od oczekiwania na wyrok w sprawie (jeszcze dzisiaj pomówionego o mobbing i molestowanie) Kamila Durczoka, lub efektów nagonki hejterów na Jarosława Kuźniara? Okazuje się, że może. To nasza waga, czyli nadwaga. Reklamy telewizyjne zachęcają nas do stosowania różnych suplementów diety, które wyssają z naszego organizmu "zbędną" wodę i po zjedzeniu pudełka odpowiedniego preparatu wskażą wagę, której od lat nie potrafiliśmy osiągnąć. Najnowszym pomysłem przemysłu odchudzającego jest młody Zielony jęczmień. Połowa odchudzających się pań jest nim zafascynowana. 15 kilo w niecały miesiąc...

Opowiem moją historię

Zawsze byłem królem odchudzania, potrafiłem na trzynastodniowej diecie duńskiej, czy diecie białkowej, a nawet na węglowodanowej schudnąć po 20 kilo. Był sukces, wchodziłem w smoking sprzed 20 lat, odkrywałem w szafie całkiem nowe, zapomniane garnitury, zapinałem się w eleganckie koszule, paski zapinały się na piątej a nie pierwszej dziurce, znowu mogłem zaoszczędzić na wizytach w firmowych salonach odzieżowych. Ale wszystko wracało, przybywały kilogramy, paski znowu się kończyły. Kończyły się też biodra obciążone ponad miarę (zacząłem chodzić o kulach, a w końcu przestałem w ogóle chodzić), kolano, kostka, stopa. Cholesterol zapalił czerwoną lampkę, zaraz potem cukier, hemoglobina, kreatynina. Potem były dwie operacje stawów biodrowych i wyrok: zrzucić co najmniej 30 kilo. Co to dla mnie…

Dieta

Tym razem postanowiłem podejść do tego poważnie, zapomnieć o cudach cudownych diet, odwiedziłem dietetyka. Dostałem kartkę, na której było napisane co i kiedy mam jeść. No i jadłem. Dla ludzi, którzy przed snem odwiedzają swoją najlepszą przyjaciółkę - lodówkę, to koniec, nagle życie kończy się o 18:00 po zjedzeniu drugiego plasterka pomidora. Jest jeszcze nadzieja, woda mineralna, którą w napadzie głodu można wykorzystać jak kochankę, do oporu, ale ona działa tylko pół godziny.

Cyferki na wadze

Potem jest waga, na którą się wchodzi i ona pokazuje, że pojawia się nowe uczucie, do kilku cyferek wyświetlanych przez ledowy ekran (jest dokładniejszy). Te cyferki zaczynają układać się w liczby kilogramów, o których od ćwierćwiecza nie marzyliśmy. Zaczynamy marzyć, myśleć (a właściwie wyć z radości) o ostatnim półroczu, w którym odejmowaliśmy sobie od ust wszystkie tłuszcze, cukry, śmietanki, serniczki, kaczuszki nadziewane. Stajemy przed lustrem i widzimy, że gdybyśmy byli płci przeciwnej, sami siebie chcielibyśmy poderwać. Przy windzie, na nasz widok, słyszymy świst opadającej szczęki sąsiada/sąsiadki.

Resume

Oczywiście możemy wierzyć. Nikt nam w cudowne diety wierzyć nie zabroni. Myślę jednak, że to nie w tabletce Zielonego jęczmienia jest rozwiązanie, a w naszej głowie. Możemy myśleć, że redaktor Durczok molestował lub nie, że hejterzy niszczący Jarosława Kuźniara mają rację lub nie, ale żeby żreć jak świnki, nie myśląc, nie licząc się z sercem, nerkami, wątrobą i jednocześnie myśleć, że tabletka jęczmienia, czy innego zboża, rozwiąże nasz problem i to aż do rozmiaru 36, to już nie jest miara naszej wiary a głupoty. #jedzenie #gotowanie