Od dłuższego już czasu sprawą dyskusyjną tak w Polsce, jak i w innych krajach, stał się problem szczepionek ochronnych. Zarówno po stronie zwolenników, jak i przeciwników tej metody zapobiegania chorobom, znalazło się wielu lekarzy, specjalistów, autorytetów medycznych oraz samych rodziców, którzy wypowiadali się na ten temat, przedstawiając różnorodne argumenty. Jedni twierdzą, że od kiedy wprowadzono obowiązkowe szczepienia, zmalała zachorowalność na poszczególne choroby. Podaje się również dane statystyczne, potwierdzające te słowa. Inni uważają, że szczepienia to ryzyko, że wprowadzając obowiązek szczepień, Państwo szkodzi mieszkańcom, ogranicza ich prawa obywatelskie etc.

Epidemia odry w Niemczech?

Tymczasem od paru tygodni w Niemczech zachorowania na odrę są coraz częstsze, do tego stopnia, że zaczyna się gdzieniegdzie sugerować możliwość epidemii (moim zdaniem są to obawy na wyrost, jednak żyjemy przecież w czasach uwielbienia dla mocnych określeń. Z tego, co sama znalazłam w sieci, liczba zachorowań od października ubiegłego roku wynosi około 600 przypadków, w tym znalazł się jeden śmiertelny). O problemie zaczyna być jednak coraz głośniej za sprawą Polki, leczonej we wrocławskim szpitalu na odrę, którą zaraziła się przebywając w stolicy naszych zachodnich sąsiadów. Z Berlina pięciolatka wróciła już jakiś czas temu, dzięki czemu wyszła już z fazy zarażania innych, jednak w wyniku powikłań cierpi teraz na zapalenie płuc, dlatego stale jest hospitalizowana.

Dlaczego Polacy rezygnują ze szczepień ochronnych?

Przyczyną zachorowania dziewczynki było zaniechanie szczepień. Dodać należy, że w Polsce takie szczepienia są obowiązkowe, jednak mimo to wielu rodziców rezygnuje, ponieważ nie wiąże się to z doprowadzeniem siłą do zaszczepienia, a jedynie z nałożeniem kary grzywny, co też nie zawsze jest stosowane.

Przypadek pięcioletniej mieszkanki Myśliborza nie jest specjalnie drastyczny, w końcu przecież to tylko parę dni hospitalizacji, po których prawdopodobnie wróci do normalnego życia. Czy zatem mamy się czego obawiać? Czy to wydarzenie i stale powiększająca się liczba przypadków zachorowań zza zachodniej granicy doprowadzą do zmiany myślenia o konieczności szczepień ochronnych?

I najważniejsze pytanie: szczepić czy nie szczepić?