- Zrobię to, ale jeszcze nie teraz - słyszę od dziewczyny, którą znam od lat, a której od pewnego czasu nie poznaję. Niegdyś zabiegana i pełna energii trzpiotka zamieniła się w rozlazłą, smutną i leniwą babę.

Długo zastanawiałam się co jest powodem tak drastycznej zmiany jej podejścia do życia, aż przypadkiem trafiłam na pojęcie, którego symptomy jak ulał pasowały do schematu jej zachowań. Gdyby Krysia już wcześniej przejawiała skłonności do nadmiernego odpoczynku, uznałabym za pewne, że jest leniem z natury i nie ma się co doszukiwać w tym drugiego dna. Ale kiedy przebojowa niegdyś koleżanka, w obawie przed jakąkolwiek zmianą, przestała samodzielnie podejmować decyzje, wiedziałam już, że problem leży głębiej.

Prokrastynacja - motywacyjna kastracja

Osoby cierpiące na prokrastynację mają tendencję do zwlekania i odkładania wszystkiego na później. Problemem nie jest - tak jak w przypadku osób leniwych - chwilowy brak siły lub chęci do działania. Prokastynatorem kieruje wewnętrzny niepokój, który blokuje jego progres w każdej dziedzinie życia. Powodem takiego stanu może być niedowartościowanie, brak wiary w siebie i wsparcia ze strony bliskich, którzy są często nieświadomi, że coś może być nie w porządku. Prokastynator to często perfekcjonista, który w swoim mniemaniu nie może pozwolić sobie na porażki, a tym bardziej przyznać się do nich innym.

Kryśka też długo udawała, że ma życie pod pełną kontrolą i że "wszystko jest ok". Dopiero pod wpływem pewnej sytuacji coś w niej pękło. W ten sposób poznałam żale i frustracje osoby uwięzionej w klatce przeszkód, problemów i wymówek.

Bariery istnieją tylko w głowie

To nie tak, że Kryśka nie chce być szczęśliwa. Ona czeka, aż ktoś jej to szczęście da, że samo wreszcie do niej przyjdzie. Jej zachowanie jest wręcz podręcznikowe: chce pozytywnej zmiany i decyduje się na nią, by potem odkładać ją w nieskończoność w obawie przed porażką i tym, co nieznane. Wie, że zwlekanie tylko pogarsza sprawę i czuje się z tym jeszcze gorzej, więc zaczyna szukać wymówek i usprawiedliwiać swoją bierność. Mimo że chce rozmawiać o swoim problemie, każdą próbę pomocy traktuje jako atak na siebie. Na każdy argument, który w gruncie rzeczy ma jej pomóc, ma przygotowaną wymówkę. Wie, że jest jej źle, ale nie może zmusić się do zmian na lepsze.

Strefa komfortu - klatka, z której trzeba wyjść

Skłonność do odkładania spraw na potem, otaczania się tylko tym, co już znane (nawet, jeżeli znane nie znaczy dobre), chroni Krysię przed utratą kontroli. Strach, który kiedyś działał na nią motywująco, dziś zamknął ją w domu, gdzie pozornie wszystko ogarnia. Czyste mieszkanie i ugotowany obiad dają jej złudne poczucie normalnego funkcjonowania i usprawiedliwiają bierność w rozwoju osobistym. Nie robi nic, by się rozwijać, wciąż czeka na odpowiedni moment, kiedy rzekomo wszytko wreszcie będzie dobrze.

Mimo że prokastrynacja uznana została za zaburzenie psychiczne, nie istnieją żadne środki farmakologiczne, które mogłyby skutecznie przywrócić prawidłowe funkcjonowanie w społeczeństwie. Sposobem na wyjście ze zgubnego stanu jest stawienie czoła samemu sobie i stopniowe przezwyciężanie trudności. Bliskie otoczenie prokastynatora powinno go wspierać i pozytywnie motywować, by osoba dotknięta tą przypadłością z czasem przekonała się, że jej problemy były wyolbrzymione, a porażka jest tak naprawdę nieodłączną częścią sukcesu.