Naukowcy z Instytutu Pasteura we Francji, którzy wykryli wybuch Eboli w marcu ubiegłego roku badają czy wirus może mutować. Badania wskazują, że uległ on znacznej mutacji. Możliwe, że to pozwoli na szybsze rozprzestrzenianie choroby.


Naukowcy rozpoczęli analizę próbek krwi zarażonych Ebolą w Gwinei. Używają do tego metody zwanej sekwencjonowanie genetyczne, pozwala ona na śledzenie mutacji wirusa. Do tej pory przebadano 20 próbek, kolejnych 600 zostało wysłanych do laboratorium.


Na razie ustalono, że wirus zaczął mutować, nie wiadomo jednak w jakim kierunku. Przy każdej mutacji wirus może stać się mniej lub bardziej zaraźliwy, mniej lub bardziej zabójczy. Ebola tak samo, jak grypa czy HIV jest retrowirusem, który często podlega mutacji. Dostosowuje się za każdym razem lepiej do otaczającego go środowiska. Badania próbek krwi zarażonych w Sierra Leone wykazało, że mutacja wirusa nastąpiła w ciągu 24 dni od wybuchu epidemii.


Jak do tej pory naukowcy nie zauważyli mutacji w kierunku przenoszenia Eboli drogą kropelkową, za to udokumentowano kilka przypadków gdzie choroba przebiegała bezobjawowo. Osoby takie mogą lepiej roznosić zarazki, niestety uczeni nie wiedzą, w jaki sposób to się dzieje. Może to także oznaczać, że człowiek stał się obok innych zwierząt naturalnym rezerwuarem zarazka. Nadal jednak przestrzeganie podstawowych środków ostrożność przy kontakcie z chorymi pozwala na uniknięcie zakażeniem.


Badania prowadzone w Paryżu mają także pomóc w odpowiedzi na pytanie, dlaczego niektórzy ludzie przeżyli zarażenie Ebolą. Przy obecnym wybuchu epidemii przeżywa ją około 40% zarażonych. Przypadki uodpornione na zarazki mają pomóc naukowcom w badaniach nad szczepionką, zwłaszcza że testuje się obecnie dwie szczepionki. Jedna z nich to modyfikacja szczepionki przeciwko odrze.

Badacze nie mają wątpliwości, że Ebola jest zagrożeniem globalnym i nie dotycz tylko Afryki. Wyprodukowanie szczepionki stało się priorytetem. Według Światowej Organizacji Zdrowia epidemia weszła w "drugi etap". Liczba nowych przypadków zakażenia spadła poniżej 100 po raz pierwszy od lipca 2014 r. Do tej pory ponad 22 tys. zostało zarażone wirusem Eboli, 8795 zmarło w Gwinei, Sierra Leone i Liberii.