W skrócie to organizm zmodyfikowani w celu osiągnięcia nowych cech. Najczęściej w roślinach dokonuje się usunięcia genów w celu podniesienia ich odporności na: wirusy, bakterię czy szkodniki. Przedłużenia ich trwałości czy zwiększenia ich masy. Rośliny, które najczęściej poddaje się modyfikacji to: kukurydza, pomidory, soja czy tytoń.

Pierwsze #GMO zostało stworzone w 1973, pierwsze próby polowe przeprowadzono na tytoniu w 1986 r. Pierwszy komercyjny produkt GMO to pomidor, który zaczęto sprzedawać w USA.

Na świecie tego typu uprawy obecnie są dopuszczone w 28 krajach. W UE można uprawiać kukurydzę MON 108. Do grudnia 2013 r. pozwolenie dotyczyło także ziemniaka Amflora, jednak Sąd UE uchylił decyzję Komisji Europejskiej z powodu błędów proceduralnych. Zgodnie z przepisami unijnymi kraje członkowskie mogą czasowo zakazać lub ograniczyć te uprawy, każdorazowo takie ograniczenie musi być zgłoszone do Komisji Europejskiej. Z tej możliwości skorzystało jak do tej pory 8 państw członkowskich: Austria, Bułgaria, Grecja, Francja, Luksemburg, Niemcy, Węgry, i Włochy.

Sytuacja w Polsce

W styczniu 2013 r. Polska dołączyła do państw, które nie chcą uprawy GMO na swoich polach. Zgodnie z rozporządzeniem w Polsce można handlować nasionami GMO, ale nie można ich siać. Według przepisów właścicielowi upraw genetycznie modyfikowanych grozi kara do 200% wartości nasion oraz zniszczenie plonów. Ustawa o nasiennictwie oraz wprowadzone rozporządzenia teoretycznie chronią nasz kraj przed uprawami roślin GMO. Nie znaczy to, jednak że w żywności i paszach dla zwierząt nie ma organizmów modyfikowanych genetycznie. Według przepisów import i obrót genetycznie modyfikowanymi produktami między innymi paszami wpisanymi do rejestru UE jest dozwolony na terenie krajów unijnych.

Znowelizowana ustawa o paszach pozwala na wykorzystanie w hodowli karmy modyfikowanej genetycznie. Importujemy rocznie ok. 2 mln ton modyfikowanej soi wykorzystywanej do produkcji paszy dla drobiu. Prawo nie nakazuje zaś informowania konsumenta o wykorzystaniu GMO do hodowli. Dlatego też, mimo że GMO u nas nie rośnie wcale nie oznacza, że nie jemy jajek od kur karmionych modyfikowaną soją. Od lat trwa dyskusja przeciwników i zwolenników żywności genetycznie modyfikowanej. Jedni i drudzy podpierają się badaniami, które mówią o szkodliwości lub nie GMO dla naszego organizmu. W tej kwestii jedno jest pewne, że jako konsumenci mamy prawo wiedzieć co jemy.