Gorączka złota w Polsce trwa w najlepsze. Niektóre media podają nawet szacunkową ilość kruszcu, który znajduje się się w zlokalizowanym pod Wałbrzychem pociągu z czasów III Rzeszy. Historycy prognozują, iż w pociągu może znajdować się nawet 300 ton złota, a także Bursztynowa Komnata.

Wiele państw i organizacji zgłosiło swoje roszczenia do skarbu

Po tym, jak generalny konserwator zabytków stwierdził, iż złoty pociąg istnieje na 99%, lider Światowego Związku Żydów oświadczył, że skarby „mogły być zrabowane Żydom przed wysłaniem ich na śmierć”. Ponadto zaapelował o zwrot mienia ich właścicielom lub prawowitym spadkobiercom. Jeden z rosyjskich prawników, cytowany przez Radio Sputnik, tubę propagandową Putina, wyraził opinię, iż przy ustalaniu ładunku złotego pociągu powinni brać udział przedstawiciele Rosji.

W niektórych gazetach zza Odry również można przeczytać o tym, że złoty pociąg jest własnością państwa niemieckiego jako spadkobiercy III Rzeszy.

Skąd wartość 300 ton złota?

Historycy nie są w stanie dokładnie określić wartości zrabowanego przez Niemców złota podczas II Wojny Światowej. Podbijając inne państwa, #Niemcy konfiskowali ich rezerwy kruszcu. W szczytowym okresie grabieży zapasy złota Banku Rzeszy wynosiły w dzisiejszych cenach około 7 miliardów dolarów.

Drugim źródłem łupów był rabunek dokonywany na Żydach. Większość żydowskiego złota, pozyskanego w obozach śmierci, została przetopiona na sztabki. Liczbę Żydów wymordowanych przez Niemców na ziemiach polskich szacuje się na około 3 miliony. Zakładając, że na każdego zamordowanego Żyda przypadało średnio około 100 gram złota, uzyskujemy wartość 300 ton. Obecnie uncja złota jest wyceniana na rynkach światowych na około 1100 dolarów. Oznacza to, że przewidywana wartość kruszcu w złotym pociągu wynosi około 10 miliardów dolarów.

Jaki będzie los złotego pociągu?

#Ewa Kopacz nie sprecyzowała stanowiska polskiego rządu w odniesieniu do złotego pociągu. Dotychczas nie podjęto żadnych ustaleń w kwestii terminu eksploracji skarbu. Najprawdopodobniej dopiero wiosną 2016 roku zostaną rozpoczęte prace archeologiczne. Opozycyjne partie polityczne również nie wypowiadają się na temat wałbrzyskiego złota zrabowanego przez Niemców w czasie II Wojny Światowej.

Jeśli w pociągu rzeczywiście znajduje się Bursztynowa Komnata wraz ze sztabkami złota o łącznej masie 300 ton, to dojdzie do międzynarodowych sporów o prawa właścicielskie względem skarbu. Komu wówczas mielibyśmy oddać Bursztynową Komnatę oraz 300 ton złota? Niemcom, Żydom czy Rosjanom?

Wielu obywateli podziela pogląd, że skarb w całości powinien pozostać w naszych rękach. Dlaczego partie polityczne, walczące o miejsca w Sejmie i Senacie, dotychczas jednoznacznie nie ustosunkowały się do tej sprawy?

Jeśli władze polityczne kraju zaakceptują w 2016 roku to, iż znaleźne 300 ton sztabek wałbrzyskiego złota ma stanowić własność państwa polskiego, to wówczas pojawi się następna kwestia: co z tym złotem zrobić? Czy spieniężyć je na rynkach światowych? Czy potraktować je jako rezerwę Narodowego Banku Polskiego? A może przeznaczyć złoto – mówiąc w sposób sarkastyczny - na pozłocenie pomnika Chrystusa pod Świebodzinem lub pomnika Lecha Kaczyńskiego, którego budowa jest planowana w Szczecinie? Albo pozostawić skarb w gestii władz powiatu wałbrzyskiego?

Puenta

W październiku wyborcy zadecydują o tym, która z partii politycznych będzie strażnikiem naszego, ewentualnego, znaleźnego złota. Dlatego z szacunku dla obywateli partie polityczne powinny przedstawić swoje koncepcje jego ekonomicznego zagospodarowania. Stanowiłoby to test na przedsiębiorczość polityków ubiegających się o rządzenie krajem.

Niestety Ewa Kopacz nie zdała testu „złotego pociągu”, twierdząc, iż w chwili obecnej nie ma pojęcia, co z 300 tonami kruszcu zrobić. A co na ten temat mają do powiedzenia Jarosław Kaczyński, Antoni Macierewicz i Beata Szydło?

Źródło: Światowe media o złotym pociagu, Gazeta.pl, 28.08.2015; Nie tylko „złoty pociąg”. Gdzie jest złoto nazistów?, Newsweek, 29.08.2015. #Jarosław Kaczyński