Parking przy pałacu Staszica to miejsce, które mijają codziennie tysiące osób: studenci spieszący się na Uniwersytet Warszawski lub na Akademię Sztuk Pięknych, pracownicy Państwowej Akademii Nauk, widzowie Teatru Polskiego czy wreszcie - turyści. Mało kto jednak wie, że w tym miejscu niewiele ponad 100 lat temu stał jeszcze Pałac Karasia.

Ale zacznijmy od początku

#historia Pałacu Karasia sięga drugiej połowy XVIII wieku, kiedy na polskim tronie zasiadał kontrowersyjny król Stanisław August Poniatowski. Król, zapewne z powodu wdzięczności za zasługi, podarował swojemu marszałkowi Kazimierzowi Karasiowi posesję, znajdujacą się pod adresem Krakowskie Przedmieście 2. Karaś, zaraz po otrzymaniu praw od króla, rozpoczął budowę pałacu, którą zlecił znakomitemu architektowi Jakubowi Fontanie. Fontana znany jest w Warszawie przede wszystkim z budowy kamienicy Prażmowskich, przebudowy wnętrz Zamku Królewskiego czy przebudowy fasady kościoła Św. Krzyża. Nie był to więc byle kto.

Jak wyglądał Pałac Karasia?

Wybudowany przez Jakuba Fontanę w latach 60. XVIII pałac miał dwa piętra, a jego fasada - piętnaście osi. W środku Pałac Karasia podwyższony był o jedną kondygnację. Na fasadzie widać było elementy architektoniczne właściwe dla okresu, w którym został wybudowany: pilastry, odgradzające poszczególne kondygnacje gzymsy i środkowy ryzalit. W ryzalicie uwagę przykuwało środkowe okno, które było nieco bardziej podwyższone niż inne i zakończone łukiem kloszowym. Ponad nim znajdowały się dwa rokokowe kartusze. Od frontu budynku był balkon z kutą koszową balustradą i portfenetrami. Od góry budynek zwieńczony był czterospadowym dachem. Tyle informacji można znaleźć w znakomitym cyklu Jarosława Zielińskiego "Atlas dawnych ulic i placów Warszawy" t. 7.

Miejsce o złej sławie

Pałac Karasia, niestety, nie był najbardziej znany z historii rodu, który go zamieszkiwał. Właściciel pałacu, obdarowany posesją przez samego króla Kazimierz Karaś, zmarł niedawno po jego wybudowaniu. Pałac odziedziczyła jego druga żona i dzieci. Sprawa spadkowa nie była jednak prosta i jej rozstrzygnięciem zajmował się sąd. Część pomieszczeń pałacu od początku była z resztą przeznaczona pod wynajem, chociażby dla Królewskiego Korpusu Paziów. Podczas powstania kościuszkowskiego kwaterował w nim sam naczelny wódz - Tadeusz Kościuszko.

Późniejsza, XIX-wieczna historia Pałacu Karasia, nie jest już taka piękna. Znany był bowiem wtedy jako jedna z najpodlejszych w okolicy spelun, w którym można było dostać wódkę o każdej porze dnia i nocy. Gromadzili się pod nim zwykle bezrobotni i bezdomni. Pod względem liczby awantur i burd Karaś nie miał sobie równych. W pewnym momencie określenie "łobuz spod Karasia" był jedną z najgorszych obelg.

A oto jak opisuje ten lokal Stanisław Milewski, autor znakomitej książki "Ciemne sprawy dawnych warszawiaków": "Główna izba pełna była zaduchu i błota. Klientom oferowano tu niebieskie od pleśni pomarańcze, nadpsute jabłka, rzodkiew, bułki, salcesony i pierniki oraz podejrzane zupy postne po 11,5 kopiejki za porcję, które spożywali na bruku pod murem. Widać tu było często tuzinkowych paniczów i zawoalowane damulki, chyłkiem pod murem wsuwające się wewnątrz dla pokrzepienia ulubionym truneczkiem".

Pałac Karasia nie dotrwał do naszych czasów. Paradoksalnie nie zniszczyła go żadna wojna czy klęska żywiołowa. O jego rozebraniu zadecydowali jego ówcześni właściciele, chcący wybudować w jego miejscu czynszową kamienicę z mieszkaniami pod wynajem. Ich ambitne plany przerwała jednak I wojna światowa.

Ale to jeszcze nie koniec

Choć trudno w to uwierzyć, pojawiły się plany dotyczące "odbudowy" Pałacu Karasia. Czemu ująłem odbudowę w cudzysłów? Zakładany nowy budynek ma bowiem jedynie nawiązywać do dawnej architektury budowli, co w naszej warszawskiej rzeczywistości może oznaczać wiele. Czym się kończy nawiązywanie do dawnej architektury można zobaczyć na przykładzie biurowca Senator.

źródło: wgranicachwarszawy.blogspot. com