Adam Styczek: jak zaczęła się pana przygoda z inscenizacjami?

Krzysztof Zawidzki: Zajmujemy się tym od dziesięciu lat. W inscenizacjach Powstania Warszawskiego jestem od drugiej prezentacji. Widziałem pierwszą. Połknąłem bakcyla i tak to się zaczęło.

AS: W mediach co roku zadajemy sobie pytanie - czy przeprowadzenie powstania było uzasadnione, czy było warto?

KZ: Nie nam to oceniać. Co my możemy powiedzieć? Czy jest pan w stanie powiedzieć, co by pan zrobił, gdyby panu zabito rodzinę? Stracił pan matkę czy syna? Nie możemy takich rzeczy oceniać. Jak możemy oceniać coś, czego my nie przeżyliśmy. Ktoś, kto nie był w ogniu walki - nie wie, co człowiek myśli jak mu kule latają nad głową. Nie wiemy, jak my byśmy się zachowali w takich okolicznościach. Przez pięć lat katowane było całe miasto, a nasi bliscy umierali na naszych oczach.

AS: Z pewnością mieliśmy do czynienia z efektem narastającego napięcia. Ono musiało znaleźć w końcu ujście.

KZ: Z pewnością tak. Zresztą ludzie chcieli przywitać armię radziecką jako gospodarze. Analogiczna sytuacja była w Paryżu, gdzie wybuchło powstanie. Amerykanie tam skierowali swoje jednostki, a powstanie trwało ledwie trzy dni. W naszym przypadku Amerykanie nie chcieli angażować się w sytuację. Najpierw wyrżnięto naszych oficerów w Katyniu, a później przy pomocy niemieckich rąk zabito kwiat naszego społeczeństwa.

AS: Inscenizacja zrobiła na przybyłych duże wrażenie. Udział sporej liczby rekonstruktorów, pojazdy, blisko 2-godzinny spektakl, w którym nie ma zbyt wiele miejsca na potknięcia...

KZ: Nie jest to łatwe zadanie, ale to nasza pasja. Chcemy to robić, chcemy by ludziom się to podobało. Historia nie jest czarno-biała... jest szara. W zależności od tego kto i kiedy ją przedstawia, od tego zależy jak jest interpretowana. Coś, co nam się kiedyś wydawało, że mamy jakiegoś wroga - po czasie okazywało się, że wcale nie było to zgodne z rzeczywistością. Tak też się dzieje w dzisiejszych czasach, gdy pewne elementy są postrzegane w określony sposób, z czasem zaczynają się zmieniać. Warto znać historię, bo ona zatacza koła i w jakimś sensie ten, kto dobrze zna historię, może przewidzieć przyszłość. Dobrym objawem jest to, że mieszkańcy stolicy zaczynają się coraz bardziej interesować historią Polski, czy samej Warszawy. #powstanie warszawskie