Redakcja RMF FM opublikowała nowe stenogramy z kokpitu Tu-154M. Przeanalizowaliśmy materiał RMF FM, komentarze na ten temat i same stenogramy, które na pewno są nowym dowodem w sprawie katastrofy smoleńskiej. Tak dokładnie zapisane rozmowy z ostatnich 40 minut lotu tupolewa to skarb, tym większy, że nowe stenogramy zawierają więcej odczytanych słów niż dotychczas rozkodowali eksperci z Instytutu Sehna czy z Centralnego Laboratorium Kryminalistycznego Policji.

Uwaga na materiał RMF FM

Co do informacji podanej przez RMF FM należy zwrócić uwagę na pewne nieścisłości, które radiu zarzucili również wojskowi śledczy. Chodzi nie o cytaty, które pochodzą ze stenogramów i są prawdziwe, ale o identyfikację mówców czy komentarze. Dziennikarze pozwolili sobie na domysły i tak np. ustawiali po sobie wypowiedzi, pomiędzy którymi było kilka innych nadających rozmowie nieco inny sens.

Skąd się wzięły stenogramy RMF FM

Śledztwo w sprawie katastrofy smoleńskiej Naczelnej Prokuratury Wojskowej trwa już 5 lat, bo za 3 dni piąta rocznica. A tu bach! Nowe taśmy. W dodatku zawierają one więcej informacji niż poprzednie. Skąd się wzięły stenogramy opublikowane przez RMF FM?


Pierwsze stenogramy pochodziły z 2012 roku. Były to niedokładnie skopiowane taśmy moskiewskiego rejestratora MARS. Niedokładnie, gdyż a) użyto niezgodnej z wykazem wytwórcy taśmy, b) miały niską "częstotliwość próbkowania" (RMF mówi o 11 kHz).

Stąd ponowny wyjazd prokuratury wojskowej do Moskwy w lutym 2014 i ponowna kopia rozmów z tupolewa. Tym razem częstotliwość próbkowania nie wynosi 11 kHz, ale 96 kHz. Stąd różnica w możliwości rozkodowania. Nowe stenogramy dały możliwość odczytania do 40% więcej słów (sic!). RMF FM podało też, że wcześniejsze taśmy ważyły 0,2 GB, a nowe o 2,6 GB więcej.

Co wynika z nowych stenogramów

Najważniejszą informacją, która wynika ze stenogramów, jest ta, że stenogramy pochodzą wyłącznie z kokpitu. Badania śledczych prokuratury wojskowej świadczą o tym, że mikrofon obejmował wyłącznie głos w kokpicie w kabinie pilotów. Do tej pory mówiono raczej o głosach z kabiny pilotów i salonki za kabiną. Skoro jest inaczej, to osoby, których głosy są na stenogramie były wtedy razem z pilotami, czyli kabina była "niesterylna". Ze stenogramów wynika, że załoga stale uciszała osoby trzecie przed lądowaniem i podczas niego. Brakowało tam skupienia. 20 minut przed katastrofą słyszymy aż 7 pouczeń: "ćśśśś-ćśśśś", "cicho tam!", "ku(...), przestańcie proszę", "wychodzić mi stąd!".

Ze stenogramów wynika również, że na tupolewie podawano piwo.

Oprócz tego, ważną informacją ze stenogramów jest ta, że Dowódca Sił Powietrznych gen. Andrzej Błasik (na stenogramach jako DSP) do samego końca był w kabinie pilotów i nie wrócił na miejsce pomimo upomnienia stewardessy. Do końca dawał polecenia o konieczności lądowania a miał pomagać mu dyrektor protokoły dyplomatycznego Mariusz Kazana. Domysły nt. roli gen. Błasika w katastrofie 10 kwietnia 2010 trwał właściwie od dnia tragedii. Najpierw raport MAK oświadczył o nietrzeźwości generała, później polska komisja orzekła, że Błasik wywierał wpływ na decyzje załogi. Rok przed uzyskaniem nowych kopii zapisu z czarnych skrzynek tupolewa wojskowa prokuratura uznała, że Błasik był jednym z gości, który nie miał kontaktu z załogą.

Ze stenogramów wynika też, że kontrolerzy ze Smoleńska poinformowali załogę o złej widoczności - do 400 metrów i mgle (godz. 8:14: "Visibility four-zero-zero meters, fog"), a 10 minut później, że nie ma warunków do wylądowania na lotnisku. Za kolejne 10 minut (8:35) polska załoga dostała informację, żeby na 100 metrach zejść na drugi krąg. Tu należy przypomnieć o opinii Artura Wosztyla i technika pokładowego Remigiusza Musia z Jaka-40, którzy mówili nie o 100 metrach a 50, po czym w październiku 2012 r. znaleziono ciało chor. Musia w domu rodzinnym w Piasecznie.

Pamiętajmy jednak, żeby mieć dystans do różnych twierdzeń osób zaangażowanych w badanie przebiegu katastrofy smoleńskiej. Zachowajmy ostrożność, słuchając mediów. Zwracajmy uwagę na rozdzielenie komentarzy i faktów. Korzystajmy z różnych źródeł. O faktyczności wersji przebiegu katastrofy nie świadczą wyłącznie stenogramy rozmów z kokpitu tupolewa, ale stenogramy w połączeniu ze śledztwem na podstawie innych dowodów.

>>> CZYTAJ TEŻ: Niemieckie służby bezpieczeństwa twierdzą, że katastrofa Tu-154 w Smoleńsku była zamachem?

oraz: Podobieństwo między katastrofą w Smoleńsku a tragedią Germanwings
#Europa Wschodnia #Rosja #katastrofa smoleńska