Inteligentne mikroobiekty mogą być wbudowane niemalże w każdy rodzaj urządzenia, np. licznik, sprzęt przemysłowy, sprzęt domowy, przełączniki świateł, silniki i wiele innych. A to z kolei otwiera drogę do niezliczonych aplikacji w przemyśle, biznesie, w domu – wszędzie. Prekursorem na polskim rynku, twórcą własnego sytemu Internetu rzeczy jest polski start-up OORT, który z powodzeniem wchodzi na światowe rynki.

„To ogromny rynek, powstają nowe grupy docelowe. Ci, którzy pierwsi wejdą na rynek, mogą zyskać nowych klientów i przynosić dużą marżę tylko dlatego, że są pierwsi.” – mówił Radek Tadajewski, szef OORT, podczas sesji networkingowej na Digital Marketing Revolution. Jego firma tworzy inteligentne domy, mieszkania, systemy, które polegają na współgraniu ze sobą urządzeń i przedmiotów, a można je obsługiwać za pomocą telefonu czy komputera. I wcale nie muszą to być przedmioty jednej marki czy jednego producenta. Wystarczy zaopatrzyć się w odpowiednią aplikację, doposażyć przedmioty w koniki trojańskie (nie mylić z wirusem), moduliki bluetoothowe czy beacony, by stworzyć system współgrających ze sobą urządzeń, przedmiotów i ludzi.

Globalna sieć przedmiotów

W 2015 roku 75 proc., czyli ok. 5 miliardów ludzi na całym świecie, będzie miało dostęp do Internetu, szacują specjaliści. W tym samym czasie liczba urządzeń połączonych do globalnej sieci ma być równa 25 miliardom. Warto wiedzieć, że Unia przeznacza na rozwój Internetu przedmiotów środki w ramach działającego od 2014 r. programu Horizon 2020 z budżetem 80 mld. euro. To oznacza ogromny boom na rynku Internetu rzeczy, którego istnienie datuje się na lata 2008-2009.

„Już żyjemy w czasach, kiedy inteligentna żarówka w naszym domu będzie nie tylko zmieniała kolory w zależności od naszego nastroju, ale także zbierała informacje o naszych upodobaniach i przyzwyczajeniach, by wysłać je do producenta lub operatora systemu.” - tłumaczy Radek Tadajewski, szef OORT.

Telefon nas zlokalizuje

Ułatwienia w codziennym życiu przy wykorzystaniu Internetu rzeczy, czyli np. SmartFindera, polegają na możliwości znalezienia zagubionych kluczy, bo wysyłany jest odpowiedni sygnał. Inteligentne ekspresy do kawy czy żarówki zmieniające kolor można obsługiwać przy pomocy zwykłego telefonu. „Już wkrótce większość smartfonów będzie miało wbudowany SmartRacker umożliwiający lokalizację w czasie rzeczywistym. Samo kupno telefonu będzie prawdopodobnie oznaczało zgodę na lokalizację online. Oczywiście bez zezwolenia będzie to zakazane.” – dodaje Radek Tadajewski. #Internet