Związkowcy z Solidarności napisali do premier Ewy Kopacz list. Pracownicy Sekcji Krajowej Przemysłu Lotniczego NSZZ "Solidarność" domagają się w nim działań w zmierzających do unieważnienia przetargu na śmigłowce dla polskiego wojska. Wyrazili również chęć spotkania z wicepremierem Januszem Piechocińskim z PSL. Spotkanie ma dotyczyć offsetu.

Przetarg w fazie testów i końcowych negocjacji

W kwietniu tego roku przetarg na śmigłowce dla polskiej armii został rozstrzygnięty. Ministerstwo Obrony Narodowej wybrało ofertę Airbus Helicopters, proponującego śmigłowiec H225M. Przetarg wszedł w fazę testów maszyny i końcowych negocjacji. Wcześniej w przetargu odpadły oferty korporacji Sikorsky z USA, do której należy PZL Mielec, oferującej maszynę Black Hawk oraz WSK "PZL-Świdnik", która należy do włosko-brytyjskiej firmy Agustawestland i proponowała maszynę AW149. Kontrakt na 50 śmigłowców jest wart 13 miliardów złotych. Ostatecznie ma zostać podpisany jesienią tego roku.

Nie pierwszy protest

To nie pierwszy protest polskich związkowców w sprawie przetargu na śmigłowce dla polskiej armii. Roman Jakim, przewodniczący Sekcji Krajowej Przemysłu Lotniczego (SKPL) NSZZ "Solidarność", powiedział dziennikarzom w poniedziałek 06.07.2015 roku, że jest to już trzecie wystąpienie polskich pracowników. Celem protestów jest unieważnienie przetargu na maszyny dla wojska. Poprzednie apele związkowców nie przyniosły skutków, mimo tego że przedstawiają oni za każdym razem nowe argumenty. Związkowcy mają nadzieję, ze tym razem się uda.

W liście do pani premier Kopacz związkowcy piszą, że decyzja dysktyminuje polskich pracowników. Ale nie tylko ich. Jak dodają związkowcy, jest także krzywdząca dla inwestorów, którzy zainwestowali w branże bardzo duże środki. Co więcej, środki zostały zainwestowane i ulokowane w polskich zakładach w Mielcu i Świdniku w bardzo trudnym okresie. Inwestorzy postawili na Polskę, tu ulokowali produkcję pierwszorzędnego sprzętu oraz stworzyli bezpieczne, nowoczesne i innowacyjne miejsca pracy.

Przetarg szkodliwy dla finansów państwa

W liście związkowców do premier Kopacz padają także inne zarzuty. Między innymi o to, że do negocjacji nie został dopuszczony tak zwany obserwator społeczny. Sama natomiast procedura przetargowa była, według związkowców, niejasna. Protestujący związkowcy nazywają przetarg nierzetelnym i tendencyjnym. Twierdzą, że jest on szkodliwy dla bezpieczeństwa pracowników i finansów państwa.

Żródło: PAP #Ewa Kopacz #armia