Pocztę elektroniczną wymyślono w latach sześćdziesiątych XX w. Początkowo były to wiadomości pozostawiane w jednym komputerze dla kilku użytkowników, miały więc charakter notatek i mogły ewentualnie zastąpić karteczki przyklejane na lodówce. W 1971 r. Ray Tomlinson wysłał pierwszą testową wiadomość do innego komputera. Do polskiego komputera pierwsza wiadomość elektroniczna dotarła w 1990 r. Od 1996 r. Polacy mają możliwość korzystania z nieodpłatnych skrzynek mailowych. Nastała epoka e-maila.

Koniec papierowej korespondencji miał być bliski

Ile to już razy w obliczu nowego wynalazku wieszczono koniec starego? Telewizor miał zabić kino, e-bookom przypisywano możliwość wyparcia z rynku książek papierowych, portale informacyjne przedstawiano jako pogromców czasopism i dzienników. Żadna z tych przepowiedni nie sprawdziła się. Podobnie rzecz się miała z pocztą elektroniczną, która podobno miała zastąpić tradycyjną korespondencję. Po rozwoju rynku pocztowego widać, że nic takiego nie nastąpiło. Nadal na ulicach mijamy listonoszy z pękatymi torbami, pełnymi tradycyjnych listów i kartek. Zwłaszcza starsze pokolenie nadal hołduje zwyczajom przesyłania pozdrowień i życzeń za pomocą dobrej, poczciwej koperty ze znaczkiem.

Wiadomości błyskawiczne i różnica pokoleń

Różnica pokoleń polega między innymi na tym, że ich przedstawiciele biegle posługują się odmiennymi nośnikami informacji. To jak porównanie starożytnego pisarza, ryjącego w glinianej tabliczce do dwudziestowiecznego inteligenta z zeszytem i długopisem. O ile jednak dzisiejsze babcie i prababcie kochają szelest papieru, o tyle pokolenie ich mocno dojrzałych dzieci praktykuje pisanie maili. List "wirtualny" przejął pałeczkę w większości dziedzin naszego życia. Poczta elektroniczna wydaje się być szybka, łatwa i bezpośrednia, jednak pokolenie wnucząt postawiło na jeszcze szybszy i mniej skomplikowany sposób komunikacji. Przy okazji powstał system znaków i skrótów, zrozumiałych tylko dla użytkowników.

Wiadomości tworzone i wysyłane za pomocą wszelkiego typu komunikatorów błyskawicznych (między innymi sms-y, czaty, hangouty, grupy dyskusyjne) mają kilka ciekawych właściwości, dotąd nieznanych w obszarze korespondencji. Przede wszystkim, pozwalają na "rozmowę" w czasie rzeczywistym. Wiadomość wysłana do innego użytkownika, do znajomego czy nawet do szefa - dociera do adresata w mgnieniu oka. Po drugie, możliwa jest nawet bardzo ożywiona dyskusja w większym gronie. Po trzecie - tego typu wiadomości nie wymagają każdorazowego zastosowania wyszukanych form grzecznościowych typu "dzień dobry, witam" czy "pozdrawiam, życzę miłego dnia" oraz nie ma potrzeby ich podpisywania. Przez to stają się jeszcze bardziej błyskawicznymi wiadomościami. Po czwarte - błyskawiczne komunikatory nie zostały jeszcze zaśmiecone reklamami. Ich zwolennicy mają własne skrzynki poczty elektronicznej, których praktycznie nie używają. E-mail służy im zazwyczaj do założenia (weryfikacji) konta w portalu i ewentualnej korespondencji ze starszym pokoleniem. Prawie nikt już nie sprawdza i nie czyta wszystkich "wrzucanych" do elektronicznej skrzynki listów. Za to przydaje się ona w różnych bardziej oficjalnych sytuacjach, jak np. wysyłanie dokumentów aplikacyjnych czy korespondencja naukowa.

Stanowisko gońca wciąż ma się dobrze

Wielkie korporacje, duże zakłady pracy, uczelnie i urzędy nadal zatrudniają gońców, którzy na własnych nogach dostarczają do (usytuowanych w pobliżu) adresatów korespondencję i przesyłki. W dobie zakładania wirtualnych biur, papier stale jest w użyciu. Z niewiadomych przyczyn otrzymujemy dwukrotnie każdą korespondencję - raz w formie elektronicznej i drugi raz w formie papierowego wydruku. Czy rezygnacja z papierowych oryginałów jest prawdopodobna? Chyba tylko w przypadku przypisania elektronicznego adresu do każdego numeru PESEL oraz pod warunkiem nieskrępowanego dostępu każdego obywatela do internetu.

Źródła: chip.pl, dobreprogramy.pl #Internet