W 2004 roku w pokoju akademika powstała firma GoPro. Wtedy to Nick Woodman obiecał swojemu koledze i pierwszemu pracownikowi Nilowi Dana 10 procent ze sprzedaży akcji GoPro na giełdzie. Słowa dotrzymał.

GoPro w akademiku

Umowa słowna, o której mowa została zawarta w akademiku University of California. Neli Dana i Nick Woodman dzieli w nim pokój. Jak do niej doszło tak naprawdę nie wiadomo. W 2011 r. Dana otrzymał 6 mlionów opcji, które ostatnio spieniężył. Nick zgodnie z umową zapłacił za to, kosztowało go to niebagatelne 229 mln. dolarów. Wydanie takich pieniędzy jednak nie ma żadnego wpływu na stan jego konta. GoPro zapewniła wpływ na jego konto 2,3 mld. dolarów. Spółka jest warta 985 milionów dolarów jej sukces został zapewniony dzięki kamerom GoPro używany do filmowania nie tylko ekstremalnych wyczynów.

Nie wszystkie umowy wiążą

Dotrzymanie słowa przez Nicka Woodmana jest raczej chwalebnym wyjątkiem. Od wielu lat w Stanach Zjednoczonych toczy się proces pomiędzy Paulem Cegliom a Zuckerbergiem założycielem Facebooka. Cegilia żąda połowy wartości Facebooka twierdząc, że pożyczył pieniądze na rozwój portalu. Prawnicy Zuckerberga uważają, że pieniądze zostały pożyczone na inny projekt a chwili podpisywania umowy nie istniał jeszcze pomysł na słynny portal społecznościowy.

Na naszym dużo mniejszym podwórku także dochodzi do kłótni związanych z udziałami i nie dotrzymaniem umów. Jedną ze słynniejszych jest spór pomiędzy dwoma udziałowcami spółki Cash Flow. Kiedyś się przyjaźnili teraz ciągają się po sądach.

Nawet bohaterów jednej z najsłynniejszych afer finansowych w Polsce nie ominęły kłótnie o pieniądze. O co poszło właścicielom Art-B? Okazało się, że Andrzej Gąsiorowski w zamian za pomoc w odnalezieniu majątku Bogusława Baksika dostanie milion dolarów od likwidatora spółki. Poza tym, Gąsiorowski ma otrzymać cześć odszkodowania, jeśli jego była spółka wygra proces w Izraelu. Nasz własne podwórko pokazuje, że spółki z przyjaciółmi nie zawsze popłacają.

Źródło: Internet #USA